Odrobina Orientu i nie tylko czyli 3 tygodnie na statku

51 posts / 0 nowych
Ostatni wpis
Strony
greg2014
Obrazek użytkownika greg2014
Offline
Ostatnio: 2 godziny 57 minut temu
Rejestracja: 29 lip 2017

Na początek wizyty w Emiratach kilka fotek z Abu Dhabi:-)

Dotarliśmy tutaj rano. Odebrałem paszport i sprawnie zaliczyłem odprawę imigracyjną. Kolejny stempel do kolekcji…

Statek zacumował w Porcie Zayed, około 7 km od umownego centrum miasta. Umownego bo miasto jest nieprawdopodobnie rozległe i ciągnie się dosłownie kilometrami, czego miałem okazję doświadczyć w ramach realizacji jednego z moich pomysłów.

Ze statku można było zobaczyć kopułę otwartej w listopadzie jednej z najnowszych atrakcji Abu Dhabi: Louvre Museum.

Nazwa nie jest przypadkowa – za dziewięciocyfrową kwotę emirat kupił od paryskiego „oryginału” prawo do jej wykorzystania przez 30 lat. W ostatnim dniach się okazało, że właśnie tutaj trafi wylicytowany również niedawno za nieprawdopodobne 450 mln dolarów jeden z obrazów Leonarda – „Zbawiciel Świata”.

Mój plan na ten dzień był trochę nietypowy - zachciało mi się pojechać do Masdar City, będącego pewnego rodzaju wyobrażeniem miasta przyszłości – głównie w zakresie rozwiązań technologicznych mających na celu ochronę środowiska. Tak wygląda wjazd do tego miasta:

Ale o tym oraz o innych atrakcjach wartych zobaczenia w Abu Dhabi napiszę w kolejnym poście…

Nelcia
Obrazek użytkownika Nelcia
Offline
Ostatnio: 11 godzin 4 minuty temu
admin
Rejestracja: 04 wrz 2013

Greg, Petra rzuca na kolana .Coś pieknego !! tylko te tłumy Sad ale tego pewno sie da rady uniknąć..Mam nadzieję,że uda mi się ją kiedyś zobaczyć Słyszałam,że zachód słońca jest tam spektkularny.To chyba rzeczywiście jedno z takich miejsc gdzie lepiej wykupic wycieczke ze statku niż cos samemu kombinować

Meczet w Salalah rzeczywiście nie powala w porównaniu z Abu Dabi czy Muskat. Tam rzeczywiście jeżdzi teraz troche wycieczek z Polski, bo biura zaczęły organizować  pobytówki. Ostatnio była tam nawet na Christmas jedna z naszych forumowiczek BAsia 35 i wrócila bardzo zadowolona.Mi sie bardzo w tym kraju podobało tankowanie auta. Wydatki niższe niż za wode w sklepie Smile

Fajnie że na statku była osoba z obsługi spikająca po polsku. Jeszcze sie z tym nie spotkalam, Moze to właśnie efekt coraz większej ilości rodaków jest

Ja jak wpływalam do Izraela , to też wszystkie formalności byly w teatrze.Było jednak kilka stanowisk wiec szlo to jakoś w miarę.I oczywiście stempel na kartce Biggrin

Super się czyta GregGood

Przeglądałm twoja 2 tygodniową trasę. Mnóstwo różnych pieknych wysp i tylko 2 na morzu.  Juz sie cieszę na twoje opisy .

No trip no life

greg2014
Obrazek użytkownika greg2014
Offline
Ostatnio: 2 godziny 57 minut temu
Rejestracja: 29 lip 2017

Nelcia, wbrew pozorom jeśli chodzi o ilość ludzi w Petrze to nie było tak źle jak to może wyglądać na niektórych fotkach. Jak dotarliśmy pod Skarbiec to akurat skumulowało się tam kilka wycieczek ale 15 minut później były już tylko małe grupki osób. Im dalej tym bardziej pusto - pod Grobami Królewskimi i świątynią byłem praktycznie sam. Petra jest rozległa i za Skarbcem ma kilka alternatywnych szlaków więc jakoś się to rozprasza:-) Co do zachodu słońca to nie wiem czy można go tam legalnie zobaczyć bo Petrę należy (przynajmniej wg informacji na licznych tablicach) opuścić przed zmrokiem i nie wolno na jej terenie nocować - ale być może są jakieś wieczorne imprezy organizowane co jakiś czas, specjalne bilety albo odbywa się to jeszcze inaczej. Ale biorąc pod uwagę głębokość wąwozu to coś na kształt zachodu słońca można już tam zobaczyć ze 2 godziny wcześniej. Skały w każdym razie mają nieprawdopodobne kolory i wyglądały inaczej jak wchodziłem a inaczej jak wychodziłem z Petry - w zależności od tego na jakiej wysokości jest słońce ich kolor się zmienia.

Będąc na statku kombinowanie wycieczki do Petry się moim zdaniem w ogóle nie opłaca - poza tym, że jest bardzo ryzykowne ze względów logistycznych - to jednak spory kawałek od Akaby a na jakąś regularną komunikację tu nie można liczyć (konieczne byłoby wypożyczenie auta lub wzięcie taksówki). Poza tym nawet jakbym sobie sam coś zorganizował w Akabie i przyjechał jakoś do Petry to sam jednodniowy bilet wstępu kosztowałby ok. 110 EUR (tak, tak - to nie pomyłka) a wycieczka ze statku kosztowała 130 EUR czyli niewiele więcej. Z tym, że w cenie wycieczki był też przewodnik, transport i jakiś lunch. Niestety cena tej atrakcji jest powalająca ale moim zdaniem absolutnie tego warta.

