seszele - czy to raj?

21 posts / 0 nowych
Ostatni wpis
Strony
edyta11
Obrazek użytkownika edyta11
Offline
Ostatnio: 1 tydzień 4 dni temu
Rejestracja: 02 lis 2013
seszele - czy to raj?

Dla wielu kwintesencja raju. Widoki pocztówkowe, fotogeniczne plaże, turkusowe wody ciepłego oceanu, obmywającego brzegi usłane głazami granitowymi…Czego chcieć więcej? Postaram się napisać na koniec, czego chciałabym w tym raju więcej…lub może mniej…albo ciut inaczej. Ale na pewno nie można odmówić mu piękna!

Większość osób zainteresowanych Seszelami trafia na informacje, że  to 115 różnorodnych wysepek na Oceanie Indyjskim, na które można się coraz łatwiej i coraz taniej dostać z Europy. Są małe, niektóre maciupkie, zamieszkałe i zupełnie dzikie. Niektóre z tych rajów są prywatną własnością, niedostępną dla zwykłych zjadaczy chleba, stworzoną by rozbudzać chyba wszystkie zmysły. Seszele są po prostu piękne.

Najczęściej odwiedzane są trzy największe – Mahe, na której znajduje się lotnisko Victoria i stolica archipelagu o tej samej nazwie, Praslin i La Dique. Odwiedziliśmy wszystkie trzy i rzeczywiście trudno znaleźć wspólny dla nich mianownik. Nawet plaże są zupełnie inne. To czyni je jeszcze ciekawszymi.

W naszym subiektywnym rankingu zdecydowanie wygrywa La Dique, a za nią Praslin. Gdybyśmy urlop spędzili tylko na tych dwóch…chyba byłoby lepiej. Ale po kolei.

Mahe – to pierwsza wyspa na którą docieramy. Jest górzysta, a co za tym idzie – aura jest tutaj najbardziej kapryśna. Często gęste chmury niemal zatrzymywały się na szczytach i nie dawały szansy słońcu. Gdy wylądowaliśmy zaczęła się ulewa, ale nim wymieniliśmy walutę już zaświeciło słońce, a kałuże wysychały w szybkim tempie.

Wybraliśmy na pierwszą noc i w sumie tranzytowy pobyt mały, kameralny hotelik przy plaży. Był ładny, czysty, ale tak bardzo oczekiwałam tego efektu WOW… Najbardziej podobało mi się sąsiedztwo żółwi, wielkich, dostojnych kuzynów mojego żółwia.

...................................................................
www.smakowanie-swiata.pl
....................................................................

Nel
Obrazek użytkownika Nel
Offline
Ostatnio: 8 godzin 4 minuty temu
admin
Rejestracja: 04 wrz 2013

he he ,pamietam jak po powrocie z Mauritius pisalam relację i dalam jej taki sam tytul.. w moim przypadku oznaczało to iż słynny raj nie olśnił mnie 

Ciekawa  jestem więc twoich wrażeń z Seszeli, bo czuje jakiś haczyk .Nie ukrywam cały czas chodzą mi jednak głowie.

Mi sie jednak marzy zwiedzanie ich od strony wody, taki rejs od wyspy do wyspy Sun-smilie water  020

No trip no life

Asia-A
Obrazek użytkownika Asia-A
Offline
Ostatnio: 10 godzin 25 minut temu
Rejestracja: 01 wrz 2015

Zapowiada się ciekawie. Chętnie bym tam spędziła urlop więc zasiadam w pierwszym rzędzie do czytania.

Bye Zobacz mnie na Facebooku Relaks na drutach! Yes 3

ssstu-6
Obrazek użytkownika ssstu-6
Offline
Ostatnio: 1 dzień 9 godzin temu
Rejestracja: 31 maj 2016

...nooo, fajnie że..."coś drgnęło" w seszelskim klimacie !!! ; )

zdążę "poszerzyc wiedzę" przed wyjazdem ; )))

...no to w drogę... żeby się oburzać i podziwiać
...zdumiewać i wzruszać ramionami...wybrzydzać i zachwycać...Radoslav

edyta11
Obrazek użytkownika edyta11
Offline
Ostatnio: 1 tydzień 4 dni temu
Rejestracja: 02 lis 2013

Kilka informacji praktycznych

Lotnisko – jest małe i zupełnie nie nowoczesne, wręcz sprawiało wrażenie ponurego, może przez kolory jakie dominowały wewnątrz? Jak się z niego dostać do celu? Sposobów jest kilka- można już wcześniej poprosić o transfer z hotelu, wziąć taksówkę ( około 30 – 40 Euro ) lub wypróbować komunikację miejską. W dwóch pierwszych przypadkach sprawa jest prosta. Gdyby ktoś chciał poeksperymentować z autobusami to wychodząc z hali przylotów należy skręcić w lewo, kilka kroków i są przystanki w obie strony – na północ i na południe wyspy. Trzeba pamiętać o ruchu lewostronnym i wybrać przystanek po odpowiedniej oczywiście stronie.

