Daleki Wschód - wspominki z ubiegłego wieku

3 wpisów / 0 nowych
Ostatni wpis
achernar51swiat
Obrazek użytkownika achernar51swiat
Offline
Ostatnio: 20 godzin 10 minut temu
Rejestracja: 01 cze 2020
Daleki Wschód - wspominki z ubiegłego wieku
W latach 80. i 90. XX wieku pracowałem w dużej firmie, eksportującej półfabrykaty z metali nieżelaznych i łożyska toczne do wielu krajów świata. Zajmowałem się obsługą rynków Afryki Północnej oraz Dalekiego Wschodu. Z tej racji miałem okazję kilkakrotnie podróżować do różnych krajów tych regionów. Choć nie były to wyjazdy turystyczne, to można było zobaczyć wiele ciekawych miejsc. Zdecydowałem się pokazać kilka z nich, a myślę, że dla odwiedzających te miejsca dziś może być ciekawe porównanie ich dzisiejszego wyglądu z tym, jak prezentowały się one 25-30 lat temu...

-----

Tajlandia 

"Miasto aniołów, wielkie miasto, wieczny klejnot, niezdobywalne miasto boga Indry, wspaniała stolica świata wspomaganego przez dziewięć pięknych skarbów, miasto szczęśliwe, obfitujące w ogromny Pałac Królewski, który przypomina niebiańskie miejsce gdzie rządzi zreinkarnowany bóg, to miasto dane przez Indrę, zbudowane przez Wisznu" - to pelna nazwa Bangkoku w języku tajskim. Miasto to było pierwszym miastem azjatyckim, które dane mi było odwiedzić na początku lat 80, ubiegłego wieku. Później powracałem tu jeszcze trzykrotnie - za każdym razem służbowo. Nie dawało to wielu okazji do eksploracji tego fascynującego miejsca (w Bangkoku znajduje się około 400 bogato zdobionych świątyń buddyjskich i hinduistycznych), ale coś niecoś udało się jednak zobaczyć. Oprócz wizyty w cudownie kolorowej świątyni Wat Phra Keo, sąsiadującej z pochodzącym z końca XVIII wieku pałacem królewskim, najbardziej zapadła mi w pamięć wycieczka po klongach (kanałach) i rozlewiskach Menamu, zwanego przez Tajów Chao Phraya, na pływający targ (floating market). Niestety - w czasie wizyty w Wat Phra Keo nie miałem z sobą aparatu, tak więc fotograficzna relacja ogranicza się do drugiego z wyżej wymienionych miejsc. Taki rejs po klongach miałem okazję odbyć dwukrotnie.

Sam Bangkok jest miastem stosunkowo młodym. Po zniszczeniu przez wojska birmańskie w 1764 roku dawnej stolicy Syjamu, Ajutthaji, zbudowano tu obóz warowny. Król Phra Phutthayotfa Chulalok - Rama I (1736-1809) ustanowił tu nową stolicę, a podczas swojej koronacji w 1782 roku nadał jej w/w długą nazwę. Miasto jest zabudowane dość chaotycznie. Licznymi arteriami komunikacyjnymi są wspomniane wyżej klongi. Pełnią one również funkcję pewnego rodzaju miejsca zamieszkania, gdyż wielu mieszkańców Bangkoku mieszka na stałe w łodziach. Ruch samochodowy w Bangkoku jest niezwykle intensywny. Pojazdów jest bardzo dużo, przez co ogromnym problemem są gigantyczne korki i powodowane przez samochody zanieczyszczenie powietrza. Sytuację łagodzi nieco dość duża ilość parków i terenów zielonych, ale życie w Bangkoku do łatwych nie należy. Dużym problemem dla miasta jest reputacja miasta seksu. Na ulicach Bangkoku można spotkać nocą niezliczoną ilość prostytutek. Większość nocnych klubów, salonów masażu i domów publicznych znajduje się na Patpongu - dzielnicy "czerwonych latarni", odwiedzanej często przez licznych turystów.