A co do Karaibów też mam nadzieję na coś nowego i ciekawego:-) 

greg2014
Obrazek użytkownika greg2014
Offline
Ostatnio: 2 godziny 57 minut temu
Rejestracja: 29 lip 2017

Sprawdziłem z ciekawości paszport. Jeśli chodzi o pieczątki to okazało się, że oprócz jordańskich, ostemplowali nas osobno w każdym porcie w Omanie (widać tam lubią stemplowanie ale chyba nie siebie nawzajem bo każdy port stemplował się na innej stronie:-) ). Jeśli pieczątek będzie mi przybywało w takim tempie to trzeba będzie pewnie znowu wymienić paszport:-)

Ale wrócę jeszcze na chwilę do Abu Dhabi, które w pierwszej kolejności kojarzy mi się z miejscem, które buduje w tempie porównywalnym chyba tylko z Dubajem. Poza tym ma chyba jakiś problem z własną tożsamością i woli „cudze” nazwy – np. tutejszy uniwersytet musi (a jakże) nazywać się „Sorbona” a najnowsze muzeum „Luwr” – oczywiście w porozumieniu z właścicielami „oryginałów” i uiszczeniu odpowiednio wysokich tantiem za prawa do korzystania z tych nazw.

Wspomniany w poprzednim poscie Port Zayed położony jest relatywnie blisko od centrum miasta i stosunkowo łatwo się tam dostać. Zazwyczaj któreś z centrów handlowych we współpracy z portem zapewnia darmowe shuttle busy kursujące cały dzień w obu kierunkach – tym razem miałem w ten sposób możliwość skorzystać z transferu do WTC Mall:

Okolice WTC to zresztą las wieżowców:

W samym budynku WTC oczywiście dominują już klimaty świąteczne – zarówno jeśli chodzi o wystrój jak i muzykę w tle:

Wracając do transferu z portu – gdyby z jakiegoś powodu nie był dostępny shuttle-bus do centrum, to nic wielkiego by się nie działo – wówczas port zapewnia zawsze autobus do portowej bramy, za którą można skorzystać z komunikacji miejskiej. A poza tym akurat tutaj do dyspozycji są również rozsądne cenowo taksówki (Ubera już nie ma bo niedawno jego działalność w Abu Dhabi została zakazana).

Tak jak wspominałem mój plan na ten pobyt obejmował wizytę w Masdar City, które jest swojego rodzaju wizją miasta przyszłości – szczególnie pod kątem ekologii, samowystarczalności energetycznej i zeroemisyjności (wykorzystuje tylko odnawialne źródła energii). Projekt ten rozwijany jest od nieco ponad 10 lat jako jeden z kilku przez powołaną przez emira Abu Dhabi firmę pod nazwą „Masdar Institute”. W jego początki był zaangażowany amerykański MIT, a część projektów powstała w pracowni jednego z najbardziej znanych architektów: Normana Fostera.

Masdar City położone jest w okolicach międzynarodowego lotniska w Abu Dhabi. Kursuje tam co dwie godziny miejski autobus nr 163 – miałem to szczęście, że najbliższy odjeżdżał 5 minut po tym jak kupiłem kartę miejską w automacie. Co do samej komunikacji miejskiej w Abu Dhabi to aktualnie funkcjonuje ona wyłącznie w formie komunikacji autobusowej ale na etapie zaawansowanych projektów jest kilka linii metra – znając tempo wszystkiego w Emiratach, podczas następnego pobytu będzie już pewnie działało:-) Jedynym rodzajem biletu są karty magnetyczne o nazwie Hafilat, które doładowuje się w automacie dowolną kwotą - jest ona pomniejszana przy kolejnych przejazdach. Same autobusy są wygodne i klimatyzowane, poruszają się bardzo szybko i mówiąc szczerze mam wątpliwości czy obowiązują je jakieś ograniczenia prędkości…

Pomimo tego podróż do Masdar City z okolic WTC zajęła nieco ponad godzinę – to dowód na to jak rozległe jest miasto. W tym czasie mijałem wiele atrakcji Abu Dhabi – niestety autobus oklejony był jakąś folią reklamową i możliwe było robienie zdjęć tylko „z kropkami”. Tak na przykład prezentował się Wielki Meczet, o którym napiszę trochę dalej:

Gdy dotarłem na miejsce okazało się, że Masdar City leży faktycznie stosunkowo blisko (jednak nie bezpośrednio obok) lotniska, ale w zasadzie pośrodku niczego – naokoło nie ma niczego albo są jakieś budowy (jak się później okazało w większości są one związane z rozbudową Masdar City). Ponieważ autobus powrotny miałem za 2,5 godziny zabrałem się na zwiedzanie. Miasto stanowi kompleks 20-30 budynków w zwartej zabudowie bez żadnych ulic – pomiędzy budynkami są wyłącznie chodniki i przestrzenie dla pieszych. Sam wjazd widoczny poniżej prowadzi wyłącznie do parkingu:

Pierwsze wrażenie po wejściu na teren miasta było raczej kiepskie: kompleks przypominał „miasto duchów” a nie tętniący życiem organizm miejski. W poszczególnych budynkach znajdują się mieszkania, biura, siedziby kilku firm oraz instytutów badawczych (w tym siedziba Międzynarodowej Agencji Energii Odnawialnej), filia uniwersytetu, restauracje, punkty usługowe…

Najpierw trochę pokrążyłem po obiekcie „lustrując” jego nawiązującą do motywów arabskich architekturę:

W połączeniu z technologią oraz bardzo współczesnymi materiałami dało to naprawdę ciekawy efekt. Nie widać tego może dokładnie na zdjęciach ale na wszystkich dachach (oraz częściowo elewacjach) budynków zamontowane są panele słoneczne; również materiał na sporej części elewacji ma za zadanie z jednej strony wykorzystanie energii słonecznej, z drugiej zaś termoizolację budynku. Dodatkowo obok Masdar City znajduje się elektrownia składająca się z tysięcy paneli słonecznych, która uzupełnia zapotrzebowanie miasta na energię.

Gdybym wcześniej nie słyszał o Masdar City i o nim trochę nie czytał, to po przechadzce pomiędzy budynkami uznałbym, że w tym miejscu nie ma nic więcej do oglądania i wrócił (na pewno mocno niezadowolony a już na pewno rozczarowany) do centrum. Kompleks jest zaopatrzony w liczne tablice informujące o przeznaczeniu poszczególnych obiektów ale dosłownie nigdzie nie ma informacji, w którym budynku dostępne są jakieś ekspozycje czy atrakcje demonstrujące wizję przyszłości, która przyświecała autorom. Brak ludzi nie ułatwiał zadania ale w końcu zupełnym przypadkiem trafiłem tam gdzie trzeba.