Autobusy – jeżdżą bardzo często. Można dzięki nim objechać całą wyspę wokół. Są mniej komfortowe niż nasze i węższe wewnątrz. Między innymi z tego powodu kierowcy nie pozwalają jeździć nimi osobom z bagażem, no chyba że ktoś podróżuje tak jak my – z walizkami o rozmiarach bagażu podręcznego. Nie mieliśmy problemu z korzystaniem z tego środka lokomocji. Ceny są wyjątkowe – 5 Rupii czyli ok 1,25 – i obojętne jak długo i daleko jedziesz. Stała cena dla każdego za każdy przejazd.

Baza hotelowa – drogo lub bardzo drogo, a standard niski lub umiarkowany. Są oczywiście luksusowe hotele jak w każdej chyba części świata, lub w prawie każdej. Ale jeśli doba hotelowa w takim sobie hotelu kosztowała 800 zł to trzeba liczyć się z tym, że w dobrym ok 1600 zł. Ale są też droższe bez obaw.

Hoteli nie będę polecała. Każdy musi sam zdecydować jaki standard jest w stanie zaakceptować za okreslona kwotę założoną w budżecie, lub odwrotnie ile jest w stanie zapłacić za odrobinę luksusu. Wyjątkiem jest tylko jedenhotel – Patatran na La Dique – ze względu na położenie jest bezkonkurencyjny

Promy – to obok samolotów najpopularniejszy sposób przemieszczania się między wyspami. W cenie zbliżonej do cen za przelot. Warto sprawdzić na mapie gdzie się chce dotrzeć bo może warto jednak samolocikiem, podziwiając widoki? My mieliśmy bliżej z promu do naszych hoteli, wiec nie skusiliśmy się tym razem na loty. Ktoś kiedyś napisał, że minuta na promie kosztuje 1 euro i to prawda. Za prom Praslin – La Dique zapłaciliśmy 15Euro za osobę a właśnie 15 minut trwała przeprawa. Analogicznie: Mahe – Praslin – 45 minut i 46 Euro od osoby.

...................................................................
www.smakowanie-swiata.pl
....................................................................

edyta11
Obrazek użytkownika edyta11
Offline
Ostatnio: 1 tydzień 4 dni temu
Rejestracja: 02 lis 2013

Następnego dnia mieliśmy zarezerwowany prom na La Dique. Można by zapytać, czemu nie od razu? No cóż linie lotnicze przygotowały nam niespodziankę, o której poinformowali zostaliśmy 2 dni przed wylotem. A konkretnie pozwolono nam lecieć dzień wcześniej. Oczywiście wcale nie chcieliśmy zmieniać planów, ale wyjścia nie było. I jak to często w życiu bywa – nie ma tego złego – dzięki temu odsapnęliśmy na plaży przy naszym hoteliku, szybko zaaklimatyzowaliśmy się, a to pozwoliło nam od razu poszaleć na wyspie docelowej czyli tej najmniejszej z trzech i dla mnie najśliczniejszej.

La Dique –  nasza faworytka. Perełka utkana z plaż o wyjątkowej urodzie. Już od pierwszych chwil widzimy, że wiele nas tu zauroczy. Niezastąpione kumpele forumowe poleciły nam hotel Patatran i my go polecamy!. Doskonale zlokalizowany. Przy niedużej plaży, z tymi właśnie fantastycznymi głazami, dla których się tutaj przybywa. Każde ujęcie to kolejny zachwyt. Pierwszy dzień spędzamy biegając między tymi właśnie granitami o zadziwiających kształtach, które tworzą fantastyczne tło do zdjęć czyniąc je niepowtarzalnymi. Tło? Nie wiem, czy one same w sobie nie są tutaj głównym modelem. Biegam pomiędzy nimi i pierwszy raz wołam Wojtka by robił mi zdjęcia i nawet chętnie pozuję. Jak nigdy. I nawet jestem cierpliwa, co rzadkie…ale chyba tak te widoki na mnie działają. Z pazernością chcę je zawłaszczyć na zawsze na klatkach aparatu. Są niewiarygodne. Są fotogeniczne.