Ze zwiedzanych w Bagkoku miejsc zdecydowanie największe wrażenie zrobiła na mnie Wat Phra Keo, zwana Świątynią Szmaragdowego Buddy. Choć nie jest to budowla bardzo stara (jej budowę ukończono na początku XX wieku), jest ona bardzo piękna i kolorowa. Wewnątrz znajduje się wiele posągów Buddy, wykonanych ze złota, srebra i kamienia. Nad wszystkim góruje figurka "szmaragdowego Buddy", umieszczona na złotym cokole z baldachimem oraz naturalnej wielkości Budda, wykonany ze złota i ważący 75 kg, rzeźbiony i zdobiony drogimi kamieniami. Posadzka świątyni wysadzana jest srebrnymi płytkami, zaś jej ściany przyozdabiają malowidła przedstawiające sceny z życia Buddy. Wbrew swej nazwie "szmaragdowy Budda" nie jest wykonany ze szmaragdu, lecz z zielonego jadeitu. Spore wrażenie robi też XIX-wieczna, buddyjska świątynia Wat Arun (Świątynia Świtu), lecz tę widziałem jedynie z zewnątrz. Nie było mi dane zobaczyć innych atrakcji, takich jak Wat Pho (Światynia Leżącego Buddy) - najstarsza światynia Bangkoku czy Wat Traimit (Świątynia Złotego Buddy) z 3-metrowym, ważącym 5,5 tony złotym posągiem Buddy.

Prezentowane zdjęcia pochodzą z lat 1980-1983 i są zeskanowanymi diapozytywami z filmów ORWO, stąd ich nienajlepsza jakość.

-----

Ulice Bangkoku po gwałtownej ulewie.

Buddyjska świątynia Wat Arun (Świątynia Świtu) nad rzeką Menam (Chao Phraya). Pełna nazwa świątyni to Wat Arunratchawararam Ratchaworamahavihara.Legenda głosi, iż w 1768 roku po upadku poprzedniej stolicy - Ayutthayi generał Taksin spływając w dół rzeki Chao Praya szukając miejsca na nową stolice ujrzał świątynię o świcie, stąd pochodzi jej nazwa, a w pobliżu jej założył pierwszą osadę Thonburi, która dała początek późniejszemu Bangkokowi. Przez pewnie okres w świątyni spoczywała statuetka Szmagagdowego Buddy, przeniesiona później do Wat Phra Keo w 1785 roku. ŚwiątyniaWat Arun zbudowana jest na kształt prangu, typowego dla architektury khmerskiej - charakterystyczna główna iglica (w kształcie kolby kukurydzy) i cztery mniejsze ją otaczające pozwalają łatwo ją rozróżnić. Główny prangmierzy 70 metrów i można nań wejść pochyłymi schodami, a z jego szczytu rozpościera się piękny widok na rzekę i pobliski Wielki Pałac. Ten układ przedstawia pięć świętych gór, które były domem dla bogów według kosmologii khmerskiej, hinduskiej i buddyjskiej. Główny prangreprezentuje górę Meru, centrum wszechświata, pozostałe - cztery kierunki świata. Król Nangklao - Rama III (1788-1851) zarządził później, aby pokryć prang kolorową ceramiką i porcelaną skomplikowanymi motywami i wzorami. Sprawia to, że błyszczy on w słońcu i daje świątyni niepowtarzalny urok.

Na rozlewiskach i kanałach (tzw. klongach) Menamu (Chao Phraya).

Świątynie buddyjskie w Thonburi na rozlewiskach Menamu (Chao Phraya).

Pływający targ w Thonburi.

Wizyta na farmie krokodyli i pokaz "poskramiania" węży.

Rose Garden w Suan Sampran koło Bangkoku.

W czasie podróży służbowej zdarzały się też i chwile relaksu.

