...

 


 


Wenecja - dlaczego warto tam jechać?

56 posts / 0 nowych
Ostatni wpis
Strony
apisek
Obrazek użytkownika apisek
Offline
Ostatnio: 1 rok 10 miesięcy temu
Rejestracja: 08 wrz 2013

Noc była bardzo spokojna biorąc pod uwagę położenie hotelu w pobliżu dworca kolejowego i ruchliwej ulicy.

Dodatkowym plusem hotelu jest bardzo obfite i urozmaicone śniadanie, zupełnie inne niż typowe skromne włoskie śniadanka. Chyba w żadnym włoskim hotelu jeszcze takie nam się nie trafiło....

I w dodatku można je jeść w ogródku pod gołym niebem.

Zaraz po śniadaniu jedziemy do Wenecji, ale przypominając sobie wczorajsze tłumy nie mam już ochoty na wędrówki po zabytkowym centrum. Znamy miasto z poprzednich pobytów, a niespełna 8-letnia wnuczka obejrzała w ekspresowym tempie najważniejsze miejsca...

A że sierpniowy upał atakuje już od samego rana wybieramy opcję wodnych podróży po Lagunie Weneckiej. Tym razem pada na pobliską wyspę Murano.

Po wyjściu z autobusu poszukujemy przystanku vaporetto na sąsiednią wyspę Murano.

No i znowu kolejka, ale na szczęście dostajemy się jako niemal ostatni pasażerowie na najbliższy rejs.

Vaporetto nabite na maxa, tym razem płyniemy mniej reprezentacyjnymi kanałami.

Nie ma tu pięknych pałaców, luksusowych hoteli, są zwyczajne trattorie dla miejscowych, mieszkalne kamienice...Na pokładzie przeważają turyści, ale jest i trochę mieszkańców. Oj, bardzo im współczuję tej drogi przez mękę!!!! Staruszeczki obładowane siatami z zakupami, starszy człowiek o lasce, może wraca od lekarza....potrącani, przepychani przez turystów chcących pstryknąć fajną fotkę.

Nic dziwnego, że Wenecja się wyludnia...Z roku na rok zmniejsza się liczba mieszkańców. Mieszkania są tu baaardzo drogie, a ich jakość nie najlepsza, każdy remont musi być uzgadniany z lokalnymi władzami i robiony pod okiem konserwatora zabytków. Podobnie wysokie są ceny artykułów spożywczych, gdyż wszystko trzeba tu dowieźć.

No i ten wieczny tłum na wąskich uliczkach, w vaporettach, czy autobusach, chyba nieźle im się daje we znaki??????

Zostawiamy w tyle zabytkowe centrum i wypływamy na szerokie wody Laguny Weneckiej – czyli bagiennego coś jakby jeziora ze 118 wysepkami.

Antenka
Obrazek użytkownika Antenka
Offline
Ostatnio: 8 miesięcy 2 tygodnie temu
Rejestracja: 23 paź 2013

Apisku- ledwie nocą skończyłam czytać poprzednie przygody, a ty już opisujesz nowe Yahoo

Gratuluję- wnuczki podróżniczki Smile Podejrzewam,że gen podróżniczy przeskoczył po babci a rodzice tylko uaktywnili Wink

Super Smile Fajna ta Wasza Wenecja od innej strony Good

apisek
Obrazek użytkownika apisek
Offline
Ostatnio: 1 rok 10 miesięcy temu
Rejestracja: 08 wrz 2013

Antenko, no wnuczka ma faktycznie propeler w tyłku. Fajnie sobie dawała radę w czasie podróży, gorzej nieco wygląda jej zachowanie w szkole...

apisek
Obrazek użytkownika apisek
Offline
Ostatnio: 1 rok 10 miesięcy temu
Rejestracja: 08 wrz 2013

Na bagiennych wysepkach laguny już w 6 wieku zaczęli się osiedlać mieszkańcy północnych rejonów rzymskich, by uciekać przed najazdami plemion germańskich. Na początku zaczęto zasiedlać wyspę Torcello. Już w 12-14 wieku powstała tu potężna flotylla wojenna i handlowa. To właśnie kupcy uczynili Wenecję bogatą, a jej sława niosła się po całej Europie. Tu  była siedziba dożów władających potężną Republiką Wenecką, której wpływy architektoniczne do dziś widoczne są w wielu - niegdyś podbitych - miejscach basenu Morza Sródziemnego.

