,


 

 

 



Włochy po raz enty.... - tym razem część północna

119 posts / 0 nowych
Ostatni wpis
Strony
Nel
Obrazek użytkownika Nel
Online
Ostatnio: 5 minut 40 sekund temu
admin
Rejestracja: 04 wrz 2013

ach... Portofino Wacko z łeżką w oku wspominam to piękne miejsce. Też właśnie na takim rejsiku byłam 

Na górę poszliście ? 

No trip no life

Piea
Obrazek użytkownika Piea
Offline
Ostatnio: 8 godzin 33 minuty temu
Rejestracja: 19 wrz 2017

Nel, tak, oczywiście poszliśmy , ale niestety nie na te słynne szlaki poprowadzone wysoko wdłuż wybrzeza , którymi można dojść do Santa Margherita ligure, czy w drugą stronę , pieszą ścieżką do San Fruttuoso,; my pokręcilismy się tylko w okolicach zamku Browna

 

****************

 

po nasyceniu oczu pierwszymi widokami Portofino - Piazettą, zatoczką, sklepami, jachtami -  idziemy  dalej.... trzeba się ciutek powspinać ale łagodną ścieżką wijącą się cały czas  pod górę

 

początkowo wiedzie tam taka zabudowana scieżka bez mozliwosci żadnych widoków

spojrzenie za siebie w dół ścieżki ...

( a tak przy okazji: zwróćcie uwagę, na widoczną w dole, powiewającą sobie białą flagę z czerwonym krzyżem: to Flaga Genui- zresztą niezmieniona od wieków!  – na wizerunku której widnieje Krzyż Św. Jerzego; taką samą flagą  posługiwały się miasto Genua i cała Republika Genui od XI wieku  i jak widać, nie zmieniła się do dziś) Good  ;

a jako ciekawostkę dodam, że ów krzyż Sw. Jerzego jest identyczny jaki posiada centralnie flaga Anglii  i City of London!  Crazy ( no cóż… Angole zaadaptowały sobie flagę Genui wieeeeki temu! – bo już w roku Pańskim anno domini - 1190 - a głównym powodem tego „myku” Spiteful była możliwość korzystania z takich samych przywilejów, jakimi cieszyła się wówczas potężna genueńska flota handlowa  Preved  , choć Angole wcale nie przyznają się do tego chętnie, bo nawet jak pogrzebiecie w definicji tej flagi w Wikipedii- to nic tam nie znajdziecie na ten temat  Negative  - ot, jest tylko  krótka wzmianka, że ów Czerwony krzyż pojawił się już w czasach Krucjat i jest znanym od dawna znakiem reprezentującym Anglię Biggrin , ale ani słowa o „adaptacji” flagi genueńskiej! Wink ) ; ja za angolami jakoś specjalnie nie przepadam jako narodem, i może stąd ta wzmianka... Girl crazy 

ale już za chwilę ścieżka zamienia się w wersę widokową i to co stamtąd widzimy zaczyna nas wprowadzać nieomalże w stan "euforyczno-narkotyczny"  Tender

 

ponad nami wyłania się widok na zamek Browna - jest to zamek-muzeum, dawna forteca, wzniesiona na wybrzeżu Portofino na górującym nad zatoką szczycie.

Strategiczne położenie tego zamku dawało świetne możliwości obserwacji całej okolicy ;

Ten XV-wieczny zamek , który dzięki takiemu położeniu w przeszłości pełnił funkcje czysto obronne i był forteca militarną,  ale w kolejnych wiekach przekształcił się w rezydencje arystokratyczną , bowiem w 1867 roku zamek ten został zakupiony przez brytyjskiego konsula Genui i Sardynii - sir Montague Yeatsa Browna, który zmodernizował i przystosował tą fortecę jako siedzibę cywilną , m.in. istniejący tu wojskowy plac defilad przekształcił w ogród tarasowy, a siermiężne wnętrza fortecy zamienił na luksusową rezydencję.