-----

Malezja

W Malezji miałem okazję być czterokrotnie w latach 80-tych ubiegłego wieku. Wszystkie te wizyty były jednak bardzo krótkie (2-3 dni) i ograniczały się w zasadzie tylko do stolicy - Kuala Lumpur. Obowiązki zawodowe nie dawały wielu możliwości zwiedzania. Pamiętam ożywione ulice, pełne kramów i sklepików i dużo bujnej, tropikalnej roślinności. Nie było wówczas jeszcze Petronas Tower - nie było więc możliwe spojrzenie na miasto z lotu ptaka. W czasie jednego z pobytów w K.L. (jak potocznie nazywają swoją stolicę Malezyjczycy) mieliśmy okazję pojechać na półdniową wycieczkę do Batu Caves, jaskiń położonych kilkanaście kilometrów na północ od miasta, w których znajduje się kilka hinduistycznych świątyń, oraz do Genting Highlands - nieoficjalnie zwanego "malezyjskim Las Vegas". Aby dostać się do Batu Caves należy pokonać efektowne szerokie schody, prowadzące do jaskiń znajdujących się około 100 m wyżej. Same świątynie też robią spore wrażenie. Niestety, skromny aparat, jakim wówczas dysponowałem nie pozwalał na zrobienie zdjęć przy skąpym oświetleniu. Do kompleksu hotelowego Genting Highlands i kasyna usytuowanego na szczycie góry wznoszącej się na 1.850 m n.p.m. dojechaliśmy kolejką linową, której trasa wiodła nad bujną tropikalną dżunglą, porastającą zbocza góry. W drodze powrotnej zobaczyliśmy jeszcze pięknie usytuowaną świątynię chińską. Z podróży do Malezji wryły mi się jeszcze w pamięć liczne odkrywkowe kopalnie cyny, dobrze widoczne z samolotu podchodzącego do lądowania w Kuala Lumpur.

Zamieszczone poniżej zdjęcia to skany diapozytywów, w większości z mojej pierwszej podróży do Malezji w czerwcu 1980 roku.

-----

Handel na ulicach Kuala Lumpur.

Jeden ze stołecznych meczetów.

Wraz z naszym ówczesnym malezyjskim partnerem handlowym w parku Taman Tasik Perdana. Powstał on w 1880 roku. Zajmuje powierzchnię około 91,6 ha. W srodku znajduje się sztuczne jezioro. W centrum parku stoi też widoczny na zdjęciu tzw. Pomnik Narodowy przedstawiający scenę z okresu II wojny światowej. Pomnik jest jedną z największych wolnostojących rzeźb z brązu na świecie.

Widok okolicy z Genting Highlands. Ośrodek połozony jest na szczycie Mount Ulu Kali, wznoszącym się na wysokość 1800 m n.p.m., w pobliżu granicy malezyjskich stanów Pahang i Selangor w odległości ok. 35 km od Kuala Lumpur.

W pobliżu Genting Highlands mieści się także niewielka świątynia chińska i klasztor buddyjski, malowniczo położone na zboczach Mount Ulu Kali.

-----

Singapur

Singapur jest chyba moim ulubionym miastem Dalekiego Wschodu. Miałem okazję być tu kilkakrotnie, zarówno podczas podróży akwizycyjnych jak i na targach międzynarodowych. W czasie najdłuższego pobytu w 1996 roku w podróży towarzyszyła mi żona, której również "Miasto Lwa" (bo tak tłumaczy się sanskrycką nazwę Singapura) przypadło do gustu. Współczesny Singapur jest miastem na wskroś nowoczesnym, choć można znaleźć w nim również relikty przeszłości. Miasto nie jest stare. Terytorium, na powstało, zostało wydzierżawione w 1819 roku na placówkę handlową od sułtanatu Johor przez Kompanię Wschodnioindyjską. 7 lat później zostało odkupione od sułtana przez Brytyjczyków. Wielkie zasługi dla rozwoju Singapuru położył Sir Thomas Stamford Bingley Raffles (1781-1826), uważany za założyciela miasta. Ogłosił on zwolnienie kupców z podatków, co spowodowało bardzo szybki napływ imigrantów i rozwój gospodarczy. Raffles zaplanował szczegółowo przyszły rozwój miasta i portu, włącznie z tym, iż sporządził szczegółowy projekt, z pełną siatką przyszłych ulic, dzielnic handlowych i mieszkalnych. Po I wojnie światowej Singapur stał się najważniejszą brytyjską bazą wojskową na Dalekim Wschodzie. Zaprojektowany tak, aby mógł oprzeć się atakom morskim, w lutym 1942 roku został jednak zdobyty przez Japończyków od strony lądu i był okupowany przez nich do 1945 roku. W roku 1963 Singapur przystąpił do Federacji Malezji, ale już w 1965 roku odłączył się, tworząc niepodległe państwo. Dynamiczny rozwój gospodarczy sprawił, że stopa życiowa mieszkańców Singapuru należy do najwyższych w Azji. Gospodarka tego miasta-państwa należy do najbardziej liberalnych na świecie, a obciążenia podatkowe - do najniższych. Miasto jest bardzo czyste, co nie może dziwić, skoro za rzucenie na ulicę np. niedopałka papierosa grozi kara w wysokości 500 dolarów. Mimo wielkomiejskiego charakteru, posiada wiele parków i skwerów, będących oazami zieleni. Do miasta należy również kilka wysepek, w tym piękna, porośnięta tropikalnym lasem Sentosa, na której znajduje się kilka ładnych plaż, zabudowania dawnego brytyjskiego fortu oraz wspaniałe akwarium morskie "Underwater World", gdzie zwiedzający ma wrażenie stąpania po morskim dnie (idzie się chodnikiem umieszczonym pod powierzchnią wody a kolorowe ryby przepływają nad głową i po bokach oszklonego tunelu). Na wyspę można dotrzeć autobusem, pieszo lub kolejką linową. Inną, godną odwiedzin atrakcją Singapuru jest Jurong Bird Park, gdzie można obejrzeć piękne okazy tropikalnych ptaków.