W jednym z budynków zajmowanych przez Masdar Institute obok recepcji znajdują się kręte schody prowadzące do znajdującej się w podziemiu sporej sali zawierającej informacje na temat miasta a także innych projektów prowadzonych przez firmę (jak się okazało jest ich bardzo wiele w różnych krajach na całym świecie):

Można tam zobaczyć m.in. makietę prezentującą docelowy kształt Masdar City (to co można zobaczyć dzisiaj nie stanowi nawet 10% planowanej całości):

Aby zaprezentować jeden z pomysłów autorów koncepcji, z boku sali ekspozycyjnej stały zaparkowane automatyczne taksówki:

Po naciśnięciu przycisku otworzyły się automatyczne drzwi i można było zająć miejsce w tym dziwnym „samochodziku”:

Wewnątrz znajduje się panel sterujący, który poinformował o możliwościach autka i zaproponował przejażdżkę. Wyboru wielkiego nie było ponieważ dostępna jest tylko jedna trasa wokół sali ekspozycyjnej (wraca się w miejsce startu). Samo komunikacja z pasażerem odbywa się za pośrednictwem ekranu dotykowego:

Samochodziki pokonują trasę po betonowej posadzce:

Przyznam szczerze, że ciekawe doświadczenie. Szkoda, że nie ma więcej możliwości i system ten nie łączy np. poszczególnych budynków – ale mimo to działa na wyobraźnię. Być może kiedyś taksówki faktycznie będą tak wyglądały…

W osobnym budynku o dość futurystycznym kształcie zlokalizowane jest centrum edukacyjne:

Główną jego część stanowi dwupoziomowa biblioteka:

Spacerując między budynkami natknąłem się również na dziwną konstrukcję o nazwie „Wieża wiatrów”:

Jest to obiekt, którego koncepcja bazuje na starym arabskim rozwiązaniu budowanym na dziedzińcach domów, która wykorzystywała fakt, że powietrze kilkanaście metrów powyżej poziomu gruntu jest chłodniejsze niż przy ziemi. Zadaniem wieży było sprowadzenie chłodniejszego powietrza na dół i stworzenie bardziej komfortowych warunków dla przebywających na dziedzińcu osób. Głównym elementem rozwiązania jest odpowiednio wyprofilowana rura, której zakończenie w odróżnieniu od pierwowzoru zostało uzbrojone w masę elektroniki analizującej w jaki sposób i czy w ogóle otworzyć wloty powietrza na szczycie wieży – tak, aby zoptymalizować i wzmocnić efekt końcowy.

Wokół wieży wiatrów oraz generalnie prawie wszędzie pomiędzy budynkami Masdar City dostępnych było wiele miejsc do relaksu z dostępem do naprawdę szybkiego internetu:

W kolejnym budynku funkcjonuje z kolei basen i centrum fitness, w jeszcze innym można znaleźć sale modlitwy (osobno dla kobiet i mężczyzn; budowa meczetu jest dopiero w planach), jeszcze gdzieś indziej zlokalizowane są liczne kawiarnie i restauracje. W porze lunchu między budynkami pojawiło się nawet sporo osób.

Niestety dużą wadą Masdar City jest brak jakiegoś sensownego oznaczenia obiektów pod kątem ewentualnych gości – a optymalnie wytyczenia jakiejś trasy zwiedzania z odpowiednio zaznaczonymi punktami, mapką itp. Bardzo ułatwiłoby to zapoznanie się z rozwiązaniami zastosowanymi w Masdar City. Biorąc pod uwagę przypadkowy sposób, w jaki trafiłem do miejsc, które zobaczyłem jestem przekonany, że nie było mi dane zobaczyć wszystkiego co w Masdar City jest warte zobaczenia.

Mimo to przyznam szczerze, że po pierwszym raczej kiepskim wrażeniu miejsce mi się spodobało i polecam je zainteresowanym zobaczeniem czegoś alternatywnego w Abu Dhabi – innego niż popularny „kanon obowiązkowy”.

Korzystając z okazji dodam jeszcze parę informacji na temat wspomnianego „kanonu obowiązkowego” – chociaż nie „zaliczałem” go przy okazji obecnego pobytu.

Moim zdaniem absolutnym numerem jeden w Abu Dhabi jest wizyta w Wielkim Meczecie. Do niedawna nosił on imię Szejka Zayeda (jednego z założycieli Zjednoczonych Emiratów Arabskich i wizjonera, który zapoczątkował przeobrażenie tego emiratu w to, co możemy oglądać dzisiaj). Kilka miesięcy temu oficjalna nazwa meczetu została zmieniona na Wielki Meczet Marii – matki Jezusa – w ten sposób emir chciał pokazać jego pokojowe nastawienie do innych religii – w tym chrześcijaństwa. Z moich obserwacji wynika, że jak dotąd nazwa ta się nie przyjęła – nawet wiele z tablic kierunkowych w mieście wskazują na meczet Szejka Zayeda.

Wielki Meczet wygląda imponująco już z zewnątrz:

Trzeba przy tym zaznaczyć, że Wielki Meczet nie jest żadnym zabytkiem - został oddany do użytku stosunkowo niedawno bo w 2007 roku i mówiąc szczerze można odnieść (chociaż nie mam pewności czy słusznie) wrażenie, że powstał jako odpowiedź na budowę i otwarcie Wielkiego Meczetu w Muscacie, o którym pisałem w jednym z poprzednich postów. Oczywiście wszystko w nim jest większe Smile Jedynie minaretów ma o jeden mniej…

W całym kompleksie może jednocześnie modlić się 40 000 osób, przy czym sala główna mieści aż 7000 mężczyzn. Nieprawdopodobne wrażenie robi biały marmur, liczne zdobienia oraz pięknie wykaligrafowane na elementach elewacji (i nie tylko) wersety z Koranu.

Oczywiście, aby wejść do meczetu należy być odpowiednio ubranym. Ci, którzy mają z tym problem mogą na miejscu bezpłatnie pożyczyć arabski strój – hindżab.