 

 

Ostatnimi angielskimi właścicielami  tego zamku było małżeństwo Johna i Joceline Barber'ów, którzy byli miłośnikami historii, zabytków, archeologii, i zgromadzili tu całkiem pokaźną kolekcję cennych obrazów, antycznych mebli i innych tego typu rzeczy,; ale 60 lat temu Państwo Barber'owie sprzedali ten zamek gminie Portofino, i od tamtego czasu ta dawna XV wieczna forteca stała się własnościa miasteczka i pełni funkcje muzealne dla wszystkich chetnych odwiedzających .

Castello Brown, położony wysoko nad cyplem, w przeszłości  zajmowali wicehrabiowie Mediolanu; a swego czasu pojawił się tam nawet sam Bonaparte, który "życzliwie" he he...  zmienił chwilowo nazwę miasteczka z Portofino na Porto Napoleon Crazy

widoki jakie się tutaj przed nami roztaczają z coraz to wyższego poziomu powodują w nas wespół z otoczeniem niekłamaną tzw. psychizację krajobrazu!  Preved - ta słoneczna pogoda podkreslająca kolory i to wszystko co widzą wokół nasze oczy - oddziaływują silnie na euforyczny stan naszych dusz! Tender

i tak sobie spacerujemy tutaj coraz wyżej i wyżej... 

 podziwiajac otaczające widoczki... ech, chwilo trwaj! i sie nie kończ! Tender

w zielonym gąszczu tego wzgórza - spotykamy jakiś uroczy, zarośnięty krzaczkami  domeczek ... w środku tego raju...  Preved

 no i te widoki!!! Preved

 

 

 cały czas podziwiamy ... a oczy i dusze mogą się napatrzeć do woli... bez wydawania kasy..  Tease

i powoli schodzimy w dół - tą samą trasą ...

 

Piea

Piea
Obrazek użytkownika Piea
Offline
Ostatnio: 8 godzin 33 minuty temu
Rejestracja: 19 wrz 2017

z widokiem na bardzo znany tu Hotel "Belmond" położony na wzgórzu, skąd roztaczają sie z pewnościa fantastyczne widoki - to baaardzo drogi adres w Portofino  Show-me-the-money

 

schodząc w dół do zatoczki, zatrzymujemy się jeszcze na chwilkę przy charakterystycznym, żółtym kościółku;

to kościół św. Jerzego, patrona Portofino (tego samego od flagi Genui) , którego relikwie znajdują się tu w świątyni; ten XII wieczny romański kościółek to jeden z najstarszych zabytków w Portofino; ale odwiedzających wcale nie przyciąga tu jego uroda ( bo jakoś wybitnie śliczny to on nie jest!) ale te widoki z góry na panoramę miasteczka, która się stąd roztacza....

wnętrza dość skromne

ale detale drzwi całkiem ciekawe

przy okazji zaglądamy na mały przykościelny cmentarzyk, który z racji ograniczonego miejsca na tym ciasnym, skalistym wzgórzu ma postać Kolumbarium

Kolumbario di Portofino  z Zamkiem Browna w tle...

 

mocno juz zgłodnieliśmy.... schodzimy więc już dość żwawo na dół , bo czasu do odpłyniecianaszego statku do Rapallo  mamy jeszcze tylko ok 1 godzinki.... 

łazimy przy Piazetta w poszukiwaniu jakiejś choćby ulicznej przekąski... kawałeczek jakiejś pizzy, bruchetty, czy mały kęs foccacio ....  niestety niczego takiego jak jakaś budka z żarełkiem tu nie ma Unknw , wokół tylko same eleganckie knajpy z powiewającymi na wietrze na stolikach bielusieńkimi obrusami i odwróconymi, czekającymi  kieliszakami do wina  - co nie zwiastuje niczego taniego! Pardon  studiujemy więc ceny na wywieszonych przed knajpami jadłospisach, a tam wszystko brzmi baaardzo apetycznie  Preved ale...  no cóż... tutejsze ceny najtańszych zestawów wcale nie do najedzenia się ale takich "zaspokajających chwilowy głód" weryfikują dość brutalnie stan naszego portfela Crazy , i po analizie tychże jadłospisów stwierdzamy, że ....  jednak nie jesteśmy aż tak bardzo głodni  Laugh 1 Laugh 1 Laugh 1możemy co najwyżej cyknąć sobie fotkę  tych jadłospisów Sarcastic , albo lepiej nie.... bo i tak nikt nam nie uwierzy w te chore liczby!!! Laugh 1 