Choć w Singapurze dominującą grupę etniczną stanowią Chińczycy (77%), to mniejszości (Malajowie - 14%, Hindusi - 8% i Europejczycy - nieco ponad 1%) wyraźnie zaznaczają swą obecność. Oprócz tradycyjnych chińskich domów i świątyń znajdziemy tu całkiem sporą dzielnicę hiduską z własnymi świątyniami, pełną gwaru, sklepów sprzedających sari, przesyconą zapachem indyjskich przypraw i curry. Znajdziemy także kościoły chrześcijańskie różnych wyznań i pozostałości dawnej architektury kolonialnej., której przykładem są gmachy rządowe i kultowy "Raffles Hotel".

Lubiliśmy spacerować ulicami Singapuru również po zmierzchu, gdy tonęły one w feerii barwnych reklam, świateł i świątecznych dekoracji. Mimo, że chrześcijanie stanowią znikomy procent ludności w mieście wyraźnie dawał się odczuć nastrój zbliżających się świąt Bożego Narodzenia, o czym świadczyły liczne przystrojone choinki, szopki oraz puszczane z głośników w centrach handlowych kolędy. Ponoć i święta innych kultur (chiński Nowy Rok, koniec ramadanu nazywany przez Malajów "Hari Raya" i inne) są celebrowane w Singapurze równie uroczyście. Większość zamieszczonych zdjęć pochodzi z mojej podróży z przełomu listopada i grudnia 1996 roku. Niektóre są skanami slajdów z wcześniejszych podróży z lat 80. i 90. ubiegłego wieku.

-----

Widok z okien hotelu "Carlton", w którym mieszkaliśmy na przełomie listopada i grudnia 1996 roku. Na drugim zdjęciu widoczna jest katedra p.w. Dobrego Pasterza. Jest ona najstarszą świątynią rzymskokatolicką w Singapurze. Jej architektura nawiązuje do dwóch znanych kościołów londyńskich - św. Pawła w Covent Garden i St. Martin-in-the-Fields. Jest katedrą archidiecezji singapurskiej i siedzibą arcybiskupa. Jej projektantem był Denis Lesley McSwiney. Przybył on do Singapuru w 1828 roku i początkowo nabożeństwa były odprawiane w jego domu. W roku 1832 rozpoczęto budowę prostej, drewnianej kaplicy, którą ukończono rok później. Posługę duszpasterską objął w niej Jean-Baptiste Boucho, francuski misjonarz, który przybył tu z Penangu. Wkrótce, świątynia stała się zbyt mała i ówczesny proboszcz parafii o. Jean-Marie Beurel (1813-1872) przekonał biskupa do budowy kościoła na nowym miejscu i przeznaczeniu dawnej kaplicy na szkołę. Biskup Jean-Paul-Hilaire-Michel Courvezy (1792-1857) wyraził zgodę, a gubernator George Bonham (1803-1863) przydzielił działkę pod budowę. W roku 1840 rozpoczęła się zbiórka funduszy, a inżynier John Turnbull Thomson (1821-1884) przygotował pierwszy projekt kościoła, który okazał się jednak zbyt drogi. Ostatecznie, akceptowano projekt wspomnianego wyżej Denisa Lesleya McSwineya. Budowa kościoła była prowadzona w latach 1843-1847. W roku 1888 świątynia została podniesiona do godności katedry diecezji Malakka. W roku 1896 został w niej konsekrowany pierwszy biskup - René-Michel-Marie Fée (1856-1904). Prace nad wystrojem i wyposażeniem katedry trwały przez następne kilkanaście lat. W czasie walk o Singapur w czasie II wojny światowej w katedrze funkcjonował szpital polowy.

