Ambona katedry bardzo podobna do zobaczonych w Pizie, bo też wyszła spod ręki rodziny rzeźbiarzy Pisano - ojca i syna; ta przypisywana jest ojcu.
I znów obrazy na posadzce. To okropne jakie bezeceństwa można zobaczyć w kościele! I już biblioteka, gdzie ruch kontrolowany i tyle osób może wejść ile ją opuściło.
Opuszczamy katedrę i kierujemy się w stronę głównego placu i ratusza idąc wzdłuż boku katedry. Można zauważyć, że gigantomania nie popłaca - widać niedokończone elementy próby rozbudowy, które w części adoptowano; przechodzimy przez pustą fasadę, mijamy przylegające baptysterium i schodzimy na Piazza del Campo przy którym ratusz - Palazzo Pubblico (1288 - 1309). Na placu fontanna - Fonte Gaia z 1419r. I właśnie wokół tego placu rozgrywane są tradycyjne zawody konne, w których uczestniczą wszystkie historyczne dzielnice. Wyścig na nieosiodłanym koniu łatwy nie jest, ale wygrywa koń nawet jak minie linię mety bez jeźdźca. W autokarze pokazywali film z takiego wyścigu; no trochę horror gdzie czasem i konie nie wyrabiają na pstrym zakręcie.
Baptysterium, ale na szczęście dla Was już tam nie wchodzimy.
Właśnie wzdłuż białej linii i kamiennych słupków montowane jest ogrodzenie, stoliki znikają, na kamienie wysypywane są tony piasku i tu gdzie stoimy odbywa się wyścig wokół placu. Dziś wyścigu nie ma, więc na placu czas wolny, w którym ostatnie zakupy, zajrzenie do ratusza i hajda na koń lub raczej do autokaru i ruszamy w drogę powrotną do kraju.
I znany już kościół, więc hajda na koń. Nocny powrót to jednak koszmarek, ale nie wyobrażam sobie jazdy i tortur wycieczkowiczów, którzy wracają do Warszawy czy nad morze, bo i tacy byli. Gdybym mieszkał w innej części Polski, a nie na Śląsku to też pewnie bym się na autokar nie pisał. A tak ok. 9 w Katowicach, a 9.35 we własnym łóżku.
Siena jest wspaniała, a wnetrza katedry rzucają na kolana!!! (ale ja najbardziej zazdraszczam Ci mozliwości focenia do woli we florenckiej Galerii Uffizi ; wtedy jak tam byłam był całkowity zakaz
i ja pięknie i bardzo dziekuję za ciekawą toskańską relację
no właśnie - Ci z Warszawy i z nad morza mają "przerąbane" a że zawsze jeżdżę raczej gdzieś w kierunku południowo-zachodnim (najczęściej) - to zawsze mi wszedzie za daleko na autokar ; (hi hi bliżej jak Ty- to miałam chyba tylko na Inflanty ; ale szczerze przyznam, że gdybym nawet mieszkała w samym Cieszynie czy Zgorzelcu - to dalej jak 500 km od domu - i tak nie ruszyłabym d... autokarem; wszystko co powyżej to ja juz odczuwam właśnie jako "torturę wycieczkowiczów" ; zdecydowanie wolę latać
Won, katedra faktycznie robi wrażenie
No trip no life
Ambona katedry bardzo podobna do zobaczonych w Pizie, bo też wyszła spod ręki rodziny rzeźbiarzy Pisano - ojca i syna; ta przypisywana jest ojcu.
I znów obrazy na posadzce. To okropne jakie bezeceństwa można zobaczyć w kościele!
I już biblioteka, gdzie ruch kontrolowany i tyle osób może wejść ile ją opuściło.
papuas
Faktycznie przepiękna katedra. Na żywo pewnie robi jeszcze większe wrażenie.
Opuszczamy katedrę i kierujemy się w stronę głównego placu i ratusza idąc wzdłuż boku katedry. Można zauważyć, że gigantomania nie popłaca - widać niedokończone elementy próby rozbudowy, które w części adoptowano; przechodzimy przez pustą fasadę, mijamy przylegające baptysterium i schodzimy na Piazza del Campo przy którym ratusz - Palazzo Pubblico (1288 - 1309). Na placu fontanna - Fonte Gaia z 1419r. I właśnie wokół tego placu rozgrywane są tradycyjne zawody konne, w których uczestniczą wszystkie historyczne dzielnice. Wyścig na nieosiodłanym koniu łatwy nie jest, ale wygrywa koń nawet jak minie linię mety bez jeźdźca. W autokarze pokazywali film z takiego wyścigu; no trochę horror gdzie czasem i konie nie wyrabiają na pstrym zakręcie.
Baptysterium, ale na szczęście dla Was już tam nie wchodzimy.
Właśnie wzdłuż białej linii i kamiennych słupków montowane jest ogrodzenie, stoliki znikają, na kamienie wysypywane są tony piasku i tu gdzie stoimy odbywa się wyścig wokół placu. Dziś wyścigu nie ma, więc na placu czas wolny, w którym ostatnie zakupy, zajrzenie do ratusza i hajda na koń lub raczej do autokaru i ruszamy w drogę powrotną do kraju.
I znany już kościół, więc hajda na koń. Nocny powrót to jednak koszmarek, ale nie wyobrażam sobie jazdy i tortur wycieczkowiczów, którzy wracają do Warszawy czy nad morze, bo i tacy byli. Gdybym mieszkał w innej części Polski, a nie na Śląsku to też pewnie bym się na autokar nie pisał. A tak ok. 9 w Katowicach, a 9.35 we własnym łóżku.
papuas
Siena jest wspaniała, a wnetrza katedry rzucają na kolana!!! (ale ja najbardziej zazdraszczam Ci mozliwości focenia do woli we florenckiej Galerii Uffizi
; wtedy jak tam byłam był całkowity zakaz 
Piea
Piękna jest Toskania. Dzięki za relację i przypomnienie wielu znanych miejsc. Pozdrawiam. )
i ja pięknie i bardzo dziekuję za ciekawą toskańską relację
no właśnie - Ci z Warszawy i z nad morza mają "przerąbane"
a że zawsze jeżdżę raczej gdzieś w kierunku południowo-zachodnim (najczęściej) - to zawsze mi wszedzie za daleko na autokar
; (hi hi bliżej jak Ty- to miałam chyba tylko na Inflanty
; ale szczerze przyznam, że gdybym nawet mieszkała w samym Cieszynie czy Zgorzelcu - to dalej jak 500 km od domu - i tak nie ruszyłabym d... autokarem; wszystko co powyżej to ja juz odczuwam właśnie jako "torturę wycieczkowiczów"
; zdecydowanie wolę latać

raz jeszcze wielkie dzięki
Piea
ha ha , uśmiałam się z twojej wypowiedzi
Baptysterium, ale na szczęście dla Was już tam nie wchodzimy.
No trip no life
Papuas, dzięki za relację. Czuję się coraz bardziej zachęcona do odwiedzenia Włoch i poczucia klimatu starych miasteczek.
Dzięki Papuas za kolejną ciekawą opowieść , tym razem włoską.
Teraz bardzo ciekawa jestem twojej wycieczki na Islandię .
No trip no life