Zaraz za wejściem znajduje się kilka miejsc do obowiązkowej ablucji, która powinna poprzedzać modlitwę:

Następnie wchodzimy na dziedziniec:

…po czym korytarzem – podcieniami kierujemy się w stronę sali głównej:

Już samo okazałe wejście do sali głównej robi spore wrażenie:

…nie mówiąc o samej sali głównej:

Oczywiście jak na meczet tej klasy przystało, Wielki Meczet w Abu Dhabi może się pochwalić gigantycznym żyrandolem o wysokości ok. 15 metrów, uważanym za drugi co do wielkości na świecie (po tym w Muscacie, o którym pisałem kilka dni temu) – chociaż co do tego, który jest większy chyba nie ma do końca pewności bo każdy przewodnik ma inną wersję. Oczywiście tak samo jak w Muscacie sam żyrandol jest przyozdobiony tysiącami kryształów Swarovskiego. Powstał on zresztą dokładnie w tej samej firmie co jego odpowiednik w Muscacie. Ktoś chyba ma kompleksy…

Podsumowując: Wielki Meczet robi naprawdę duże wrażenie i zdecydowanie każdemu polecam wizytę w tym miejscu.

Innym popularnym miejscem wizyt jest Marina Mall, w której zlokalizowana jest m.in. wieża widokowa z widokiem na miasto:

Powyższe zdjęcia pochodzą z mojego poprzedniego pobytu w Abu Dhabi. Wówczas wokół Marina Mall był jeden wielki plac budowy – aktualnie jest tam wykańczany hotel Atlantis (jego zarys widać na jednym ze zdjęć) – czyli kolejny klon gigantycznego hotelu z Nassau na Bahamach. Taki sam zresztą już od jakiegoś czasu można zobaczyć w Dubaju – jak widać jeden szejk pozazdrościł drugiemu i postanowił, że u siebie też będzie miał taką atrakcję. Znowu te kompleksy…

Nazwa wyspy (Marina) zobowiązuje – w okolicach Marina Mall można zobaczyć liczne jednostki pływające – od malutkich po całkiem spore. Można tutaj również kupić bilety na krótkie rejsy wycieczkowe pozwalające podziwiać Abu Dhabi od strony morza:

W pewnym oddaleniu od Marina Mall można również zobaczyć pałac prezydenta ZEA (i jednocześnie emira Abu Dhabi). Jest on niedostępny dla zwiedzających:

Kolejną popularną atrakcją w Abu Dhabi jest oddany do użytku w 2005 roku hotel Emirates Palace. Aktualnie jest on zarządzany przez sieć Kempinski znaną z najbardziej ekskluzywnych obiektów hotelowych w największych miastach na świecie. Ocenia się, że poziomem luksusu przewyższa on wszystkie hotele na świecie – odebrał on to miano hotelowi Burj al Arab z Dubaju czyli popularnemu „żaglowi”. Tak prezentuje się jedna z bram wjazdowych do Emirates Palace:

Emirates Palace jest (w pewnych granicach) dostępny dla zwiedzających pod warunkiem, że spełniają wymogi odnośnie ubioru (jest to kontrolowane przy bramie wejściowej):

Z zewnątrz Emirates Palace prezentuje się imponująco:

Jeśli chodzi o wnętrza to też trudno się do czegoś przyczepić:

Ciekawym rozwiązaniem jest dostępny w hallu hotelu „złotomat” umożliwiający zakup sztabek złota:

Cena uzależniona jest od aktualnych giełdowych notowań złota. Płatność kartą kredytową Smile

Wychodząc z Emirates Palace warto się jeszcze na chwilę zatrzymać i rzucić okiem na znajdujące się po drugiej stronie ulicy Ethiad Towers:

Z Mariny oraz Emirates Palace w stronę WTC można (przynajmniej częściowo) przejść się szeroką promenadą o nazwie Corniche, ciągnącej się kilka kilometrów wzdłuż plaży:

I jeszcze ciekawostka na koniec: z tego co zauważyłem to pomimo bardzo dużej liczby wysokościowców w Abu Dhabi, na większości z nich nie umieszcza się anten i charakterystycznych przekaźników telefonii komórkowej. Zamiast tego w wielu miejscach pomiędzy budynkami (czasem dość przypadkowych jak na poniższym zdjęciu) można zobaczyć maszty z logo operatora, które pełnią tę funkcję:

Oczywiście wymienione przeze mnie miejsca nie wyczerpują listy atrakcji w Abu Dhabi. Należą do nich jeszcze choćby Ferrari World czy wspomniane już najnowsze Louvre Museum. Na nie też przyjdzie kiedyś czas:-)

W kolejnym poście napiszę jeszcze parę słów o Dubaju i powoli przyjdzie czas na koniec tej przydługiej już chyba relacji.

greg2014
Obrazek użytkownika greg2014
Offline
Ostatnio: 2 godziny 57 minut temu
Rejestracja: 29 lip 2017

W końcu dotarliśmy do portu w Dubaju, którego oficjalna nazwa to Port Rashid. Sam port położony jest stosunkowo blisko miasta i głównego lotniska (DXB) aczkolwiek podobnie jak w Abu Dhabi miasto jest bardzo rozległe i odległości do niektórych miejsc (np. Mariny lub sztucznej palmy) mogą być bardzo duże. Sam Dubaj ciągnie się kilometrami wzdłuż wybrzeża – ale na szerokość zapewne nie ma więcej niż 5-6 km (a miejscami nawet znacznie mniej) – dalej zaczyna się pustynia.

Po porcie nie można poruszać się pieszo (zresztą jest on bardzo rozległy a drogi kręte – do bramy portowej jest ok. 4 km), nie zapewnia on też zupełnie żadnego shuttle busu do bramy portowej. W związku z tym jedyne możliwości wydostania się spod terminala portowego to: taksówka (ew. Uber), piętrowe autobusy turystyczne, wycieczka ze statku lub darmowy shuttle bus oferowany przez którąś z galerii handlowych. Akurat w czasie naszego pobytu swój shuttle bus oferował Mercato Shopping Mall, który może nie jest położony w ścisłym centrum (o ile w Dubaju w ogóle coś takiego jest) ale umożliwia wydostanie się z portu. Sama galeria nie należy ani do najnowszych ani do największych, nie ma również w niej jakichś specjalnych tłumów:

Na pewno w każdym razie można tu zrobić zakupy – sklepów nie brakuje Smile

Można stąd również stosunkowo łatwo przemieścić się dalej korzystając z jednej z kilku linii autobusowych a później metra. Bilet dzienny na wszystkie linie i strefy w formie czerwonej karty NOL dostępny jest w automacie na niektórych przystankach autobusowych i wszystkich stacjach metra (pierwszy zakup 20 dirhamów + 2 za kartę czyli ok. 20 złotych).

