.

 


 


RELACJA - Rodzinnie przez pyszny Wietnam po raj na Palawanie....

107 posts / 0 nowych
Ostatni wpis
Strony
E w e l i n a EM
Obrazek użytkownika E w e l i n a EM
Offline
Ostatnio: 5 miesięcy 2 tygodnie temu
Rejestracja: 08 paź 2013

https://scontent-fra3-1.xx.fbcdn.net/hphotos-xfl1/t31.0-8/12377967_10207975224567316_952167789230767442_o.jpg

Pozdrawiam wakacyjnie,
Ewelina z EM

E w e l i n a EM
Obrazek użytkownika E w e l i n a EM
Offline
Ostatnio: 5 miesięcy 2 tygodnie temu
Rejestracja: 08 paź 2013

Cały czas mam jednak wrażenie, że Wietnamczycy są jacyś tacy smutni, a może mi się wydawało....brakowało uśmiechu Tajów, serdeczności Balijczyków ale co kraj to obyczaj....(zresztą ustrój komuna robi swoje).
Teraz z perspektywy czasu myślę, że mogliśmy jednak lecieć do Hanoi, zatoka Hai Long i Sapa.....ale może kiedyś, może bez dzieci, może z plecakiem....opinie o tym kraju sa skrajne....osobiście cieszę się, że byłam, że zobaczyłam jak jest bo od jakiegoś czasu męczyło mnie by tam jednak pojechać. Nasze połączenie kierunków było super, bo niewiarygodny kontrast krajów i klimatu.Aczkolwiek są miejsca, które sprawiają,że serce bije mocniej, że się wie z góry, że się wróci z ogromną przyjemnością. Jak na razie Wietnam nie jest na mojej liście, nie zostawiłam tam serducha...a szkoda...

Pozdrawiam wakacyjnie,
Ewelina z EM

E w e l i n a EM
Obrazek użytkownika E w e l i n a EM
Offline
Ostatnio: 5 miesięcy 2 tygodnie temu
Rejestracja: 08 paź 2013

5 dni minęło bardzo szybko bo właściwie codziennie gdzieś jechaliśmy, dziewczyny szczęśliwe bo basen był po poludniu i to ogromny....wieczorne nasiadówki przy tanim rumie na tarasach wsłuchując się w rechot żab i szum oceanu - bezcenne! Naprawdę można odpocząć.
Czas się pakować i w drogę, bo mamy jeszcze przecież kolejną stację, wyśniony, dziewiczy Palawan.
Ostatnie pstryki w hotelu:

https://scontent-fra3-1.xx.fbcdn.net/hphotos-xpa1/v/t1.0-9/12360348_10207974712954526_8831624137225447125_n.jpg?oh=878a77d0693cca876ee8df69218a0f0a&oe=57226AD2

Pozdrawiam wakacyjnie,
Ewelina z EM

E w e l i n a EM
Obrazek użytkownika E w e l i n a EM
Offline
Ostatnio: 5 miesięcy 2 tygodnie temu
Rejestracja: 08 paź 2013

Taxi (na taksometr jakby kto pytał) i pędzimy na stację do Phan Thiet, po drodze mijamy kolejne czerwone wydmy, cmentarze (takich nie widziałam - wyglądają z daleka jak kolorowe kwiaty na łące), i ostatnie widoki.
W brzuchu zaczyna nam burczeć więc planujemy zamówić jakąś zalewajkę na stacji czy w pociągu.
Wsiadamy do naszego pociągu i zabieramy się za lekcje z dziećmi bo niby na bieżąco robiliśmy to i tak dużo zostało. Pociąg para w ruch....więc do "warsu" z dziewczynami na zupę. Jak zwykle nikt po angielsku nie mówi, więc na migi udało się zamówić 4 zupy, brudno strasznie więc chusteczki antybakteryjne poszły w ruch Smile
Nagle otwierają się drzwi od kuchni i wychodzi przemiła Pani Henia z naszymi zupami, to co zobaczyłam za drzwiami trochę nas zaniepokoiło Wink Dieta cud chyba zadziałała bo już głodna nie byłam. Ale pani stanęła i czekała z uśmiechem aż spróbujemy. A nie wolno przeca nikomu robić przykrości....7 latka jedna łychę w dłoń, zupa już w ustach i nagle trrrrrrrrrrrrrrrrrrrr para z uszu, zaczyna sapać, zapowietrzać się, wiadomo o co chodzi smile)) Paliło jak diabli, ale zdrowo bynajmniej...Napój ze świątecznego tira uśmierzył ból podniebienia hehe to wszędzie mają. Wbrew pozorom zupa była W Y Ś M I E N I T A !!! Dziwne rzeczy pływały wprawdzie ale wydawało się, że jest to mega micha zdrowotności...nie dało się zjeść całości bo dużo i gorąco no i te kłębiące się myśli o zapleczu Smile Czas minął szybko i już wysiadamy. Chopaki głodne więc od razu miejscowa restauracja na małych krzesełkach nasza i znów zupy (+ napoój Bogów - pivo oczywiście)  bo te są tam niebiańskie wręcz, jemy, walizy w dłonie i po taxi. Jest już ciemno, a w my w korkach po drodze żegnamy się z tłocznym ale jakże interesującym Sajgonem.
Mamy jeszcze 6 godzin do samolotu, co tu robić, więc trzeba otworzyć "prezent dla taty" Wink Kręcimy się trochę, toaleta, sklepy i już mozna nadawać bagaże....Fruuuu do Manilii!