Skwer przed hotelem "Carlton".

Instytut św. Józefa, zbudowany na miejscu pierwszej drewnianej kaplicy, był jedną z najstarszych katolickich szkół dla chłopców w Singapurze. Został założony przez o. Jean-Marie Beurela i rozpoczął działalność w 1852 roku w budynku dawnej kaplicy. W roku 1855 rozpoczęto budowę obecnie zachowanego gmachu, którą ukończono w roku 1867. Szkoła była następnie dwukrotnie rozbudowywana - w latach 1900-1903 oraz 1905-1911. Obecnie mieści się tu Singapurskie Muzeum Sztuki (Singapore Art Museum).

Świąteczny nastrój przy centrum handlowym Plaza Singapura.

Widok na baseny portowe z kolejki linowej na wyspę Sentosa.

"Underwater world" to duże akwarium morskie na wyspie Sentosa. Oceanarium zostało otwarte dla publiczności 13 maja 1991 roku. W momencie otwarcia, było miejcem mieszczącym ok. 2500 zwierząt morskich, reprezentujących 250 gatunków z różnych regionów świata.

Na wyspie Sentosa.

Polski akcent na wyspie Sentosa - dzwon "Dar Pomorza".

Tajska kapliczka na wyspie Sentosa.

Urządzenia portowe i wieżowce Singapuru, widziane z wyspy Sentosa.

Historyczny "Raffles Hotel" - niezapomniany klimat minionego Imperium Brytyjskiego.

W nowoczesnym centrum Singapuru. Zwróćcie uwgę na drugie i trzecie zdjęcie, które przedstawia ten sam widok, ale w odstępie kilku lat...

Świąteczny nastrój na ulicach.

Oaza zieleni i spokoju w ruchliwym centrum miasta.

W starej części miasta. Na trzecim zdjęciu widoczny jes pomnik sir Thomasa Stamforda Bingleya Rafflesa.

W spokojnym zakątku centrum.

Orchard Road - jedna z głównych ulic Singapuru.

Jedna ze świątyń hinduistycznych (Sri Veeramakaliamman Temple) w dzielnicy "Little India". Świątynia poświęcona jest bogini Kali, popularnej w Bengalu, skąd pochodzili budowniczowie świątyni, wzniesionej w 1881 roku. Budynek świątyni przypomina sakralne obiekty Tamil Nadu z południowych Indii.

Jedna z licznych chińskich świątyń Singapuru.

W dzielnicy chińskiej.

-----

Filipiny

W czasie moich czterech podróży służbowych do Manili w latach 80. XX wieku miałem okazję trochę zobaczyć miasto, w którym wyraźnie da się odczuć wpływy kultury iberyjskiej. Mimo, że orientalne oblicze Manili jest oczywiście też widoczne, to ponad 300-letnia kolonizacja hiszpańska pozostawiła niezatarte ślady. W religii, zwyczajach, strojach, architekturze, nazewnictwie a nawet w kuchni. Filipiny są jedynym krajem azjatyckim o zdecydowanej przewadze katolików (prawie 63%). Dużą grupę stanowią też protestanci (prawie 22%). Stąd też, świątynie chrześcijańskie i kapliczki spotyka się na każdym kroku. Ich architektura, zwłaszcza tych katolickich, zdradza wyraźne wpływy hiszpańskie. Również ludowe stroje, tańce i muzyka wykazuje dużo cech wspólnych z kulturą dawnej metropolii. I choć dziś niewielu Filipińczyków mówi w języku Cervantesa, to nazwy wielu miejscowości i ulic są czysto hiszpańskie. Również waluta filipińska nosi nazwę "peso". Charakterystycznym elementem manilskiej ulicy są tzw. "jeepneys". Są to pojazdy kursujące po określonych trasach, zabierające około 10 pasażerów, które można zatrzymać w dowolnym miejscu. Przypominają nieco jeepy, ale są dłuższe i niezadaszone. Mają masę różnych ozdóbek, bo każdy właściciel chce by jego "jeepney" odróżniał się od innych. Rzuca się również w oczy religijność Filipińczyków. Już w okresie adwentu, bożonarodzeniowe szopki widuje się wszędzie. W hotelach, restauracjach, sklepach, na dachach domów, a nawet w takich miejscach jak... szalety publiczne. W Manili silnie zaznaczają swą obecność także Chińczycy, którzy są właścicielami wielu sklepów i restauracyjek.