a burczacy żołądek staram się oszukać kaloriami z najdroższej filiżanki kawy, jaką dane mi było wypić "w podróży"  Girl crazy (jednak rekord ten (ceny za filizankę kawy)  został pobity kilka lat później w hiszpańskiej Marbelli! Wacko 2  i oscylował coś w granicach 7€ za małe cappuciono Shok ) ; za to lokujemy się tuż przy zatoczce z ładnym widokiem; myślę, że 3/4 ceny tej kawy płaci się li tylko za sam widoczek  Crazy 

wracamy do łódki, rzucając okiem na mijany tu blisko kościół Św Marcina , ale bez wchodzenia już do środka...

kolejka na nasz statek już się zbiera.... 

 i to tyle z "mojego" Portofino!   Give heart 2

( w wolnej chwili posłuchajcie sobie na YT tej znanej piosenki w wykonaniu Andrea Bocelli - w scenerii wieczorno-nocnego Portofino! ach!  Air kiss

i wracanko.... 

i znów mijamy Santa Margherita Ligure...

i znów widzimy znajomy zameczek w Rapallo - Castello del Mare 

i za 0,5 godzinki wysiadka przy znanym nam juz Kiosku Muzycznym - teraz juz w pełni oswietlonym słońcem 

cała nasza wygodniała wycieczka "rzuca się"  na pierwszą knajpę znajdujacą się na dole tej ładnej kamienicy w Rapallo, gdzie za bardzo "ludzkie ceny" można w końcu bez poczucua winy wrzucić coś na ruszt Emo pieczen wolowa

i dalej tego dnia zmierzamy jeszcze do Krainy Białego Marmuru.... o czym doniosę Wam wkrótce... 

Piea

Nel
Obrazek użytkownika Nel
Online
Ostatnio: 5 minut 40 sekund temu
admin
Rejestracja: 04 wrz 2013

Widok z góry na miasteczko fantastico Preved

Czy wrzucenie coś na ruszt było bardzo kosztowne ? bo tam ceny pamietam , jakies totalnie  z kosmosu  

No trip no life

Asia-A
Obrazek użytkownika Asia-A
Offline
Ostatnio: 10 godzin 22 minuty temu
Rejestracja: 01 wrz 2015
  1.   Dla takich widczków warto tam jechac.

Bye Zobacz mnie na Facebooku Relaks na drutach! Yes 3

Piea
Obrazek użytkownika Piea
Offline
Ostatnio: 8 godzin 33 minuty temu
Rejestracja: 19 wrz 2017

Nel :

Widok z góry na miasteczko fantastico Preved

Czy wrzucenie coś na ruszt było bardzo kosztowne ? bo tam ceny pamietam , jakies totalnie  z kosmosu  

Nel, juz pisałam, że w samym Portofino "nie byliśmy aż tak głodni"  Yahoo , i poza kawą i piwem - niczego tam nie kupiliśmy!  Shok ( podobnie jak cała nasza wycieczka! ha ha.. sami milionerzy! Laugh 1 , bo z tego co pamiętam, nikt się nie skusił na obiadek w Portofino! Stinker ) ; natomiast kilka km dalej, juz po powrocie statkiem do Rapallo- wszyscy rzucili się na najbliższą knajpę jak wygłodniałe wilki a tam ceny były przyzwoite, więc każdy coś tam zdjadł i pojechalismy dalej....

