QATAR AIRWAYS - 48 HOUR SALE

PATTAYA,PENANG, CHIANG MAI od 1750 PLN

szczegóły na www.qatarairways.com

 


Gran Canaria w wersji sanatoryjnej... przynajmniej z założenia

109 posts / 0 nowych
Ostatni wpis
Strony
Asia-A
Obrazek użytkownika Asia-A
Offline
Ostatnio: 6 godzin 42 minuty temu
Rejestracja: 01 wrz 2015

Wkleję jeszcze parę zdjęć z wycieczki.

Cruz de Tejeda

Nelcia
Obrazek użytkownika Nelcia
Offline
Ostatnio: 1 dzień 17 godzin temu
admin
Rejestracja: 04 wrz 2013

Górskie widoczki pierwsza klasa !!!

No trip no life

Asia-A
Obrazek użytkownika Asia-A
Offline
Ostatnio: 6 godzin 42 minuty temu
Rejestracja: 01 wrz 2015

Nelciu w Cruz de Tejeda chciałam pokazać jakie zniszczenia zrobił pożar. Ale mimo tego widoczki były wspaniałe. Porównuję je z Twoją La Gomerą i mówiąc szczerze chyba Twoja wysepka jest ładniejsza, a może po prostu inna.

wiktor
Obrazek użytkownika wiktor
Offline
Ostatnio: 1 tydzień 23 godziny temu
Rejestracja: 03 mar 2016

Wszystko doczytane i dooglądane. Krajobrazy wspaniałe .Gran Canaria piękna jest w środku 

Basia A.
Obrazek użytkownika Basia A.
Online
Ostatnio: 48 minut 40 sekund temu
Rejestracja: 15 lip 2017

Po dwóch dniach intensywnych wycieczek, kolejny dzień to plażowanie i nic nie robienie. My tak długo nie potrafimy, więc po dniu przerwy jedziemy dalej. Nasz pobyt zbliża się ku końcowi, a my mamy wciąż tyyyle rzeczy do zobaczenia!

W Arucas już byliśmy, na samym początku, jednak ten wielki, robiący wrażenie kościół był wtedy zamknięty. W związku z tym, że nie jest to tak daleko, a także dlatego że jeszcze na pewno nie raz będziemy się wybierać w tamte strony, postanowiliśmy zobaczyć go przy innej okazji. 

W planach jest północ wyspy, kilka przystanków, zaczynamy od arucas, kończyć mamy na Puerto de Nieves. Niestety, GPS nas nieco zawiódł, zamiast pod katedrę czy do centrum, zaprowadził nas na górę na obrzeżach Arucas, która jest wspaniałym punktem widokowym. 

Długa kręta droga w dół, przez miasteczko jedziemy pod katedrę, gdzie ostatnio (i rok temu)zatrzymywaliśmy się na bezpłatnym parkingu. Trasę poniekąd już znamy, tymi samymi wąśkimi uliczkami jechaliśmy za pierwszym razem. Niestety, tamten parking jest tak zabity, że kilka kółek i zero perspektyw na miejsce do zaparkowania. Po drodze widzieliśmy drugi parking, też zabity, przejechaliśmy przez całe miasteczko... No i nic. Trudno, postanawiamy wrócić się pod katedrę z nadzieją na miejsce, ale po drodze, na wysokości pierwszego ronda (jadąc od LP), tego samego, gdzie skręca się właśnie pod katedrę, przy głównej drodze znajduje się niewielki parking z toaletą itp. Tam sobie zaparkowaliśmy i poszliśmy na piechotę, było to bardzo niedaleko. 

 

 

 

Następny punkt to miał być Santa Maria de Guia ale i tym razem GPS nas zawodzi, najpierw nie mogąc nic takiego znaleźć, a po przejechaniu przez Guia wyprowadził nas w totalne wiochy i pola, dróżki niemal między polami, gdzie jeździliśmy w kółko. Jesteśmy niemal pewni że tak jak z San Mateo, nazwa w przewodniku była zła, ale nasza cierpliwość do tego miasteczka się skończyła i jedziemy do następnego punktu, do Galdar. 

W Galdar rok temu parkowaliśmy na poboczu dość głównej ulicy, przy plantacji bananowców. Teraz były miejsca, ale jako że jechaliśmy z drugiej strony, postanowiliśmy podjechać na parking, gdzie znaki prowadziły. 1 euro i mamy niezły parking w pobliżu wszystkich atrakcji i nie musimy iść na piechotę pod naprawdę stromą górkę.

 

Do muzeum archeologicznego się nie wybieramy, bo takie rzeczy nas nie interesują, ale przechadzamy się po uroczym miasteczku.

Pierwsze co oglądamy to Templo Martiz de Santiago de los Caballeros, miejscowy kościół

 

Przed kościołem jest spory plac, a także oglądamy miejscowy punkt turystyczny z 300 letnią smoczą draceną, gdzie kiedyś był budyneksiedziby rządu miasta. 

