Następnie zwiedzamy otwarty sezonowo Miracle Garden. Mnie osobiście zachwycił, bo od zawsze kocham kwiaty i przyrodę. Można tu miło spędzić czas, nawet zjeść i pobawić z dziećmi. Niestety w tym dniu nie było słońca, trochę buro i ponuro.
Dzień 4 - ruszamy do Abu Dhabi. Dla mnie to szczególny dzień, bo tam mieszka moja rodzina, a mianowicie córka siostry mojego męża. Noura tam się urodzila, bowiem swagierka wyszła wiele lat temu za Libańczyka i mieszkali w Emiratach sporo czasu. Mimo, że Irena urodziła pięcioro dzieci- czterech synów i córkę- Nourę według prawa dzieci nie mają obywatelstwa emirackiego. Zresztą teraz wszyscy oprócz Noury mieszkają w Kanadzie, gdzie wyemigrowali też wiele lat temoura wyszła za Palestyńczyka z Jordanii i ma czterech synów. Chciałam ją odwiedzić, chociaż ona słabo rozumie polski język, a resztamówi tylko po angielsku. Zależało mi na spotkaniu, ale nie wiedziałam czy się uda, bowiem tego dnia miał być w planie meczet i inne atrakcje, a autobus nie będzie mnie przecież podwoził, gdzie chcę.
Tutaj pomógł mi nasz przewodnik, bo umówiłam się, że szwagier Abduhllah, który akurat odwiedził Nourę i razem mieli na mnie czekać tam, gdzie będziemy odbierać parę z naszej wycieczki, ktora zdecydowała się zrezygnować ze zwiedzania i pojechać samodzielnie do Ferrari World.
no, ogrody jak wszystko u szejków z rozmachem piękne kwiatowe kompozycje i .... ps. do poprzedniego wpisu Broń Boże nie krytukuję zimy pod dachem, bo w tamtym klimacie to ciekawostka, ale także, jak i dla Asi, ciekawsze dla mnie podwodne życie
Kumam, ja też je lubię, szczegolnie, gdy sama je eksploruję, jako początkujący z rurką, ale świat za szybami mnie nie kręci, mam też Akwarium w Gdyni i byłam w kilku innych. Ale dla każdego coś innego..i to jest piękne.
Spotkanie było wspaniałe. Zobaczyłam ich dom, dostałyśmy sok, mimo,że u nich obchodzono akurat Ramadan. Przezornie najadłyśmy się wcześniej, żeby nie paść z głodu. A tu niespodzianka...zaprosili do restauracji na Iftar, czyli tradycyjną wieczerzę kończącą całodzienny post. Niestety nie mogłam zjeść tyle ile bym chciała, bo objadłyśmy się wcześniej falafelami. Potem odwieżli nas do Dubaju i poszłyśmy spać, bo następnego dnia ruszamy dalej zwiedzać kolejne emiraty.
Na Iftar wystąpiłam w abai, którą zakupiłam w meczecie Szejka Zayeda.
To mój szwagier z córką Nourą i moja towarzyszka podróży- Mirka na corniche w Abu Dhabi, przed kolacją.
Spotkanie było wspaniae. Zobaczyłam ich dom,dostaliśmy sok, mimo,że u nich ramadan. Przezornie najadłyśmy się wcześniej, żeby nie paść z ggłodu. A tu niespodzianka...zaprosili do restauracji na iftar, czyli tradycyjną wieczerzę kończącą całodzienny post. Niestety nie mogłam zjeść tyle ile bym chciała, bo objadłyśmy się wcześniej falafelami
.Potem odwieżli nas do Dubaju i poszłyśmy spać, bo następnego dnia ruszamy dalej.
To mój szwagier z córką Nourą i moja towarzyszka podróży- Mirka na corniche w Abu Dhabi, przed kolacją.
Super, że udalo Ci się spotkać z rodziną. Jreden dzień z objazdówki Ci wypadł, coś ciekawego?
Przed spotkaniem z rodzinką zwiedzalyśmy Abu Dhabi. Najpierw maly spacer po corniche, przystanek przy Luwrze. Zwiedzamy też słynny meczet Szejka Zayeda. Tam ostre kontrole, trzeba trzymać się wytycznych dotyczących strojów. Suknie do ziemi i zakryte dekolty oraz nadgarstki a na włosach chusta. Niektóre osoby nie wpuszczono.
