jesteśmy już w Toskani więc to bliżej Florencji niż Bolonii, ale nie są to przerażające odległości od Bolonii jakieś 150km, a od Florencji jak i od Montecatini Terme, gdzie mieszkamy jakieś 60km
Wszystkie odwiedzone miasteczka znadują się w odległości kilku do kilkunastu kilometrów od siebie. Następne Monteriggioni jest mikro, ale całe otoczone jest dobrze zachowanymi murami. Założone w 1203r, a po 1213 ufortyfikowane przez możnych Sieny; zadaniem była obserwacja traktu i zabezpieczenie Sieny przed atakami Florencji. Z parkingu idziemy zatem do leżącego na niewielkim wzgórzu Monteriggioni.
Następne Castellina in Chianti. Autokar zatrzymuje się na parkingu przed miasteczkiem i ruszamy na spacer. Jako pierwszy pkt - etruski grobowiec. Nie jest zjawiskowy, nie jest nawet piękny; ot, trawiasty kopiec, do którego odrębnych części wejścia z czterech stron świata. Jednak wiek swój ma - pochodzi bowiem z VII -Vi wieku pne.
A spod niego widok na miasteczko, do którego pójdziemy.
Piękne te miasteczka...kocham Włoskie klimaty ale nie zwiedzamy tak dokłądnie ja Wy...zazwyczaj robimy wekendowe wyjazdy ,żeby pojeść włoskich specjałów i zwiedzac własnym rytmem.Bolonia to dla nas fajna baza wypadowa...może cos skrobne z dwóch ostatnich wekendowych wyjazdów .
Idziemy dalej spacerkiem do miasteczka Castellina in Chianti gdzie wita nas czarny kogut. Jego wizerunek na butelce jest gwarancją dotrzymania norm produkowanego w regionie wina Chianti Classico. Podczas spaceru zaglądamy do piwnic sławnego trunku, przechodzimy przez urokliwe uliczki, mijamy zachowaną średniowieczną wieżę i zaglądamy do kościoła, gdzie uśmiecha się z relikwiarza patron s.Salvatore.
I ostatnie miasteczko, w którym króluje legendarny czarny kogut - Radda in Chianti. Po krótkim spacerze dochodzimy na Piazza Ferrucci przy którym ratusz - historyczny Palazzo del Podesta oraz kościół s.Niccolo. Schodzimy dozamkniętego kościoła S,Maria al Prato przy którym w dawnym klasztornym refektarzu mamy fakultet - prezentację win Chianti Classico.
kiedyś (lata temu) i ja odwiedziłam kilka tych małych kamiennych mieścinek na szlaku Chianti...., są przeurocze i bardzo klimatyczne...; a w jakiejś toskańskiej winnicy też bylismy, ale za boga już nie pamiętam w jakiej konkretnie?; natomiast jako fanka winka pamiętam dobrze samo winko wyborne! ha ha, no toskańskie Gallo Nero to symbol Chianti Classico , prawdziwa Instytucja!
ale klimatyczne to miasteczko ! To blisko Bolonii ?
No trip no life
jesteśmy już w Toskani więc to bliżej Florencji niż Bolonii, ale nie są to przerażające odległości od Bolonii jakieś 150km, a od Florencji jak i od Montecatini Terme, gdzie mieszkamy jakieś 60km
papuas
Wszystkie odwiedzone miasteczka znadują się w odległości kilku do kilkunastu kilometrów od siebie. Następne Monteriggioni jest mikro, ale całe otoczone jest dobrze zachowanymi murami. Założone w 1203r, a po 1213 ufortyfikowane przez możnych Sieny; zadaniem była obserwacja traktu i zabezpieczenie Sieny przed atakami Florencji. Z parkingu idziemy zatem do leżącego na niewielkim wzgórzu Monteriggioni.
papuas
Następne Castellina in Chianti. Autokar zatrzymuje się na parkingu przed miasteczkiem i ruszamy na spacer. Jako pierwszy pkt - etruski grobowiec. Nie jest zjawiskowy, nie jest nawet piękny; ot, trawiasty kopiec, do którego odrębnych części wejścia z czterech stron świata. Jednak wiek swój ma - pochodzi bowiem z VII -Vi wieku pne.
A spod niego widok na miasteczko, do którego pójdziemy.
Tu jednak wcześniej.
papuas
Piękne te miasteczka...kocham Włoskie klimaty ale nie zwiedzamy tak dokłądnie ja Wy...zazwyczaj robimy wekendowe wyjazdy ,żeby pojeść włoskich specjałów i zwiedzac własnym rytmem.Bolonia to dla nas fajna baza wypadowa...może cos skrobne z dwóch ostatnich wekendowych wyjazdów .
Idziemy dalej spacerkiem do miasteczka Castellina in Chianti gdzie wita nas czarny kogut. Jego wizerunek na butelce jest gwarancją dotrzymania norm produkowanego w regionie wina Chianti Classico. Podczas spaceru zaglądamy do piwnic sławnego trunku, przechodzimy przez urokliwe uliczki, mijamy zachowaną średniowieczną wieżę i zaglądamy do kościoła, gdzie uśmiecha się z relikwiarza patron s.Salvatore.
Z widokiem na winnicę wracamy do autokaru.
papuas
I ostatnie miasteczko, w którym króluje legendarny czarny kogut - Radda in Chianti. Po krótkim spacerze dochodzimy na Piazza Ferrucci przy którym ratusz - historyczny Palazzo del Podesta oraz kościół s.Niccolo. Schodzimy dozamkniętego kościoła S,Maria al Prato przy którym w dawnym klasztornym refektarzu mamy fakultet - prezentację win Chianti Classico.
papuas
To degustacja Chianti i widoczki na Toskanię.
I zabieramy z miasteczka nie uczestniczących w fakultecie.
papuas
I jak, dobre winka serwowali?
kiedyś (lata temu) i ja odwiedziłam kilka tych małych kamiennych mieścinek na szlaku Chianti...., są przeurocze i bardzo klimatyczne...; a w jakiejś toskańskiej winnicy też bylismy, ale za boga już nie pamiętam w jakiej konkretnie?; natomiast jako fanka winka pamiętam dobrze samo winko
wyborne!
ha ha, no toskańskie Gallo Nero to symbol Chianti Classico , prawdziwa Instytucja! 
Piea