Dopływamy do Murano po około półgodzinnym rejsie. Wprawdzie na wyspie znajduje się kilka ciekawych zabytków, to jednak już od średniowiecza słynęła ona z produkcji wspaniałych wyrobów ze szkła.

Na wyspie jest kilka większych hut, w których szkło wytwarza się tradycyjnymi metodami na większą skalę, ale przeważają małe rodzinne manufaktury.

Murano też przecinają liczne kanały wzdłuż których biegną wąskie uliczki.

 Ale najlepiej dać nura w bok...tam jest może bardziej przaśnie, ale o wiele autentyczniej!!!!

A na uliczkach jeden za drugim małe sklepiki, oczywiście głównie ze szkłem artystycznym. 

apisek
Obrazek użytkownika apisek
Offline
Ostatnio: 1 rok 10 miesięcy temu
Rejestracja: 08 wrz 2013

 Główną ulicą handlową jest Fondamenta dei Vetrai.

Tutaj wybór wyrobów szklanych jest największy.

Asortyment jest bardzo różny: od ogromnych kryształowych żyrandoli po malutkie szklane ozdóbki.

Style też bardzo odmienne: od bogatego kolorowego zdobnictwa po proste, nowoczesne przeźroczyste formy. Wyroby mogą zachwycić kształtami i kolorami, jednak ich ceny są wysokie...

Na zapleczach sklepików można obejrzeć małe warsztaty, gdzie na oczach potencjalnych klientów wytwarza się te cuda...Albo i nie cuda, bo na pewno nie każdemu podobają się udziwnione, przeładowane detalami i kolorami szkaradztwa, którymi szczególnie zachwycają się azjatyccy turyści...

Starsze skośnookoie małżeństwo przy nas dokonuje transakcji z wysyłką do Szanghaju. Rozpływają się nad urodą (bardzo wątpliwą dla mnie!!!) kieliszków w kształcie pawia ( z ogonem, za który kielich się unosi!!!) oraz wazą w kształcie gondoli....

Ale i coś gustownego się wybierze.

Mnie podobają się ogromne lustra oraz robione na wzór 18 wiecznych kryształowe żyrandole. Ale niestety nie ma w tym sklepie nic poniżej 5 tysięcy Euro...

Alicja chce jakąś pamiątkę z Murano, kupujemy malutkiego ptaszka za 25E z certyfikatem. Trzeba na to zwracać uwagę, bowiem i tu można nabyć chińską podróbę...nie można się po prostu nabrać na okazyjną cenę.

 Szkło jest również elementem dekoracyjnym...

apisek
Obrazek użytkownika apisek
Offline
Ostatnio: 1 rok 10 miesięcy temu
Rejestracja: 08 wrz 2013

Ale mnie mniej interesuje szkło, a bardziej sama atmosfera wyspy. Dociera tu trochę mniej turystów niż do samej Wenecji, nie ma już takiego tłoku na uliczkach. Mniejszy ruch panuje także na kanałach.

Nie ma tu gondoli, tramwajów wodnych, z rzadka przemknie tylko wodna taksówka.

Za to widać więcej skromnych łódeczek mieszkańców wyspy. Samochodów tu również nie ma...

Są za to liczne knajpki, lodziarnie, kościoły.

 Dochodzimy do głównego kanału.

Podczas gdy w Wenecji jest bardzo wiele wspaniałych pałaców, tutaj stanowią one wyjątki, przeważają jednopiętrowe kamieniczki ze sklepikami na parterze.

Sporo tu także klimatycznych trattorii.

Obchodzimy wokół wysepkę i docieramy pod latarnię morską - Faro, gdzie czekamy na powrotne vaporetto.

I ostatnie spojrzenie na Murano...

 

apisek
Obrazek użytkownika apisek
Offline
Ostatnio: 1 rok 10 miesięcy temu
Rejestracja: 08 wrz 2013

Wracając z Murano zahaczamy o wysepkę o nazwie San Michele, gdzie znajduje się cmentarz, na którym miejsce wiecznego spoczynku znajdują mieszkańcy Wenecji. Na wyspie nie ma nic innego, tylko cmentarz oraz dwa kościoły – wszystko otoczone wokół murem.

Dobijamy do brzegu tuż koło 15 wiecznego kościoła San Michele zbudowanego z białego kamienia. Kościelne krużganki prowadzą nas do bram przeszło 200-letniego cmentarza.

Prawdę powiedziawszy spodziewałam się bardziej monumentalnych nagrobków, a tu na ogół takie zwyczajne...