Dzień 3 cd.
Następnie zwiedzamy otwarty sezonowo Miracle Garden. Mnie osobiście zachwycił, bo od zawsze kocham kwiaty i przyrodę. Można tu miło spędzić czas, nawet zjeść i pobawić z dziećmi. Niestety w tym dniu nie było słońca, trochę buro i ponuro.
Dzień 4 - ruszamy do Abu Dhabi. Dla mnie to szczególny dzień, bo tam mieszka moja rodzina, a mianowicie córka siostry mojego męża. Noura tam się urodzila, bowiem swagierka wyszła wiele lat temu za Libańczyka i mieszkali w Emiratach sporo czasu. Mimo, że Irena urodziła pięcioro dzieci- czterech synów i córkę- Nourę według prawa dzieci nie mają obywatelstwa emirackiego. Zresztą teraz wszyscy oprócz Noury mieszkają w Kanadzie, gdzie wyemigrowali też wiele lat temoura wyszła za Palestyńczyka z Jordanii i ma czterech synów. Chciałam ją odwiedzić, chociaż ona słabo rozumie polski język, a resztamówi tylko po angielsku. Zależało mi na spotkaniu, ale nie wiedziałam czy się uda, bowiem tego dnia miał być w planie meczet i inne atrakcje, a autobus nie będzie mnie przecież podwoził, gdzie chcę.
Tutaj pomógł mi nasz przewodnik, bo umówiłam się, że szwagier Abduhllah, który akurat odwiedził Nourę i razem mieli na mnie czekać tam, gdzie będziemy odbierać parę z naszej wycieczki, ktora zdecydowała się zrezygnować ze zwiedzania i pojechać samodzielnie do Ferrari World.
Iwona
no, ogrody jak wszystko u szejków z rozmachem piękne kwiatowe kompozycje i .... ps. do poprzedniego wpisu Broń Boże nie krytukuję zimy pod dachem, bo w tamtym klimacie to ciekawostka, ale także, jak i dla Asi, ciekawsze dla mnie podwodne życie
papuas
Kumam, ja też je lubię, szczegolnie, gdy sama je eksploruję, jako początkujący z rurką, ale świat za szybami mnie nie kręci, mam też Akwarium w Gdyni i byłam w kilku innych. Ale dla każdego coś innego..i to jest piękne.
Iwona
No i jak wyszło spotkanie z rodzinką ?
No trip no life
Spotkanie było wspaniałe. Zobaczyłam ich dom, dostałyśmy sok, mimo,że u nich obchodzono akurat Ramadan. Przezornie najadłyśmy się wcześniej, żeby nie paść z głodu. A tu niespodzianka...zaprosili do restauracji na Iftar, czyli tradycyjną wieczerzę kończącą całodzienny post. Niestety nie mogłam zjeść tyle ile bym chciała, bo objadłyśmy się wcześniej falafelami. Potem odwieżli nas do Dubaju i poszłyśmy spać, bo następnego dnia ruszamy dalej zwiedzać kolejne emiraty.
Na Iftar wystąpiłam w abai, którą zakupiłam w meczecie Szejka Zayeda.
To mój szwagier z córką Nourą i moja towarzyszka podróży- Mirka na corniche w Abu Dhabi, przed kolacją.
Iwona
Super, że udalo Ci się spotkać z rodziną. Jreden dzień z objazdówki Ci wypadł, coś ciekawego?
Nie straciłam, bo zwiedzanie było przed spotkaniem. Jeszcze do tego wrócę, ale muszę dokopać się do zdjęć.
Iwona
Przed spotkaniem z rodzinką zwiedzalyśmy Abu Dhabi. Najpierw maly spacer po corniche, przystanek przy Luwrze. Zwiedzamy też słynny meczet Szejka Zayeda. Tam ostre kontrole, trzeba trzymać się wytycznych dotyczących strojów. Suknie do ziemi i zakryte dekolty oraz nadgarstki a na włosach chusta. Niektóre osoby nie wpuszczono.
Iwona
Iwusia, fajnie że wracasz do pisania , czekamy .
Abaje zabrałaś do domu ?
No trip no life
Iwusia, super że wracasz i dalej piszesz. To ciekawy kraj, chętnie czytam.