Łatwym punktem orientacyjnym w mieście jest Burj Khalifa – póki co cały czas jeszcze najwyższy budynek na świecie, który jest widoczny praktycznie przez większość czasu:

Zresztą Dubaj to dziwne miasto – miejsce, gdzie wszystko musi być naj... oraz gdzie największą sztuką jest gościa zaskoczyć (lub najlepiej zszokować) a przy okazji mu coś sprzedać. Bo z punktu widzenia turysty główną atrakcją tego miasta nie są zabytki, o które tutaj trudno (chociaż kilka ich jest) ale liczne imponujące budowle – niespotykane gdziekolwiek indziej w takim natężeniu – oraz nie mniej liczne a zazwyczaj im towarzyszące gigantyczne galerie handlowe.

A tymczasem nasz rejs dobiegł końca. Ostatni dzień poza zwiedzaniem Dubaju minął na pożegnaniach – w ciągu ostatnich 3-ech tygodni udało się na statku poznać masę interesujących osób. Do tego doszło pakowanie – nie wiem jak u innych ale u mnie z powrotem dużo trudniej zazwyczaj jest się zmieścić w walizce… Smile

Jeszcze ostatni rzut okiem na statek w porcie:

W kolejnym poście postaram się jeszcze wrzucić trochę zdjęć z co ciekawszych miejsc wartych zobaczenia w Dubaju – przynajmniej wg mnie:-)

greg2014
Obrazek użytkownika greg2014
Offline
Ostatnio: 2 godziny 57 minut temu
Rejestracja: 29 lip 2017

Na zakończenie relacji jeszcze małe co nieco na temat Dubaju.

Moim pierwszym celem po wydostaniu się z portu była galeria handlowa „Mall of the Emirates”. Oczywiście nie jest to żaden zabytek Smile Jak przystało na dubajską galerię handlową, musi znajdować się w niej coś nietypowego i jedynego w swoim rodzaju – w tym przypadku jest to stok narciarski wraz z różnego rodzaju zimowymi atrakcjami. Najłatwiej dojechać tam metrem, którego jedna ze stacji jest zintegrowana z tym obiektem.

Już z zewnątrz dziwny kształt zdradza, co znajduje się w środku budynku:

Galeria „Mall of the Emirates” oddana została do użytku około 10 lat temu i gromadzi pod jednym dachem kilkaset sklepów i punktów usługowych. Aby oddać jej skalę wspomnę, że jej łączna powierzchnia odpowiada 4-em stołecznym „Złotym Tarasom”.

Główną atrakcją jest centrum „Ski Dubai”, które można obejrzeć przez szybę:

Nie da się ukryć, że widok zamkniętego wewnątrz dużego obiektu stoku narciarskiego z kolejką krzesełkową, torem narciarskim, bałwanami i innymi zimowymi obrazkami wydaje się mocno surrealistyczny. Chętnych do skorzystania z atrakcji nie brakuje Smile Nie trzeba przychodzić ze swoimi nartami ani kombinezonem – wszystkie potrzebne akcesoria są dostępne na miejscu (w ramach ceny lub za dopłatą w zależności od rodzaju wykupionego biletu). Warto przy tym wziąć pod uwagę, że na zewnątrz potrafi być czasem upał rzędu 40-50 stopni, a w niewielkiej odległości od galerii znajduje się pustynia.

Jeśli ktoś miałby w planach obejście galerii i wszystkich jej poziomów, powinien sobie zarezerwować najlepiej cały dzień. A patrząc, że jest to tylko jedna z wielu gigantycznych galerii handlowych w Dubaju, można sobie łatwo wyobrazić ile czasu byłoby potencjalnie potrzebne, aby „zaliczyć” ich kilka, nie mówiąc o wszystkich.

W Dubaju zresztą ciągle coś się buduje – szacuje się, że w tym mieście zlokalizowanych jest około 1/4 wszystkich pracujących dźwigów na świecie i faktycznie coś w tym jest. Gdziekolwiek by się nie rozejrzeć widać ich dziesiątki. Galerie handlowe są zresztą miejscami, w których promuje się te dopiero powstające obiekty , sprzedaje apartamenty itp. Poniżej można zobaczyć makietę jednego wielu z takich projektów, z którymi można się spotkać co chwilę:

Z Mall of the Emirates pojechałem (dla zainteresowanych: bezpośredni autobus nr 81 ) w okolice hotelu Burj Al Arab, czyli słynnego „żagla”, który przez długi czas dzierżył miano najbardziej luksusowego hotelu świata – ostatecznie zdetronizowany został przez Emirates Palace, o którym pisałem przy okazji relacji z Abu Dhabi.

Sam hotel Burj al Arab znajduje się na sztucznej wyspie a dostęp do niego jest ograniczony wyłącznie do gości hotelowych oraz osób posiadających rezerwację w jednej z hotelowych restauracji:

Zainteresowani mogą przy stanowisku przed bramą wjazdową zarezerwować miejsce w restauracji i dostać się tam w ten sposób – ale nie sprawdzałem na ile gruby trzeba mieć portfel, aby sobie na to pozwolić:-) Dla pozostałych obiekt jest całkowicie niedostępny.

Obok Burj Al Arab znajduje się park wodny (jeden z kilku w Dubaju) oraz kolejna galeria handlowa – Madinat Jumeirah zintegrowana z resortem wypoczynkowym, na który składają się trzy hotele:

Jest ona jednak o tyle nietypowa, że nie jest to jeden obiekt lecz kilkadziesiąt mniejszych i większych budynków położonych na obszarze kilkudziesięciu hektarów, stylizowanych na arabskie miasteczko. Dla osób nie będących gośćmi hotelowymi dostępna jest wyłącznie część handlowa przypominająca tradycyjny arabski targ (souk) z labiryntem wąskich uliczek.