Choć jest trochę bardziej okazałych w najstarszej części.

Jednak atmosfera tu panująca sprzyja zastanowieniu się nad przemijaniem....menancholia i tajemniczość w cieniu drzew laurowych i cyprysów.

 Wkrótce docieramy do drugiego kościoła.

Wokół cisza, spokój, mało turystów, tylko kilka miejscowych osób odwiedzających groby swoich bliskich...

Na tym cmentarzu pochowanych jest wielu sławnych ludzi, którzy zakończyli żywot w swym ukochanym mieście.

Ponieważ teren staje się coraz bardziej podmokły nowsze mogiły pną się w górę, bliżej do niebios...

Nawet jesteśmy świadkami uroczystości pogrzebowych.

Ciało dowieziono specjalną motorówką pełniącą rolę karawanu, inną, pasażerską, ale również z pogrzebowymi akcentami przybyli żałobnicy..

Nelcia
Obrazek użytkownika Nelcia
Offline
Ostatnio: 7 godzin 13 minut temu
admin
Rejestracja: 04 wrz 2013

Nie bylam na Murano i bardzo mi sie podoba. Tez ładnie, tez sa kanały a turystów widać że bez porównania mniej..

Moja córa nie była w Wenecji a bardzo chce zobaczyć więc pewnie cos będę planować na pare dni. Murano więc tez bedzie w agendzie . Ta twoja miejscówka do zamieszkania tez mi sie pdoba, bo b.dobrze skomunikowana a korzystna cenowo ..

No trip no life

Zajac1
Obrazek użytkownika Zajac1
Offline
Ostatnio: 1 rok 2 tygodnie temu
Rejestracja: 26 wrz 2013

Apisku Twoja relacja jak zwykle bardzo ciekawa Good. Przyznam, że zaskoczyłaś mnie informacją o aż takich tłumach i kolejkach Shok.  Też byłam w sierpniu i wydawało mi się, że jest dużo ludzi, ale Twój opis wskazuje, że wtedy to był luzik Biggrin.

Smrodku, śmieci, szczurów i innych blee nie było i też się zastanawiałam czemu ludzie piszą nieprawdę i przez to zniechęcają innych do odwiedzenia tego miejsca Crazy. Jedyne co mi przeszkadzało Wenecji to wyciąganie na wydrę eurasów od turystów, mistrzowie trików Dash 1. Najbardziej żal to mi było skośnych, którzy na wszystkie numery dawali się nabrać Lol.

Wnusia po zdjęciach widać, że taki mega pozytywny ciekawy świata diabełek jest i jak znam życie to w szkole się nudzi więc dokazuje Good.

http://zajacepoznajaswiat.blogspot.com/

apisek
Obrazek użytkownika apisek
Offline
Ostatnio: 1 rok 10 miesięcy temu
Rejestracja: 08 wrz 2013

Nelcia, no więc właśnie wiele osób dosłownie biegiem zwiedza Wenecję, rzadziej Murano, a jeszcze rzadziej kilka pozostałych wartych odwiedzenia wysepek.

My też trochę żeśmy się oszczędzali, mając wzgląd na Alicję....

Ale mój NUMERO UNO jeszcze przed nami, mam nadzieję, że i wam przypadnie do serca...

Hotelik  to oczywiście sugestie z Tripadvisora, raczej się nie zawodzę!!!!

Radzę tylko nie jechać z córą w szczycie sezonu turystycznego, choć podobno ruch w Wenecji jest na okrągło.

Zajączku, może miałaś farta i nie trafiłaś na super spiętrzenie turystyczne. Z Wenecji w soboty i niedziele rozpoczynają się rejsy wycieczkowców ( po 4-5 każdego dnia, a na każdym 2-3 tysiaki luda) i wówczas wiele osób planuje o dzień lub dwa szybszy przyjazd i zwiedzanie miasta. Plus dodatkowo na weekend zjeżdżają się Włosi z całej okolicy.

Podobno smrodek jest w czasie odpływów, ale my bywaliśmy o różnych porach i nic nie czułam...

Metody na ściągnięcie forsy to oni mają!!!! Zaraz opiszę dalsze numery.

Skośnookich mi nie żal, wszędzie ich pełno, pozują dziwacznie do fotek jak nasi sąsiedzi zza miedzy, są głośni, rozpychają się - niech ich doją!!!

Z tym nudzeniem to trafiłaś w sedno...tylko nauczyciele tego nie rozumieją, niestety...

Strony

Wyszukaj w trip4cheap