Tatry - powrót do przeszłości.

8 posts / 0 nowych
Ostatni wpis
achernar51swiat
Obrazek użytkownika achernar51swiat
Online
Ostatnio: 1 godzina 46 minut temu
Rejestracja: 01 cze 2020
Tatry - powrót do przeszłości.

To była miłość od pierwszego wejrzenia. Pierwszy raz w Tatry przyjechałem we wrześniu 1970 roku. Była już noc i gór nie było w ogóle widać. Pamiętam nocny marsz do schroniska na Jaworzynce, rozgwieżdżone niebo i szum potoku. Góry zobaczyłem następnego ranka. Były majestatyczne, groźne i niewyobrażalnie piękne. A potem było stare schronisko w Morskim Oku, gdzie spało się na wielkiej, chyba 10-osobowej pryczy i pierwsza próba wejścia na Rysy. Dotarliśmy wówczas jedynie do Buli pod Rysami, bo choć była to pierwsza połowa września wygonił nas gwałtowny atak śnieżycy. Następnego ranka góry były białe, ale nie przeszkodziło to nam przejść do Pięciu Stawów przez Szpiglasowy Wierch. Kolejne dni przyniosły piękną pogodę i niezapomnianą wędrówkę Orlą Percią od Krzyżnego aż po Świnicę. I inne wycieczki w Tatrach Wysokich: do Pustej Dolinki u stóp Zamarłej Turni, na Kościelec, do Wielkiej Siklawy... W Tatry Wysokie wracałem potem wielokrotnie. Rysy "zaliczyłem" już następnego lata, potem doszła Mięguszowiecka Przełecz pod Chłopkiem i inne szlaki. A kilka lat później zobaczyłem i zakochałem się w Tatrach Zachodnich - nie tak wyniosłych, pozbawionych granitowych urwisk i letnich śniegów, ale nie mniej pięknych.

W Tatry przyjeżdżałem o różnych porach roku, ale najpiękniejszym sezonem w tych górach jest dla mnie jesień. Bajecznie kolorowa, ciepła i dająca możliwość obcowania z przyrodą bez tłumów turystów, które spotyka się w lecie na szlakach. Piękna jest także tatrzańska wiosna, gdy na stokach gór i w lasach zalegają jeszcze śniegi, ale słońce roztapia je już w dolinach, które pokrywają się tysiącami krokusów. Najmniej przypadła mi do gustu zima, mimo że ubrane w biały puch góry też są przepiękne. Może dlatego, że nie jest to moja ulubiona pora roku.

Zdjęcia, które przedstawiam, pochodzą w większości z moich pierwszych podróży w Tatry - latem 1971 i wiosną 1973 roku. Później - jak wspomniałem - jeździłem w Tatry wielokrotnie, ale nie zawsze towarzyszył mi aparat fotograficzny. Żałuję, że nie mam zdjęć z najfajniejszej wędrówki po Tatrach Zachodnich, którą miałem okazję odbyć samotnie w październiku 1978 roku (żona była wtedy w delegacji służbowej za granicą). Było piękne babie lato i przeszedłem wówczas prawie całe Tatry Zachodnie, zaliczając Goryczkowe Czuby, Czerwone Wierchy, Ornak, Grzesia, Starorobociański Szczyt, Kominiarski Wierch i doliny Chochołowską, Kościeliską, Starej Roboty i chyba najpiękniejszą z nich (przynajmniej dla mnie) - Tomanową.

Ach, - jak mawiają Czesi - to se uż ne vrati... A szkoda...

-----

Na Orlej Perci. W tle widoczny jest masyw Loodowego Szczytu (2.628 m n.p.m.).

Na Orlej Perci.

Widok z okolic Czarnego Stawu nad Morskim Okiem w kierunku Miedzianego (2.237 m n.p.m.) i Opalonego Wierchu (2.172 m n.p.m.).