Choć sama Manila liczy ok. 1,7 mln mieszkańców, to ludność całej aglomeracji, zwanej Metro Manila, w skład której wchodzą również Quezon City, Caloocan, Pasay, Pasig i Makati sięga 12 mln. W centrum miasta warto zobaczyć fragmenty XVI-wiecznych fortyfikacji, kościół św. Augustyna z początków XVII wieku, rezydencję prezydenta - pałac Malacanang, czy neogotycki kościół św. Sebastiana. Na wzgórzach umiejscowiony jest piękny cmentarz żołnierzy, poległych w czasie II Wojny Światowej podczas walk z Japończykami, który jest oazą ciszy i spokoju.

Oprócz wizyt w Manili, miałem okazję odbyć ciekawą wycieczkę do odległych o około 100 kilometrów od stolicy wodospadów Pagsanjan (niegdyś znanych jako Magdapio Falls), usytuowanych niedaleko miejscowości Cavinti w prowincji Laguna, na którą zabrał nas nasz partner handlowy. Wodospady są jedną z największych atrakcji turystycznych regionu. Są położone na rzece Bumbungan, na stokach gór Sierra Madre. Najwyższy z nich mierzy 120 m. Samochodem dojeżdża się do miejsca odległego o kilka kilometrów od samych wodospadów. Dalsza podróż odbywa się łodziami, a każdą z nich kieruje dwóch wioślarzy. Na początkowym odcinku koryto rzeki jest dość szerokie a nurt niezbyt wartki. Po przepłynięciu 2-3 kilometrów rzeka zwęża się, brzegi stają się strome, pojawiają się skaliste, nachylone ściany, po których spływają wody płynących przez dżunglę potoków. Nurt rzeki staje się coraz bardziej wartki, pojawiają się bystrza. Rzeka płynie teraz skalnym wąwozem o prawie pionowych ścianach. Od czasu do czasu mija się małe wodospady, spadające ze skalnych urwisk. Na drzewach porastających górną część wąwozu można wypatrzeć wiele ptaków i baraszkujące małpy. Wreszcie dopływa się do niewielkiego jeziorka u stóp wysokiego skalnego progu, z którego spada z hukiem główny wodospad Pagsanjan. Za wodospadem jest niewielka grota, do której można dostać się tratwą, zamocowaną przy pomocy stalowej liny. Miejsce jest przepiękne. Warto zrobić zdjęcia i pospacerować brzegami rzeki. Można też powspinać się na wielkie głazy, leżące w jej nurcie. Powrotna droga zajmuje dużo mniej czasu, jako że płynie się z prądem rzeki. Wracając do Manili warto zatrzymać się jeszcze przy malowniczych polach ryżowych pod miejscowością San Pedro. Tę podróż do Pagsanjan Falls miałem okazję odbyć trzykrotnie - w grudniu 1980, 1982 i 1983 roku.

Zamieszczone zdjęcia są skanami slajdów z podróży na Filipiny w grudniu 1983 roku (większość) oraz w czerwcu 1980 roku.

-----

Na ulicach Manili.

Kościół parafialny MB Nieustającej Pomocy w Manili, znany jako Malate Church. Filipiny są jedynym krajem w Azji o zdecydowanej przewadze chrześcijan. Katolicy stanowią ponad 62%, protestanci - 22%. Trzecią liczącą się religią jest islam wyznawany przez ca 5 % ludności (głównie na wyspie Mindanao na południu archipelagu).

List gończy za Jurijem Andropowem, ówczesnym (w 1983 roku) I sekretarzem KC KPZR - plakat, który spotkałem na jednej z ulic Manili:

"POSZUKIWANY
za próbę zamordowania
papieża Jana Pawła II

JURIJ ANDROPOW
Były szef KGB
Obecny dyktator okupowanej przez komunistów Rosji

OSTRZEGA SIĘ: jest uzbrojony i uznany za niebezpiecznego.
Zabija bez powodu.