Całość poprzecinana jest licznymi oczkami wodnymi, kanałami po których pływają łódki przypominające gondole i przy których zlokalizowane są dziesiątki knajpek i restauracji:

Niektóre widoki zresztą – jak na przykład choinka z palmami w tle – tworzą dość ciekawe połączenia patrząc z naszej perspektywy Smile

Stosunkowo niedaleko od hotelu „żagla” oraz Madinat Jumeirah zlokalizowany jest zresztą inny znany luksusowy hotel w Dubaju, który można zobaczyć na licznych widokówkach i zdjęciach z tego miasta – Hotel Jumeirah:

Ostatniego dnia mojej wyprawy – w piątek – już po zejściu do statku i dotarciu do hotelu (zintegrowanego zresztą ze stacją metra oraz kolejnym olbrzymim centrum handlowym – Deira City Centre – jest ono wielkości połowy prezentowanego wcześniej Mall of the Emirates ), wybrałem się do największego centrum handlowego w Dubaju (i prawdopodobnie na świecie) – The Dubai Mall (mniej więcej: Złote Tarasy x Dirol

Ilość sklepów przekracza w nim 1200; do tego dochodzą liczne punkty usługowe i atrakcje przyciągające każdego dnia tysiące gości.

Pierwszą z nich jest składający się z dwóch części wodospad spadający z najwyższej do najniższej kondygnacji:

Uzupełnieniem jest lodowisko:

…oraz gigantyczne akwarium zapraszające do zwiedzania podwodnego ZOO:

Największą atrakcją tej galerii jest jednak prawdopodobnie najwyższy budynek świata czyli Burj Khalifa, na którego taras widokowy można wyjechać prosto z galerii handlowej (oczywiście po zakupieniu biletu wstępu):

Możliwy jest wyjazd w jednej z dwóch opcji: piętro 124+125 z otwartym tarasem lub znacznie droższe piętro 148 (tam możliwy jest widok tylko przez szybę):

Oczywiście dla wątpiących, wysokość budynku potwierdza odpowiedni certyfikat umieszczony na tarasie:

Widoki z samego tarasu są imponujące. Na poniższym zdjęciu można zobaczyć sztuczne jezioro zlokalizowane u podnóża Burj Khalify wraz z widocznymi instalacjami fontanny, której pokazy odbywają się codziennie w godzinach wieczornych:

W oddali widać z kolei archipelag znajdujących się ciągle w budowie sztucznych wysp o nazwie „The World”:

…oraz rozległą panoramę miasta:

Zresztą miano najwyższej budowli świata jakie póki co jeszcze dzierży Burj Khalifa, wkrótce może jej odebrać inny projektowany w Dubaju obiekt o nazwie Dubai Creek Tower, którego wysokość ma osiągnąć 928 metrów. Jego makietę można również zobaczyć w The Dubai Mall:

Wczoraj po południu dla odmiany wybrałem się jeszcze do tzw. „starego Dubaju” położonego w dzielnicy Deira, nieopodal kanału o nazwie Creek. Jest to miejsce, w którym zlokalizowane są tradycyjne dubajskie targi – m.in. Gold Souk, Spice Souk, Perfume Souk, Textile Souk itd. – przenikające się zresztą nawzajem:

Szczególne wrażenie robią nieprawdopodobne witryny na Gold Souk:

Spacerując wzdłuż kanału Creek można zobaczyć wyglądające dość archaicznie statki, które dostarczają wszystko czym handluje się na położonych w tej okolicy targach:

Złośliwi mówią, że patrząc na nowoczesny i futurystyczny Dubaj, to chyba jedne z najstarszych obiektów, które można zobaczyć w tym mieście Smile

Na koniec przepłynąłem się tradycyjną dubajską łodzią na drugą stronę Creek:

Przystanek znajdował się w okolicach fortu, w którym zlokalizowane jest Muzeum Dubaju:

Warto jednak pozostać czujnym: fort nie ma zabytkowego charakteru, został on zrekonstruowany około 50 lat temu. Przed fortem została wyeksponowana również zrekonstruowana dubajska łódź przypominającą tę, na której miałem okazję wybrać się na rejs po fiordzie w Khasabie:

W ten sposób mój pobyt w Dubaju dobiegł powoli końca. W kolejnym poście postaram się jeszcze umieścić kilka zdjęć z tej części Dubaju, którą odwiedzałem poprzednim razem a którą tym razem sobie odpuściłem.

greg2014
Obrazek użytkownika greg2014
Offline
Ostatnio: 2 godziny 57 minut temu
Rejestracja: 29 lip 2017

Ponieważ Dubaj od pewnego czasu staje się coraz bardziej popularnym celem turystycznym również dla Polaków, a podróże w tym kierunku stały się bardziej dostępne m.in. za sprawą Wizzaira chciałbym dodać jeszcze kilka informacji praktycznych na temat poruszania się po tym bardzo rozległym mieście.

W trakcie mojego pobytu poruszałem się zarówno komunikacją miejską (metro, autobusy + tramwaje w okolicach Mariny) a także taksówkami i Uberem. Tych ostatnich w Dubaju są chyba tysiące i są całkiem rozsądne cenowo.

W większości przypadków korzystałem jednak z komunikacji miejskiej. Przyznam szczerze, że aby nie doktoryzować się w temacie stref wybrałem od początku podróżowanie na czerwonych biletach dziennych: pierwszy kosztuje 20 dirhamów + 2 dirhamy za samą kartę; kolejne przy wykorzystaniu tej samej karty to 20 dirhamów za każdy kolejny dzień. Bilet obejmuje wszystkie środki komunikacji miejskiej i wszystkie strefy miejskie i moim zdaniem jest bardzo rozsądny cenowo.

Warto przy tym powiedzieć, że metro w Dubaju jest również pewnego rodzaju atrakcją turystyczną. Składają się na nie dwie linie przecinające się nawzajem (na dwóch stacjach) w najstarszej części miasta, w okolicach kanału Creek. Tylko w tej części – na stosunkowo krótkim odcinku metro porusza się pod ziemią; na zdecydowanej większości trasy biegnie ono po estakadzie w związku z czym można podczas podróży podziwiać okolicę:

Wagoniki metra kursują dosłownie co chwilę. Co ciekawe są one bezobsługowe – sterowanie wagonikami i całym ruchem jest w pełni automatyczne w związku z czym przy odrobinie szczęścia można zająć w wagoniku miejsce, które normalnie zajmowałby właśnie maszynista i obserwować trasę z jego pozycji:

Z ciekawych rozwiązań organizacyjnych w metrze warto wspomnieć o wydzieleniu w wagonie klasy pierwszej (tzw. Gold Class - obowiązują w niej specjalne-droższe bilety) oraz części wyłącznie dla kobiet z ewentualnymi dziećmi. Wydzielenie części dla kobiet można spotkać zresztą również w autobusach i tramwajach.