Widok na zbocza Miedzianego, Morskie Oko i Czarny Staw z drogi na Rysy. Morskie Oko jest największym (34,4 ha) i piątym pod względem głębokości (50,8 m) jeziorem tatrzańskim. Leży na wysokości 1.393 m n.p.m. Czarny Staw pod Rysami jest położony 186 m wyżej. Pod względem powierzchni (20,54 ha) zajmuje trzecie miejce wśród tatrzańskich jezior, a głębokość 76,4 m daje mu drugą (po Wielkim Stawie Polskim) lokatę.

Widok na próg Czarnego Stawu pod Rysami, Rysy (2.503 m n.p.m.) i Żabie Szczyty (2.259 m n.p.m.) z drogi od Morskiego Oka.

Widok znad Czarnego Stawu pod Rysami w kierunku Szpiglasowego Wierchu. Po lewej stronie widoczna Cubryna (2.376 m n.p.m.) i Mnich (2.068 m n.p.m.).

Widok na Mięguszowieckie Szczyty. Najwyższy - Mięguszowiecki Szczyt Wielki liczy 2.438 m n.p.m.

Widok z okolic Zawratu (2.159 m n.p.m.) na Czarny Staw Gąsienicowy. Położony na wysokości 1.624 m n.p.m. jest czwartym co do głębokości (51 m) i piątym co do powierzchni (17,79 ha) jeziorem tatrzańskim. Powyżej Czarnego Stawu widoczny jest także, położony na wysokości 1.788 m n.p.m., niewielki Zmarzły Staw Gąsienicowy (zwany także Zmarzłym Stawem pod Zawratem).

Widok z okolic Zawratu na Liptowskie Mury, oddzielające Dolinę Pięciu Stawów Polskich od Doliny Ciemnosmreczyńskiej (a dokładniej od Doliny Koprowej, stanowiącej jej górne pietro). Na horyzoncie widoczna jest grań Hrubego Wierchu (2.429 m n.p.m.), oddzielająca Dolinę Hlińską od Niewcyrki. W dole widoczny fragment Zadniego Stawu w Dolinie Pięciu Stawów Polskich.

Widok z drogi na Szpiglasowy Wierch (2.172 m n.p.m.). Na pierwszym planie widoczny jest Mnich (2.068 m n.p.m.), na prawo Mięguszowiecki Szczyt (2.438 m n.p.m.), dalej Wysoka (2.559 m n.p.m.), Rysy (2.503 m n.p.m.), Niżnie Rysy (2.430 m n.p.m.) i Żabie Szczyty (2.259 m n.p.m.).

Wielka Siklawa na potoku Roztoka - najwyższy wodospad w Polsce, mierzący około 65-70 m wysokości.

Widok Żabich Szczytów (2.259 m n.p.m.) z drogi na Rysy (2.503 m n.p.m.).

Odpoczynek w drodze na Rysy.

Na szczycie Rysów. Wierzchołek polsko-słowacki liczy 2.499 m n.p.m. Wierzchołek słowacki jest położony o 4 m wyżej.

Widok z okolic Koziego Wierchu (2.291 m n.p.m.) na Kościelec (2.159 m n.p.m.).

Widok z okolic Zawratu na Liptowskie Mury, część głównej grani Tatr od Wrót Chałubińskiego (albo jak jest podawane w niektórych źródłach od Szpiglasowego Wierchu) do Gładkiej Przełęczy. U ich stóp widoczny jest Zadni Staw w Dolinie Pięciu Stawów Polskich a z tyłu - grań Hrubego Wierchu.

Widok z drogi na Halę Kondratową w okolicach Kalatówek. Z tyłu widoczny szczyt Nosala (1.206 m n.p.m.).

W drodze na Halę Kondratową w okolicach Kalatówek.

Widok z drogi na Halę Kondratową w okolicach Kalatówek. Choć na stokach zalega jeszcze sporo śniegu to łąki zdobią już liczne, kwitnące krokusy.

W Dolinie Kondratowej.