POSZUKIWANY RÓWNIEŻ ZA:

* Inwazję Węgier - 1956
* Inwazję Czechosłowacji - 1968
* Inwazję w Afganistanie - Boże Narodzenie 1979
* Używanie broni chemicznej w Afganistanie i Indochinach
* Wykorzystywanie pracy niewolniczej na budowie sowieckich rurociągów
* Represje wobec sowieckich dysydentów
* Narzucenie stanu wojennego w Polsce

oraz inne zbrodnie przeciwko ludzkości

NAGRODA:
Pokój światowy i koniec wyścigu zbrojeń".

Amerykański cmentarz wojskowy z okresu II wojny światowej. Zajmuje powierzchnię 152 akrów i mieści 17.201 mogił żołnierzy, których większość poległa w czasie walk na Nowej Gwinei i na Filipinach.Pośrodku cmentarza mieści się biała murowana kaplica, ozdobiona rzeźbami i mozaikami. Na rozległym tarasie przed nią umieszczono 25 map pokazujących operacje, które US Army prowadziła w czasie II wojny światowej na wyspach Pacyfiku, w Chinach, Indiach i Birmie. Na prostokątnych tablicach z piaskowca widnieją także nazwiska 36.285 zaginionych.Nekropolia jest zlokalizowana na płaskowyżu w Global City, Taguig w aglomeracji Manili (Metro Manila) na terenie dawnego Fortu William McKinley.

Pola ryżowe koło San Pedro.

Miejscowość Pagsanjan. Początek spływu do wodospadów. Spływ jest turystyczną atrakcją od lat 90. XIX wieku.

Rzeka Bumbungan - na początku podróży do wodospadów łodki są ciągnięte przez motorówkę. Początkowo rzeka jest dość szeroka, potem płynie wąwozem zamkniętym niemal pionowymi ścianami.

Pierwsze z kilkunastu wodospadów. Jak głosi legenda, dawno temu nie było wodospadów, lecz rozpościerał się tu zalesiony płaskowyż, a przepływające dwie rzeki Bumbungan i Balanac tworzyły aluwialną deltę w miejscu, gdzie dziś znajduje się miasteczko Pagsanjan. Nad rzeką Bumbungan mieszkało i wiodło spokojne, szczęśliwe życie dwóch braci o imionach Balubad i Magdapio. Któregoś roku nastała jednak straszna klęska. Przez wiele miesięcy nie spadła ani kropla deszczu. Kwiaty, trawy i rośliny uprawne zwiędły, wyginęły ptaki, jelenie, dziki, małpy i inne zwierzęta, wyschły rzeki, potoki i źródła. Balubad i Magdapio na próżno błagali niebiosa o deszcz. Starszy z braci, Balubad, zmarł w końcu z pragnienia. Magdapio pochował go na zboczu góry, która nosi dziś nazwę Balubad i poszedł samotnie w górę wyschniętego koryta rzeki. Mimo, że dotarł aż pod urwiste klify nie znalazł ani kropli wody. "Hej, bogowie! Gdzie jest woda?" - krzyknął z goryczą i gniewem i cisnął swą laską o skały. Nagle, z miejsca o które uderzyła laska wytrysnęło źródło, które rosło w oczach i wkrótce chłodna woda wypełniła obficie cały wąwóz i z hukiem zaczęła spadać z jego ścian - tak, wedle legendy, powstały wodospady Pagsanjan.

Na brzegach rzeki Bumbungan.

Przy głównym wodospadzie Pagsanjan.

-----

Tajwan

Jan Huyghen van Linschotten (1563-1611), holenderski żeglarz w służbie portugalskiej, przepływając pod koniec XVI wieku obok wybrzeży Tajwanu użył określenia "Ilha Formosa", znaczącego "piękna wyspa". Nazwa "Formoza" używana jest zamiennie z nazwą "Tajwan" do dziś, a wspomniany Holender miał niewątpliwą rację - wyspa jest naprawdę piękna. Zróżnicowana rzeźba powierzchni, wysokie góry, strome skaliste wąwozy, wartkie rzeki i wodospady, zjawiska geotermalne, atrakcyjne dla oka formy erozyjne skał i będące skutkiem działalności człowieka tarasy uprawowe, herbaciane plantacje. miejscowy folklor, wyśmienita kuchnia czy też, last but not least, piękne, zabytkowe budowle - wszystko to sprawia, że Tajwan jawi się jako nader interesujący cel wojaży dla wielu turystów.