Aby było łatwiej, na posadzce każdego peronu metra można znaleźć informację, gdzie otworzą się drzwi których wagonów:

Same stacje metra mają z zewnątrz w miarę jednolity i trochę futurystyczny wygląd:

W wielu miejscach są one połączone z pobliskimi budynkami lub galeriami handlowymi klimatyzowanymi korytarzami i rękawami. Dzięki temu podróżując do najbardziej popularnych miejsc bardzo często nie ma w ogóle potrzeby wychodzenia na zewnątrz, co może mieć duże znaczenie szczególnie podczas spotykanych w Dubaju upałów.

Czerwona linia metra jest zresztą bardzo długa (ok. 50 km). Pomimo tego, że wagony metra kursują stosunkowo szybko, jej przejechanie pomiędzy końcowymi stacjami zajmuje dobrze ponad godzinę. Końcowe przystanki czerwonej linii w kierunku stacji UAE Exchange są zresztą wybudowane mocno na wyrost i są de facto zlokalizowane na pustyni w sporym oddaleniu od jakiejkolwiek zabudowy – widać to dokładnie jadąc autobusem na lotnisko DWC, z którego operuje Wizzair. Ponoć są plany przedłużenia czerwonej linii aż na to lotnisko, ale chyba póki co nie ma to większego sensu ekonomicznego biorąc pod uwagę, że wiele kilometrów takie metro prowadziłoby przez niemalże pustynię a na samym lotnisku DWC ruch pasażerski jest na śmiesznie niskim poziomie (w 2016 roku wg Wikipedii nie przekroczył nawet miliona pasażerów).

Wspominając o metrze warto dodać, że na bardzo długim odcinku czerwonej linii, biegnie ona wzdłuż głównej arterii miasta (Sheik Zayed Road) prowadzącej do stolic sąsiednich emiratów: Abu Dhabi z jednej i Szardży z drugiej strony:

Aby zamknąć temat komunikacji miejskiej w Dubaju warto na koniec wspomnieć o jeszcze jednej osobliwości tego miasta - klimatyzowanych przystankach autobusowych:

Wracając do atrakcji w Dubaju, oprócz tego o czym napisałem wcześniej warto wspomnieć jeszcze Marinę i utworzony sztuczny archipelag, na który składają się półwysep oraz wyspy tworzące łącznie sztuczną palmę. Tak wygląda to na google maps:

W realu oczywiście rozmiary palmy są tak duże (łączna linia brzegowa jej „składników” to blisko 100 kilometrów), że nie da się jej zobaczyć „gołym okiem” inaczej niż z samolotu lub częściowo (ale tylko jeśli chodzi o „ramiona”) z pokładu kolejki monorail, którą można dotrzeć od podstawy do szczytu palmy.

Sztuczna palma Jumeirah jest pierwszą z trzech w pełni (lub prawie w pełni bo ciągle jeszcze są na niej budowane jakieś obiekty) ukończonych „palm”. Z pozostałych dwóch, pierwsza – Jebel Ali jest już na zaawansowanym etapie konstrukcji, budowa kolejnej zaś (Deira) jest dopiero planowana. Wyprawę na palmę Jumeirah warto połączyć z odwiedzeniem Mariny czyli nowej dzielnicy Dubaju będącej skupiskiem wysokich wieżowców (czasami o dość dziwnych kształtach) przylegających bezpośrednio do mariny żeglarskiej. Wyprawę po niej najłatwiej sobie zorganizować w ten sposób, aby najpierw przyjechać na jedną ze stacji czerwonej linii metra, które są połączone z linią tramwajową (Dubai Marina lub Jumeirah Lakes Tower) a następnie przesiąść się do wspomnianej linii tramwajowej, którą można objechać Marinę wysiadając tam, gdzie będziemy mieli okazję się przejść.

Budynki w Marinie robią naprawdę duże wrażenie – można je zresztą łatwo znaleźć wśród najbardziej popularnych widoków z Dubaju:

Warto dodać, że dzielnica ta jest w stanie ciągłej rozbudowy, w ramach której człowiek odbiera coraz to nowe obszary morzu – nie wiadomo tylko dlaczego – w końcu to nie jest Hongkong ani Singapur, gdzie brakuje ziemi Smile

Wg oficjalnych projektów, w Marinie docelowo ma znaleźć się ok. 200 wieżowców o wysokości do 400 metrów, liczne promenady, centra handlowe, restauracje i bary. Ciągle rozbudowywany jest też tutejszy port dla mniejszych i średnich jednostek.

Między wysokościowcami nie można oczywiście zabraknąć meczetów:

Podróżując wspomnianym tramwajem, na stacji „Palm Jumeirah” można przesiąść się do zbudowanej na wysokiej estakadzie kolejki monorail, która w ciągu kilku minut zawiezie nas na koniec palmy:

Powyższe zdjęcie (oraz dwa kolejne) wykonane jest przez szybę w związku z tym jego jakość jest mówiąc delikatnie kiepska.

Warto przy tym dodać, że monorail jest przedsięwzięciem komercyjnym niezależnym od systemu komunikacji miejskiej w Dubaju – w związku z tym nie obowiązują tutaj niestety żadne bilety na komunikację miejską.

Podróżując monorailem można zobaczyć nieprawdopodobne nagromadzenie licznych hoteli, apartamentów oraz całych kompleksów turystycznych z prywatnymi plażami i miniportami. Z wnętrza pociągu można również zobaczyć nadających palmie ostateczny kształt licznych „gałęzi” odchodzących w obie strony od głównego rdzenia, po którym porusza się monorail. Niestety ze względu na prędkość z jaką podróżuje się kolejką oraz zabrudzone szyby, większość zdjęć wykonanych z pokładu monorailu do niczego się nie nadaje więc nie mogę ich tutaj zaprezentować.