Asia, Air kiss , tam w zasadzie 98% jedzie tylko dla samych widoczków Girl sigh ; pozostałe 2% dopływa tam sobie tymi wielkimi wypasionymi jachtami albo mieszka w którejsć z willi w Portofino  Laugh 1

Piea

Piea
Obrazek użytkownika Piea
Offline
Ostatnio: 8 godzin 33 minuty temu
Rejestracja: 19 wrz 2017

Kolejnym przystankiem na naszej trasie była Carrara - miasto bardzo znane całemu światu z wydobywania tu najwspanialszego, białego marmuru i to już od czasów rzymskich! i jednocześnie miasto bardzo rzadko odwiedzane we Włoszech turystycznie!, bo w zasadzie to cała nasza powszechna wiedza o tym mieście kończy sie na stwierdzeniu: taa.... słyszałam/łem - no marmury z Cararry ! haha... Lol i tyle 

 

W sumie to nie ma się co dziwić, bo o ile taka Carrara była by bardzo atrakcyjna turystycznie gdyby sobie leżała w każdym innym kraju, ale we Włoszech … ? - no ma pecha, bo tu bardzo ciężko jej  konkurować z takimi rywalkami jak choćby Florencja, Siena, Wenecja, Werona, Padwa , Rawenna i wiele, wiele innych … uchodzi wręcz  za miasto nudne, bo niczego szczególnego tu nie ma! (niczego szczególnego w skali atrakcji turystycznych Włoch!) Wink  ; zatem nie może konkurować i nie konkuruje z innymi , tłumnie odwiedzanymi miastami w tym kraju!, dlatego z reguły jest tu raczej cisza i spokój, a tłumy z pewnością Was tu nie zadepczą….

 

Piekny widok na miasto (fot. sieciowa) 

Jak widać Carrara leży "niby" nad morzem, ale część starej Carrary jest znacznie oddalona od linii morza i znajduje się u stóp tych Marmurowych Gór! my morza w carrarze nie widzieliśmy 

 

 

Nasza wizyta oczywiście nie była skierowana stricte poznawaniu tu czegokolwiek (choć szkoda), tylko mieliśmy po prostu hotel w okolicy Carrary  i przy okazji coś tam sobie każdy zobaczył, ale niewiele… Nea 

 

( W programie był jakiś spacer z przewodnikiem po starej części Carrary, ale się nie odbył  New russian ; Pilotka podała co i gdzie można sobie zobaczyć i miała kolejne popołudnie z telefonem ( jak w Mediolanie) i oddała się sprawom prywatnym Dash 1 ; oczywiście nie-fart polegał na tym, że nasz hotel nie był w samym mieście, tylko  kilka kilometrów za Carrarą, ale jadąc tam pilotka uprzedziła: że jak ktoś nie chce wracać potem z hotelu do miasta, to zatrzymamy się teraz, chętni wysiądą i sobie po zwiedzaniu wrócą sami do hotelu, a ona w tym czasie załatwi w recepcji wszelkie formalności meldunkowe, itd… podala dokladny adres i nazwe hotelu, telefon do siebie i recepcji hotelu i część ludzi wysiadła w mieście.... ;

My nie zostaliśmy jednak od razu w Carrarze; pojechaliśmy najpierw do hotelu, odświeżyć się, odpocząć, wypić na spokojnie kolejną kawkę i dopiero później udaliśmy się  do miasta taksówką (wspólnie z jakąś inną parą), ale okazało się że to było raptem 7 km, więc koszt nie wyrwał nas z butów! Biggrin

 

a w mieście marmurów takie widoki wokół... 