Najpierw zapraszam do hotelu. Skoro powiedziałam, że tylko ten polecę to pokażę Wam dlaczego.

i ten widok każdego ranka gdy otwieraz oczy

...................................................................
www.smakowanie-swiata.pl
....................................................................

edyta11
Obrazek użytkownika edyta11
Offline
Ostatnio: 1 tydzień 4 dni temu
Rejestracja: 02 lis 2013

chodźmy na plaże z której sie schodzić nie chce

...................................................................
www.smakowanie-swiata.pl
....................................................................

Asia-A
Obrazek użytkownika Asia-A
Offline
Ostatnio: 10 godzin 25 minut temu
Rejestracja: 01 wrz 2015

Przecudowne miejsce.

Bye Zobacz mnie na Facebooku Relaks na drutach! Yes 3

edyta11
Obrazek użytkownika edyta11
Offline
Ostatnio: 1 tydzień 4 dni temu
Rejestracja: 02 lis 2013

W tym hotelu jest też to co na wakacjach lubię najbardziej bez względu gdzie jestem – basen. Ten ma niebywały widok. Sami nie wiemy czy pływać, czy leżeć i podziwiać. Upajamy się najczęściej widokiem z poziomu basenu na morze. A ono wcale grzeczne nie jest. Fale z impetem rozbijają się o skały. Ale to już strona z plażą Anse Gaulettes. Natura jest piękna. Oczywiście z bezpiecznej perspektywy.

Wiedzieliśmy, że wyspę można objechać rowerem i że to najlepszy sposób. Bierzemy zatem dwa zdezelowane rowery, (jeden tylko miał światła, chyba na całej wyspie, bo ludzie z latarkami jeździli) i w drogę. Można tak jeździć od plaży do plaży. A każda inna, a każda piękna.

...................................................................
www.smakowanie-swiata.pl
....................................................................

edyta11
Obrazek użytkownika edyta11
Offline
Ostatnio: 1 tydzień 4 dni temu
Rejestracja: 02 lis 2013

Zaczynamy od Anse Severe. Ładna. Owszem. Ale nas ciągnie na spotkanie z Królową.

Ta Królowa to Anse Source d’Argent czyli źródło pieniędzy – najczęściej fotografowana plaża świata. Tak, świata. Jedna z najpiękniejszych na świecie. Chyba pojawia się w każdym z rankingów. Jest naprawdę piękna i niebywale fotogeniczna. Jeśli miałabym spędzić na Seszelach tylko jeden dzień i spośród wszystkich plaż 115 wysp wybrać tę jedną – to byłaby nią właśnie ONA.

Ale aby do niej dotrzeć , należy wjechać na teren Parku Union Estate. Park sam w sobie jest piękny. Jadąc na rowerze można zachwycać się okolicą, zielenią, palmami…i żółwiami wielkoludami. Są piękne. Nie możemy oprzeć się im. Zatrzymujemy się, karmimy je i spędzamy tu nieco czasu.

Nic nas nie goni. Nie mamy w planie „zaliczenia” przecież wszystkich plaż. Mamy wybrane, które są według nas tzw must see, a co jeszcze zobaczymy pięknego? Nie wiemy. Sama trasa jest ciekawa. Warto przebyć ją niespiesznie.

...................................................................
www.smakowanie-swiata.pl
....................................................................

edyta11
Obrazek użytkownika edyta11
Offline
Ostatnio: 1 tydzień 4 dni temu
Rejestracja: 02 lis 2013

Chociaż wszystkie plaże na Seszelach są publiczne, to za dotarcie do Królowej trzeba zapłacić, właśnie ze względu na przejście przez Park. To kwota 100 Rupii czyli 25 zł/osobę. Docieramy do parkingu rowerowego przy plaży. Zostawiamy nasze wehikuły. Od teraz przez jakiś czas nie będą użyteczne. Plecak na ramię, aparat w rękę, ciuchy zrzucamy i na plażę! Dla niej tu przylecieliśmy. Rzeczywiście jest piękna! Można, ba! Nawet trzeba się tu zapomnieć. Zachłysnąć na moment tym pięknem i „nicnierobieniem”. Ale na chwilę. Bo tu nie sposób w jednym miejscu zostać, skoro z każdej strony, z innego ujęcia już jest inaczej, a chciałoby się wszystko…Skaczemy po kamieniach, wspinamy się na nie…oddalamy od brzegu by złapać perspektywę i poddać się ciepłym falom…ależ tu pięknie…

CDN...nastąpi wkrótce. Nie chce was głazami zamęczyć, ale są wyjątkowe. Uwielbiam ich widok na plażach. Widziałam je na Similanach, na brytyjskich Wyspach dziewiczych, w RPA...ale te seszelowskie są największe i najbardziej fotogeniczne. 

...................................................................
www.smakowanie-swiata.pl
....................................................................

Strony

Wyszukaj w trip4cheap