Na szczycie palmy ulokowany jest luksusowy hotel Atlantis wraz z cieszącym się bardzo dużą popularnością olbrzymim parkiem wodnym. Jak wspominałem już wcześniej przy okazji relacji z Abu Dhabi, jest to „klon” hotelu z Nassau na Bahamach:

Sam brzeg wyspy domykającej palmę od zewnętrznej strony (w okolicach hotelu Atlantis) nie wygląda zbyt atrakcyjnie. W czasie mojego pobytu odbywały się tam zresztą prace związane z umacnianiem wybrzeża:

Zainteresowani mogą bez problemu przespacerować się wzdłuż wybrzeża – dopiero widząc z oddali Burj Khalifę oraz hotel Burj Al Arab (na powyższym zdjęciu ledwo je widać) dotarło do mnie w jak dużej odległości położona jest palma i jak rozległy jest Dubaj.

A ja w końcu dotarłem z powrotem do Polski. Miałem pierwszy raz okazję skorzystać z lotniska Al Maktoum Airport w Dubaju znanym również pod nazwą Dubai World Central lub po prostu DWC. Wiedziałem, że jest ono położone w sporej odległości od miasta, jednak nie przypuszczałem, że aż tak dużej (dojazd z hotelu zajął mi w sumie ok. 2 godziny). Na szczęście jest ono sensownie skomunikowane z miastem – i pewnie na etapie, na którym jest lotnisko (czyli mikroskopijnego ruchu w porównaniu do głównego lotniska w Dubaju), sposób jego skomunikowania jest całkowicie wystarczający.

Samo lotnisko ma też pewne zalety: z racji braku dużego ruchu nie ma tam praktycznie żadnych kolejek do niczego – nadania bagażu, odprawy paszportowej, kontroli bezpieczeństwa itd. Samo lotnisko jak na ten niewielki ruch oferuje też w mojej ocenie znacznie więcej niż na lotniskach tej wielkości można się niejednokrotnie spodziewać.

Sam lot przebiegł planowo oraz prawie bez zakłóceń. Prawie bo jeden z pasażerów niemal nie doprowadził swoim agresywnym zachowaniem w stosunku do załogi i innych osób do lądowania w Stambule – ostatecznie bohatera całego zamieszania z samolotu już w Katowicach wyprowadzili panowie w kominiarkach.

I tak oto dotarłem do Katowic a niewiele później na swoje śmieci. Pogoda, która mnie przywitała trochę się różniła od tej, do której się przyzwyczaiłem przez poprzednie 3 tygodnie…ale trudno mieć pretensję, że u nas w zimie jest śnieg:-) Przynajmniej w Pyrzowicach, bo w Krakowie go prawie nie ma:-)

W osobnym poście wrzucę jeszcze podsumowanie odległości jakie pokonaliśmy na statku.

Już teraz dziękuję wszystkim za śledzenie mojej relacji, przepraszając z góry za jakieś jej ewentualne niedoskonałości. W razie dostrzeżenia błędów co do opisu miejsc lub faktów mam prośbę o wiadomość – dokonam odpowiednich korekt. Jeśli zaś będą jakieś pytania – tak dotyczące odwiedzonych miejsc jak również funkcjonowania na statku oraz jego atrakcji, postaram się na nie odpowiedzieć.

Nelcia
Obrazek użytkownika Nelcia
Offline
Ostatnio: 11 godzin 4 minuty temu
admin
Rejestracja: 04 wrz 2013

Greg, zgadzam sie w 100% ze meczet to atrakcja nr 1 w Abu Dabi, dla mnie zreszta to najładniejszy meczet jaki w ogóle widziałam. Robi naprawde wrażenie i to zarówno na zewnątrz jak i w środku. O zmianie nazwy nie wiedziałam. Fotka w kropki wyszła b.ciekawa he he, mocno oryginalna.Masdar city b. ciekawe, zupelnie mi nieznane.Luwru oczywiście też nie znam bo bylam w ZEA parę lat temu.

Jeżdziłam na nartach w Dubaju , nie mogła sobie odmówić tego "stoku" Biggrin Tak jak piszesz szokująca jest różnica temperatur. Co ciekawe jest tam w środku ma prawdę pioruńsko zimno. Bez czapki i rękawiczek bez szans,ale nawet z nimi i oczywiście kombinezonem nie wytrzymałam 3 godzin ( na tyle mialam karnet). Za to ciekawe było obserwowanie lokalesów , którzy wchodzili  na kanapy, tylko po to ,aby się nimi przejechac w góre i dół  .

Greg, relacja w tempie iście expresowym,ale szalenie ciekawa Yahoo  Niesamowite ze pamietasz tyle szczegółów z rejsu. Moja pamięc jednak jest mocno ograniczonaBiggrin albo podchodzi znyt wybiórczo do tematu,Musze nad tym popracować na kolejnym rejsie Crazy

Dziekuję za bardzo ciekawą , rejsową  relację Clapping Pleasantry Pleasantry

A teraz juz oddawaj sie urokom Gwadelupy a potem kolejnych wysepek Sun-smilie water  020 Sun-smilie water  001

No trip no life

Asia-A
Obrazek użytkownika Asia-A
Offline
Ostatnio: 7 godzin 35 minut temu
Rejestracja: 01 wrz 2015

Greg niesamowita relacja . Mnie najbarciej zaciekawiła Petra, którą zawsze chcialam odwiedzić i ... kanał sueski..

Włożyleś bardzo dużo pracy w przygotowanie. Dziekuję.

greg2014
Obrazek użytkownika greg2014
Offline
Ostatnio: 2 godziny 57 minut temu
Rejestracja: 29 lip 2017

Dziękuję za wszystkie pozytywne opinie:-) Cieszę się, że się podoba.

Ja właśnie dotarłem na Gwadelupę na swoją kwaterę. Jutro planuję podziwiać wodospady i zapuszczać się w las tropikalny - zobaczymy co z tego wyjdzie.

A w następnym poście wrzucę krótkie podsumowanie na koniec tej chyba dość obszernej ale faktycznie ekspresowo publikowanej relacji:-) 

Strony

Wyszukaj w trip4cheap