Schronisko PTTK na Hali Kondratowej, położone u stóp Długiego Giewontu, w którym spędziliśmy kilka dni (a właściwie - nocy). Jak pisał Tadeusz Zwoliński, Hala Kondratowa "...jest i była to od lat niepamiętnych bramą wypadową rozlicznych szlaków turystycznych - na Giewont, w Czerwone Wierchy, w puste, dalekie doliny Tatr Zachodnich...".

Na szczycie Wielkiego Giewontu (1.895 m n.p.m.). Po prawej widoczny Długi Giewont (1.867 m n.p.m.), oddzielony od wyższego wierzchołka Przełęczą Szczerba. Niewidoczny na zdjęciu jest wierzchołek Małego Giewontu (1.728 m n.p.m.) oddzielony Giewoncką Przełeczą. Od jej północnej strony opada do Małej Dolinki Żleb Kirkora. Cieszy się on złą sławą, ponieważ zginęło w nim ponad 20 turystów.

W masywie Giewontu.

Majowa wycieczka na Kopę Kondracką (2.005 m n.p.m.). Widok w kierunku Goryczkowej Czuby (1.912 m n.p.m.), Kasprowego Wierchu (1.987 m n.p.m.) i Świnicy (2.302 m n.p.m.). Po prawej stronie widoczna Dolina Cicha.

Majowy pejzaż tatrzański - widok z Kasprowego Wierchu na Świnicę (2.302 m n.p.m.) , Granaty (2.240 m n.p.m.) i Czarne Ściany (2.242 m n.p.m.).

Urwiska innych Czerwonych Wierchów widziane z Kopy Kondrackiej (2.005 m n.p.m.).

Na tle urwisk Krzesanicy (2.122 m n.p.m.) - najwyższego szczytu w grupie Czerwonych Wierchów.

Szałasy w Dolinie Małej Łąki.

Widok ze zboczy Raptawickiej Turni, z drogi do jaskiń Raptawickiej i Mylnej.

U wylotu Doliny Chochołowskiej - najdłuższej i największej doliny Tatr Polskich. Jest ona tzw. doliną walną (czyli biegnącą od grani głównej aż do podnóża gór), liczy ok. 10 km długości i zajmuje obszar ponad 35 km kwadratowych. Widoczna tu łąka była usiana kwitnącymi krokusami.

W Dolinie Chochołowskiej.

W drodze z Doliny Chochołowskiej na Ornak.

Widok z Kasprowego Wierchu (1.987 m n.p.m.) na Tatry Slowackie. Widoczna grań Hrubego Wierchu (2.429 m n.p.m.) i charakterystyczna piramida Krywania (2.494 m n.p.m.) - narodowej góry Słowaków.

Widok z kolejki linowej na górną stację na Kasprowym Wierchu (1.987 m n.p.m.). W budynku górnej stacji kolejki mieszczą się: restauracja, kiosk, warsztat narciarski, przechowalnia sprzętu i niewielki hotelik.

Granaty w Tatrach Wysokich widziane z Kasprowego Wierchu.

Wodogrzmoty Mickiewicza.

W okolicach Morskiego Oka.

Mnich (2.068 m n.p.m.) nad Morskim Okiem.

Na brzegu Morskiego Oka.

Paralotniarz w Tatrach.

Na "grani Krupówek" w Zakopanem. Dla niektórych jest to jeden z najtrudniejszych szlaków tatrzańskich, szczególnie niebezpieczny jest dla kondycji i portfela turysty.

Dziękuję za uwagę.

Jorguś
Obrazek użytkownika Jorguś
Offline
Ostatnio: 2 godziny 21 minut temu
Rejestracja: 13 wrz 2013

Niestety, nie widać ani jednego zdjęcia...