Pozdrawiam wakacyjnie,
Ewelina z EM

E w e l i n a EM
Obrazek użytkownika E w e l i n a EM
Offline
Ostatnio: 5 miesięcy 2 tygodnie temu
Rejestracja: 08 paź 2013

Lot szybko, nocą, podsypiamy, ale co to??? Stewki nie tańczą??? Oj, reklamacja chyba będzie smile)))

W Manilii jesteśmy o ok 6.00  (pierwszy lot na Coron - lotnisko Busuanga mieliśmy zabukowany o 06.05 , lądowanie w MNL miało byc o 4.30) ale jednak przebukowaliśmy lot na 12.10 bo po telefonie do Cebu przekonano nas, że po prostu nie zdązymy, szczególnie, że jednak trzeba na nowo odebrać bagaże.
Odbieramy więc zestaw toreb w grochy i marzymy już o raju jaki nas czeka już niedługo. Mamy jednak 6 godzin do odlotu, na lotnisku okrutnie zimno, klima żyje swoim życiem, więc wszyscy kurtki wyciągnęli i próbują  nabrać sił na kolejne odcinek wakacji. Oczy na zapałki (wiadomo nocny lot). I nagle olśniło mnie, a może by tak sprawdzić czy nie wezmą naszych 6 zuczków na pokład wcześniej????? Wcześniejszy lot był mega drogi jak rezerwowaliśmy więc odpuściliśmy.
Podeszłam więc z Karolą do Cebu czy nie dałoby się czegoś zrobić by lecieć o 09.40 ....w końcu "look at our children....:[))"
Ok, mamy czekać aż skończy się odprawa ....co chwilę podchodzi do nas obsługa Cebu żeby zameldować ile mają wolnych miejsc na 09.40......super zaangazowanie :-)))), są 2, są 3 ...a na koniec odprawy jest 6!!!
Ale co to...o NIE, znów ważenie.....grrrr, nie patrzyć! wink
Super biegniemy z ozorem na wierzchu do małego samolotu.....i tym samym oszczędzamy czas na wyczekiwaniu bez sensu! Hurrra! Wszyscy happy! Start..ups.....nie było to przyjemne....start iście rozgruchotanego traktoru (ja oddycham jak na porodówce) ale wreszcie lądujemy między górami na krótkim pasie startowym..grzmot i hamowanie dość ostre ale co tam, ważne , że żyją....:-)

Pozdrawiam wakacyjnie,
Ewelina z EM

E w e l i n a EM
Obrazek użytkownika E w e l i n a EM
Offline
Ostatnio: 5 miesięcy 2 tygodnie temu
Rejestracja: 08 paź 2013

Ready na Palawan? Smile Kąpielówki są? Smile To lecimy!

Pozdrawiam wakacyjnie,
Ewelina z EM

LORD
Obrazek użytkownika LORD
Offline
Ostatnio: 1 miesiąc 1 tydzień temu
Rejestracja: 11 maj 2015

Ewelina...super piszesz i że w ogóle piszesz Drinks

www.foto-tarkowski.com

a robota to prymitywny sposób spędzania wolnego czasu...

E w e l i n a EM
Obrazek użytkownika E w e l i n a EM
Offline
Ostatnio: 5 miesięcy 2 tygodnie temu
Rejestracja: 08 paź 2013

Dzięki Lordziu, że jesteś i podczytujesz moje wypociny Wink

Pozdrawiam wakacyjnie,
Ewelina z EM

E w e l i n a EM
Obrazek użytkownika E w e l i n a EM
Offline
Ostatnio: 5 miesięcy 2 tygodnie temu
Rejestracja: 08 paź 2013

I Palawan nas nareszcie przywitał!!!

Lotnisko wiadomo...wink maluchne, klimatyczne, zero nowoczesności, obsługa lotniska przynosi nam bagaże, w międzyczasie zbieramy ulotki o wycieczkach, które czekają na lotnisku na nowych przyjezdnych co by się już nakręcać...bierzemy taxę z lotniska za ok 75zl za 2 rodziny do hotelu Sophias Garden Resort 3*.....po drodze góry zielone....klimat jak w buszu....niebiańsko....już wiemy, że nam się podoba, cisza, spokój, natura.......aż pachnie nieskazitelną przyrodą....