 

wszędzie wokół, gdzie się nie spojrzy... to marmurowe góry i góry marmuru Preved

zatrzymujemy się przy Palazzo Cybo Malaspina; to ładnie utrzymany  XIII wieczny, niewielki zameczek zbudowany w miejscu dawnych lombardzkich fortyfikacji w miescie.;

zbudowany z dwóch części - starszą jest Zamek Malaspina z XIII wieku, a młodszą częścią jest Pałac Renesansowy z końcówki XVI wieku.; Obecnie w Pałacu mieści się siedziba Akademii Sztuk Pięknych oraz jakaś filiazMuzeum Marmuru

 w tle na tyłach zamku- oczywiście marmurowe pokłady w górach...

vis a vis tego Zameczku... 

przy Piazza Matteotti - wita nas taki pomnik dzika Biggrin  (monumento al cinghiale)

a co ciekawe we Florencji też jest taki dzik- jako najbardziej znany zwierzak w mieście- zwany tam Il Porcellino; kolejny prawie identyczny dzik stoi w Toskanii - niedaleko rzymskich Term Tettuccio w Montecatini Terme - wstawiam drugą fotkę, tego toskańskiego dzika - prawda, że to brat- bliźniak tego z Carrary i Florencji? Biggrin )

uliczki Carrary 

przed nami jakiś kościół; dopiero później dowiedziałam się z ulotek po miescie, że to rumuński kościół prawosławny we WłoszechShok , ale nie wchodzimy.. bo zamkniete na cztery spusty; tylko te marmury wokół... otwarte zawsze Pardon

Główny plac staromiejskiej Carrary  Piazza Alberica i Palazzo Del Medico - o intensywnej kolorystyce frontowej Yes

 

Największa "atrakcja turystyczna"  Carrary - to duży i oczywiście marmurowy kościół - Katedra karraryjska - Duomo di Sant'Andrea;
Pierwsze wzmianki mówiące o istnieniu tego kościoła pochodzą z 1035 roku, a ciekawostką jest to, że był to pierwszy średniowieczny kościół zbudowany z marmuru.

niestety świątynia ta zapewne pięknie się prezentowała w przeszłości, obecnie  jest dość zapomniana , i o ile z zewnątrz  w słońcu ten marmur pięknie  błyszczy , o tyle wnętrza są dość smutne i chyba dawno nikt tu nie dba za bardzo o wizerunek tego bardzo starego zabytku ,przynajmniej takie sprawia wrażenie...

 

misterna i wciąż piękna rozeta 

tuż przy Katedrze stoi rzeźba "Statua del Gigante" autorstwa Baccio Bandinelli; niestety kościół jest tak wciśnięty w mały i ciasny  placyk, że z nikąd nie idzie zrobić mu jakiejś fotki całości Wacko 2

vis a vis Katedry- w drugim narożniku tego placyku -  urokliwa kwiaciarnia i wszystko wokół mocno ograniczone ścianami kamieniczek

 obok jakieś Klejnoty artystyczne...

jak na miasto marmuru przystało- mnóstwo tu "mebli" ulicznych wykonanych a jakże !- z tutejszego marmuru Preved , wszedzie wokół więc stoi mnóstwo donic kwiatowych, ławeczek, a nawet kosze/pojemniki do śmieci- wszystko marmurowe! łącznie z trotuarami dla przechodniów ( jak przy pomniku dzika!) - no majątek! Preved

Fontanna di Piazza D'Armi z marmurową "floating ball" ( autorstwa amerykanina  Kennetha Davis'a)

w fontannie oczywiście pływają marmury....

W Carrarze pokręciliśmy się trochę przy głównym rynku miasta , połaziliśmy po zakamarkach , zajrzeliśmy do Katedry, poszliśmy na jakieś piwko i dość wczesnym wieczorem wróciliśmy na kolację i tyle z Carrary Unknw  , ale sporo dowiedziałam się na miejscu…. oczywiście nie od naszej Pilotki tylko od Pana, który oferował błąkającym się po rynku turystom - popularne tutaj tzw. Carrara Marble Tour – czyli codziennie odbywające się tutaj imprezy łączące krótkie zwiedzanie Carrary z przewodnikiem i wyjazd jeepami w góry - do słynnych Kamieniołomów Marmuru do pobliskiego Piasta - Bianco Carrara i do Muzeum Kamieniołomów  Fantiscritti + w cenie jest przerwa na lokalny specjał Lardo di Colonnata, (to marynowana słoninka z orzechami laskowymi i miodem!) 