Jorguś

achernar51swiat
Obrazek użytkownika achernar51swiat
Online
Ostatnio: 1 godzina 46 minut temu
Rejestracja: 01 cze 2020

Jorguś, teraz powinny być widoczne. Wcześniej zapomniałem udostępnić album. Pozdrawiam. Biggrin

Piea
Obrazek użytkownika Piea
Offline
Ostatnio: 1 dzień 11 godzin temu
Rejestracja: 19 wrz 2017

teraz wszystkie piękne fotki są! Preved , a te są szczególnie cenne, bo mają niepowtarzalny urok "starych czasów" ; i jakie puste te góry, w sensie bez rzeszy turystów!!!  widok dziś prawie niemozliwy! ( też kiedyś łaziłam trochę po Tatrach w młodości, ale na pewno nie tyle co Ty! )

Piękna, retrospektywna foto-galeria ! Give rose

Piea

Asia-A
Obrazek użytkownika Asia-A
Offline
Ostatnio: 4 godziny 49 minut temu
Rejestracja: 01 wrz 2015

Z przyjemnością oglądam Twoje zdjęcia, gdzie z dużą znajomością nazywasz widoczne szczyty. W Tatrach pod koniec lat 70-tych,  najpierw tydzień na wycieczce kończącej rok szkolny 2 klasy liceum z grupą „Dromaderów” (idąc prosto z pociągu odbieraliśmy świadectwa w górskich ciuchach) . Liznęliśmy każdej części Tatr.. Pogoda była piękna, kwitły wiosenne kwiaty.  Potem w wakacje ponad tydzień wędrowałyśmy z moją przyjaciółka same , ale pogoda nie bardzo dopisała. Były dni słoneczne , ale mimo początku lipca spadł śnieg i w wyższych partiach (np. na Świnicy) było ślisko.  Potem już było gorzej bo lało i po każdej trasie  trzeba było suszyć ciuchy. Ale te dni razem spędzone wspominamy do dzisiaj (właśnie w życzeniach urodzinowych Aneta wspomina te czasy, gdy na szlaku pytali nas napotkane chłopaki  „jak długo razem chodzimy” BiggrinBiggrin  Biggrin  . Robiłyśmy wtedy slajdy, które gdzieś mi się zapodziały.

Bye Zobacz mnie na Facebooku Relaks na drutach! Yes 3

Jorguś
Obrazek użytkownika Jorguś
Offline
Ostatnio: 2 godziny 21 minut temu
Rejestracja: 13 wrz 2013

Dzięki za relację, miło powspominać. Wszystkie wakacje w latach osiemdziesiątych i połowę dziewięćdziesiątych spędziłem w Tatrach. Mieszkając na Pomorzu Zachodnim od 1980 roku, pierwszy raz pojechałem nad Bałtyk w 1994 r.. Tak, mi też trudno uwierzyć, ale liczyły się tylko góry. Nie, tylko Tatry.

Byłem we wszystkich miejscach, które pokazałeś. Liczyły się właściwie 2-tysięczniki i Orla Perć (w te i nazad rok w rok). Potem od strony słowackiej, m. in. Krywań.

Dwa razy widziałem Widmo Brockenu.

Aż pewnego razu nie mogłem zejść z powodu bólu kolan i to był koniec. W późniejszym okresie raz byłem w Zakopanem i zwiedziłem Krupówki.  Biggrin

A oprócz szczytów najlepsze wspomnienie to lody w Hortexie.

Jorguś

achernar51swiat
Obrazek użytkownika achernar51swiat
Online
Ostatnio: 1 godzina 46 minut temu
Rejestracja: 01 cze 2020

Asia-A :