Nasz hotel to jak nasz kumpelo nazwał: agroturystyka w egzotycznym wydaniu, hotelik mały , ma 8 pokoi, jest mega zielony i zadbany. A obsługa.....nigdy mnie tak nikt nie rozpieszczał, nie czytał w myślach...to był szokking.
Pracowników aż 24.
Jedyny mankament to, że nie przy plaży (był za to przyjemny basen i osobno jacuzzi) ale tam większość guesthousów czy mały hotelików z dala. Do centrum ok 5 minut tricyklem, cena ok 2,5zł/os w 1 stronę.

http://sophiasgardenresort.com/

Obsługa nas wita jak królów...drink powitalny i choć jest godzina 11.30 przepraszają, że pokoje nie gotowe, ale że się starają...w międzyczasie biegniemy do ichnej restauracji i silimy swoje wygłodniałe żołądki...jedzenie Ok, choć już wiemy, że w Wietnamie to była rozpusta i cenowa i jakościowa... Ale nie można mieć przecież  wszystkiego ROFL
Co kilka minut relacja, że pokoje już prawie gotowe...już są..konczymy ucztę i idziemy do pokoi co by rzucić walizy i zmienić łachy. Są bardzo małe, ale czyste i przyjemne. Nie ma lodówki, nie ma balkonu.....szkoda....ale nic....
Obsługa biega i pyta co mogą dla nas zrobić...i tak już do końca wyjazdu, wyprzedzają nasze myśli....czasem mieliśmy poczucie, że nas szpiegują..:-) NIgdy nie spotkałam się z taką opiekuńczością.....po jakims czasie czułam się wręcz bardzo skrępowana..kamery też były.

Cena za 5 nocy za 2+dziecko ok 2800zł ze śniadaniem (wybór z karty, każdego wieczoru przychodzili by przyjąć zamówienie, wprawdzie wyboru dużego nie było ale na 4 śniadania idealnie: jajówa z chlebkiem własnej roboty, omlet hiszpański, naleśniki, bekon z chlebem i filipińskie typowo: ryż z rybą - do tego zawsze świeże mango, arbuzy i banany).

Pozdrawiam wakacyjnie,
Ewelina z EM

E w e l i n a EM
Obrazek użytkownika E w e l i n a EM
Offline
Ostatnio: 5 miesięcy 2 tygodnie temu
Rejestracja: 08 paź 2013

Szybki prysznic, dziewczyny na chwilę do basenu (niech poczują wakacje), my po małym co nieco wink i w miasto.
Ładujemy się do trajka w szóstkę i jest folklor, kręcimy się w centrum i czujemy się jak u siebie....wszyscy przemili, dzieci zaczepiają i wszędzie uśmiech.tego mi brakowało...ale klimat mega. I choć widac, że ludzie tu żyją skromnie to chyba im dobrze. Idziemy do kościoła, "szybkie wyznanie grzeszków" i dalej, potem szkoła, ogromna choinka na boisku, dzieciaki machają, chcą się z nami focić, turystów prawie wcale....Można tu i tam podejrzeć życie miejscowych. Widać, ze się im nie przelewa, chatki na palach podmokłe, ale wszedzie panuje radość i tego im zazdroszczę - cieszenia się z tego co się ma - nie słychac krzyków, nie widać agresji, raczej sąsiedzi wspólnie, razem. Idziemy na przystań co by załatwić łodkę na jutro bo od razu chcemy śmignąć po wyspach...mamy bowiem mało czasu a poza tym wygłodniali jesteśmy rajskich widoków.
Rzeczywiście można wynając dość tanio łódkę na cały dzień z "driverem", ale my jednak chcemy kogoś do opieki, kogoś kto w nagłych wypadkach poratuje doświadczeniem, kto przypilnuje dziecka jak ewentualnie popłyniemy dalej w wodę. Pomimo, że cena za 1 trip w porcie bez dodatków koszt ok 500zł za wszystkich to jednak przy kolacji debata i decydujemy się zapłacić ok 800zł ale z fajną miejscową dziewczyną, która nam opowie dodatkowo jak u nich życie wygląda, z lunchem takim swojskim - grillem z owocami morza na łajbie, z Mr Kapitano, który jak się później okazało był niezastąpiony. Wynajmujemy więc Mrs Nelly + 2 chłopców, których oczęta są tak czarne jak węgle, a na tle białych zebów wyglądają niewiarygodnie. Super! Więc plan na rano jest, już nogami przebieramy na te lazury i dziewicze miejsca Wink Ach.....

https://scontent-fra3-1.xx.fbcdn.net/hphotos-xap1/v/t1.0-9/12347653_10207944683123799_2090617555817842755_n.jpg?oh=2abb50c3f1f685f7435b2e4cae3e0bcb&oe=5720BD79

Lądujemy wieczorem w knajpie, która miała mega extra rekomendacje na tripadvisorze.
Lolo Nonoy's Food station

Niestety nie możemy potwierdzić, że wszystko dobre. Każdy z nas zamówił coś innego; ryby, zupa rybna, mięsiwo, koktajle z owoców. Czekaliśmy dość długo, zapłaciliśmy chyba dużo (ok 250zł) a niestety jakoś nikomu nie przypasowało. Wszystko strasznie kwaśne, bez smaku...sprawdzone? sprawdzone! Raczej tu nie wrócimy, mamy kilka innych typów więc krzywda się nam nie stanie! smile))

Pozdrawiam wakacyjnie,
Ewelina z EM

Strony

Wyszukaj w trip4cheap