(he he…, pomyślałam sobie: Jesuuuusie, słonina! a to ci dopiero przysmak! ) ale podobno Włosi potrafią zrobić z tej skądinąd wspaniałej podobno słoniny - arcydzieło sztuki kulinarnej! Emo pieczen wolowa ;

niestety tej wycieczki nie mogliśmy kupić, mimo naszych szczerych chęci, bo mocno się na nią „zapaliliśmy”,  zwłaszcza na tę he he…  słoninę!) Preved , bo wycieczka odbywała się dopiero nazajutrz od rana (a my rano opuszczaliśmy już Carrarę jadąc dalej w naszą trasę) , ale pogadaliśmy trochę z tym Pańciem, poopowiadał nam ciekawie, i naprawdę mocno zaszczepił w nas chęć obejrzenia tych Kamieniołomów na żywo; a ulotkę tego biura i foldery od niego wciąż gdzieś jeszcze pewnie mam!) ;

więc jak ktoś z Was kiedyś gdzieś zabłąka się na swoim podróżniczym szlaku w okolicach Carrary- to szczerze namawiam- poszukajcie w lokalnych Agenzia di Viaggi – czegoś takiego i fundnijcie sobie wizytę w Królestwie Marmuru ze smaczkiem słoniny Biggrin

(fot. tej lokalnej słoninki sieciowe) 

ja bardzo żałuję, że organizacyjnie nie dalismy rady... Unknw ; zobczcie zatem co nas ominęło: 

(wszystkie fotki z kamieniołomów są sieciowe)

myślę, że po takiej wizycie (gdzie już sam wjazd po tych serpentynach musi być nie lada przeżyciem!)  i gdzie możemy zobaczyć skalę wielkości tych marmurowych pokładów i jak się wykraja i transportuje stamtąd te potężne, kamienne bloki - to chyba po czymś takim inaczej patrzy się na te wszystkie marmurowe pominiki, fontanny, rzeźby - na które większość ludzi patrzy jednak beznamiętnie - widząc tylko sam wyrób gotowy! *biggrin*, czyli we Włoszech - najczęściej dzieło jakiegoś renesansowego mistrza! Biggrin

 i to tyle z marmurowej Carrary  Hi

 

Piea

achernar51swiat
Obrazek użytkownika achernar51swiat
Online
Ostatnio: 40 minut 47 sekund temu
Rejestracja: 01 cze 2020

Z pokazanych miejsc nie byłem, niestety, ani w Carrarze, ani w San Remo. Obie miejscowości prezentują się fajnie, więc może kiedyś uda mi się tam zawitać. Pozdrawiam. Biggrin

Nel
Obrazek użytkownika Nel
Online
Ostatnio: 5 minut 40 sekund temu
admin
Rejestracja: 04 wrz 2013

Widzę,że to nie była twoja ulubiona pilotka Biggrin spotkałaś ją jeszcze kiedyś na trasie ? 

No trip no life

fragola
Obrazek użytkownika fragola
Offline
Ostatnio: 1 miesiąc 4 dni temu
Rejestracja: 02 mar 2014

Chyba często biura wtykają do programów miejsca kojarzące się z czymś (tutaj: San Remo), choć obok są miejsca ciekawsze. Drugą tendencją jest na siłę wciskanie stolic kraju, które nie zawsze są ciekawe. No ale też sie kojarzy nazwa zatem w biurze uważają,że trzeba.Kilkanaście lat temu byłam na wspaniałej wycieczce "Tam gdzie nie byli twoi sąsiedzi" i faktycznie obejmowała ona mniej znane miejsca Francji. Ale do do Włoch to dla mnie każda dziura jest urokliwa. We Francji zresztą podobnie.

Strony

Wyszukaj w trip4cheap