To ten żółty budynek

 

Wybieramy się jeszcze na spacer po miasteczku, w mniej rturystyczne (lecz nie do końca) rejony

 

Dalej jedziemy do Agaete, bielutkiego niewielkiego miasteczka nie do końca nad morzem. Parkujemy na ulicy, jednak kawałek od centrum. Można się było tam pchać, ale nie zdecydowaliśmy się. 

Muzeum de la Rama, poświecone tradycjom Fiesta de la Rama z 4 sierpnia.

Ścianka, którą miałam rok temu na zdjęciach i mama koniecznie musiała zobaczyć, choć to nie jest nic, absolutnie Biggrin

 W miasteczku nie ma za wiele, myślimy nad odwiedzeniem ogrodu kwiatów, ale stwierdzamy, że jest za mało czasu do zamknięcia, więc rezygnujemy

 

No i kierujemy siędo Puerto de las Nieves, nazwane od faktu, że transportowano do tego portu śnieg w zamierzchłej przeszłości. EWcześniej planowaliśmy na koniec wybrać się na plażowanie do Sardinii, ale rezygnujemy i postanawiamy właśnie tu jeszcze się rozłożyć i wykompać

Znajdujemy płatny parking i za bodajże 1 euro zostawiamy samochód i idziemy zwiedzać. Ten spacer ma dwa powody: znaleźć plażę i znaleźć miejsce na obiad. Dlatego też przechadzamy się najpierw deptakiem, a potem idziemy do portu.

Po drodze krótka chwila na rozruszanie kości

 

I dochodzimy do naturalnych basenów, o których przeczytaliśmy w przewodniku, ale nie wiedzieliśmy jak tam trafić. To tu wrócimy później się wykompać. Takie baseny są w paru meijscach na wyspoie i nazywają sięsalinetas. Są naturalne, ale oczywiście, że ręka ludzka miała w nich udział, choćby, żeby to umocnić. Woda jest gładka, krystalicznie czysta, ale tak samo zimna jak w normalnym morzu.

Niewielimi uliczkami kierujemy się do portu

Tam wybieramy knajpkę ostatnią idąc od "lądu", tam jest największy ruch i ceny wydają się najbardziej atrakcyjne.

Decydujemy się na Paellę, rupę rybną, krewetki... To i tak dużo, bo na dzień dobry dostaliśmy bułki i dwa rodzaje pasty mojo. 

 

Na koniec jeszcze ta słynna kawa - barraquito, na któe mama miała ochotę od samego początku, ale nasza hostka powiedziała, że to na teneryfuie, a nie na GC...

Wracamy tym samym deptakiem z plażowania, a słońce już powoli zachodzi

Nelcia
Obrazek użytkownika Nelcia
Offline
Ostatnio: 1 dzień 17 godzin temu
admin
Rejestracja: 04 wrz 2013

Jakie pyszne jedzonko !!! ja badz lubię i krewetki i paelle..

Kawy takiej nie piłam,ale wygląda bardzo apetycznie i... kalorycznie he he Warta była grzechu ?

No trip no life

Asia-A
Obrazek użytkownika Asia-A
Offline
Ostatnio: 6 godzin 42 minuty temu
Rejestracja: 01 wrz 2015

Nelciu, jedzonko w tej knajpce naprawdę godne polecenia. Paella tak duża, że we trójkę ledwo zjedliśmy. Krewetki pyszne. Wszystko pięknie podane. Knajpki były usytuowane w jednym ciągu – ale tylko w tej było dużo klientów.

Kawki byłam bardzo ciekawa. Kiedyś Magdunia i Świerszczyk narobiły mi smaka i jak już znalazłam się na Kanarach to koniecznie chciałam spróbować. Dopiero w tej knajpce Basia wypatrzyła kawkę w karcie i od razu zamówiłam. Kawa oryginalna, z alkoholem – tyle, że słodka (słodkiej kawy i herbaty nie piję). Ale warta spróbowania.

Asia-A
Obrazek użytkownika Asia-A
Offline
Ostatnio: 6 godzin 42 minuty temu
Rejestracja: 01 wrz 2015

Dodam jeszcze parę zdjęć z góry nad Arucas.

Asia-A
Obrazek użytkownika Asia-A
Offline
Ostatnio: 6 godzin 42 minuty temu
Rejestracja: 01 wrz 2015

I z Arucas:

Knajpka obok kościoła , w której parę dni wcześniej jedliśmy obiadek.

Parking kolo kościola.

Asia-A
Obrazek użytkownika Asia-A
Offline
Ostatnio: 6 godzin 42 minuty temu
Rejestracja: 01 wrz 2015

Widoki  Galdar:

Strony

Wyszukaj w trip4cheap