Z przyjemnością oglądam Twoje zdjęcia, gdzie z dużą znajomością nazywasz widoczne szczyty. W Tatrach pod koniec lat 70-tych,  najpierw tydzień na wycieczce kończącej rok szkolny 2 klasy liceum z grupą „Dromaderów” (idąc prosto z pociągu odbieraliśmy świadectwa w górskich ciuchach) . Liznęliśmy każdej części Tatr.. Pogoda była piękna, kwitły wiosenne kwiaty.  Potem w wakacje ponad tydzień wędrowałyśmy z moją przyjaciółka same , ale pogoda nie bardzo dopisała. Były dni słoneczne , ale mimo początku lipca spadł śnieg i w wyższych partiach (np. na Świnicy) było ślisko.  Potem już było gorzej bo lało i po każdej trasie  trzeba było suszyć ciuchy. Ale te dni razem spędzone wspominamy do dzisiaj (właśnie w życzeniach urodzinowych Aneta wspomina te czasy, gdy na szlaku pytali nas napotkane chłopaki  „jak długo razem chodzimy” BiggrinBiggrin  Biggrin  . Robiłyśmy wtedy slajdy, które gdzieś mi się zapodziały.

Moja najpiękniejsza i w dodatku samotna wędrówka po Tatrach miała miejsce w październiku 1978 roku. Była wspaniała "złota jesień". Ranki i wieczory były chłodne, ale w ciągu dnia temperatury nawet powyżej 2.000 m n.p.m. sięgały +25 stopni. Na szlakach było pustawo, podobnie jak i w schroniskach, w których przyszło mi nocować, Przeszedłem wtedy sporą część naszych Tatr, poczynając od Morskiego Oka, a kończąc na Ornaku. Jak piszesz, podczas Twojej letniej wędrówki pogoda nie dopisała. Niestety, często się to zdarza. Dlatego uważam, że zdecydowanie najlepszą porą na górskie wędrówki jest jednak jesień. Piszesz, że robiłyście wtedy slajdy. Ja też. Większość zaprezentowanych przeze mnie zdjęć to właśnie skany ze slajdów... Pozdrawiam i życzę pięknych wędrówek po naszych górach. Lol

achernar51swiat
Obrazek użytkownika achernar51swiat
Online
Ostatnio: 1 godzina 46 minut temu
Rejestracja: 01 cze 2020

Jorguś :

Dzięki za relację, miło powspominać. Wszystkie wakacje w latach osiemdziesiątych i połowę dziewięćdziesiątych spędziłem w Tatrach. Mieszkając na Pomorzu Zachodnim od 1980 roku, pierwszy raz pojechałem nad Bałtyk w 1994 r.. Tak, mi też trudno uwierzyć, ale liczyły się tylko góry. Nie, tylko Tatry.

Byłem we wszystkich miejscach, które pokazałeś. Liczyły się właściwie 2-tysięczniki i Orla Perć (w te i nazad rok w rok). Potem od strony słowackiej, m. in. Krywań.

Dwa razy widziałem Widmo Brockenu.

Aż pewnego razu nie mogłem zejść z powodu bólu kolan i to był koniec. W późniejszym okresie raz byłem w Zakopanem i zwiedziłem Krupówki.  Biggrin

A oprócz szczytów najlepsze wspomnienie to lody w Hortexie.

Podobnie jak Ty, ja też w młodych latach często jeździłem w Tatry. Oprócz tego jeździłem też w inne góry - Bieszczady, Beskid Sądecki i Beskid Śląski (z polskich gór nie znam prawie wcale Sudetów, które tylko "liznąłem" podczas jednego wyjazdu (nawet nie byłem na Śnieżce). Jeździłem też i w wyższe góry, ale Tatry zawsze były dla mnie najpiękniejsze i zawsze lubię tam wracać, choć dziś nie odbywam już takich forsownych wycieczek jak drzewiej. Cóż, tempora mutantur et nos mutamur in illis... Widma Brockenu nie widziałem ani razu. A to, że jako mieszkaniec Pomorza Zachodniego pierwszy raz pojechałeś nad Bałtyk w 1994 roku wcale mnie nie dziwi. Będąc warszawiakiem i mieszkając w Warszawie do 2008 roku Zamek Królewski po raz pierwszy zwiedziłem dopiero w latach 90-tych, a więc 20 lat po jego odbudowie... Pozdrawiam. Lol

Nazwa użytkownika

Zostaw to pole puste!

Wyszukaj w trip4cheap