Tę piękną wyspę odwiedziłem czterokrotnie. W latach 80. XX wieku - przy okazji prowadzonej wspólnie z naszym agentem handlowym akwizycji i w 1993 roku - przy okazji uczestnictwa firmy w międzynarodowych targach w Taipei. Nasz partner handlowy tak organizował nasz pobyt, by oprócz załatwienia spraw służbowych pokazać nam ciekawe miejsca na wyspie - głównie na północy (z racji lokalizacji jego siedziby). Tylko raz miałem okazję pojechać na południe do Kaohsiung - drugiego co do wielkości miasta Tajwanu. Pobyt w Kaohsiung był jednak bardzo krótki i nie mieliśmy nawet okazji, aby zwiedzić to miasto. Z podróży tej pamiętam jednak piękne tarasy ryżowe i plantacje herbaty położone na zielonych wzgórzach w pobliżu Taichung.

Na pólnocy wyspy mieliśmy okazję zwiedzić przede wszystkim stolicę Tajwanu - Taipei. Miasto powstało w XVIII wieku, nie jest więc stare, ale posiada kilka ciekawych miejsc, godnych odwiedzenia. Przede wszystkim warto zobaczyć tutejsze Muzeum Narodowe (National Palace Museum), w którym zgromadzono wiele cennych eksponatów, które armii Czang Kaj-szeka (1887-1975) udało się wywieźć podczas ewakuacji z Chin kontynentalnych w 1949 roku. Muzeum otacza bardzo malowniczy park, zaś w pobliżu mieści się interesujący kompleks National Revolutionary Martyrs' Shrine. Innymi, godnymi polecenia miejscami są: XVIII-wieczna świątynia Longshan, XIX-wieczna świątynia Konfucjusza, świątynia Baoan oraz mauzolea Sun Yat-sena i Czang Kaj-szeka. Mieliśmy też okazję zwiedzić buddyjską świątynię w Keelung i pobliski rezerwat Yelhiu Rocks ze wspaniałymi grzybami skalnymi, ukształtowanymi przez erozję na brzegu oceanu oraz gorące źródła Beitou w pobliżu stolicy. Odwiedziliśmy też piękny park w Cihu koło Taoyuan, na terenie którego mieści się Narodowa Izba Pamięci Czang Kaj-szeka. W środku znajduje się tymczasowy grobowiec tego chińskiego przywódcy, a w pobliskim mauzoleum Touliao - grób jego syna Czang Czing-kuo (1910-1988). W czasie naszej wizyty w tym miejscu Czang Czing-kuo sprawował jeszcze urząd prezydenta Tajwanu. Przy budynku dzień i noc gwardziści pełnią wartę honorową. Podczas jednej z podróży byliśmy też w miejscowości Wulai, gdzie mogliśmy podziwiać piękne wodospady i gorące źródła.

Zamieszczone zdjęcia pochodzą z podróży, odbytej w marcu/kwietniu 1993 roku oraz z wcześniejszej podróży z grudnia 1983 roku.

-----

"Grand Hotel" (Yuanshan Great Hotel) w Taipei. Tu mieszkaliśmy w czasie pierwszego pobytu na Formozie. Hotel powstał w 1952 roku, ale widoczny na zdjęciu jego główny budynek został ukończony w październiku 1973 roku. Jest jednym z największych budynków na świecie, zbudowanych w klasycznym chińskim stylu. Ma 87 m wysokości. Na wystrój hotelu składa się wiele dzieł sztuki, dekoracyjne panele ścienne, malowidła, rzeźby i snycerka. Bardzo częstym przewijającym się motywem są postaci smoków, dzięki czemu hotel nazywany bywa "Pałacem Smoka". Lokalizacja hotelu na wzgórzu Yuanshan została wybrana przez panią Soong May-ling (1898-2003), żonę prezydenta Czang Kai-szeka. Autorem projektu hotelu był znany tajwański architekt Yang Cho-Cheng (1914-2006).Właścicielem hotelu jest Duen-Mou Foundation of Taiwan. Hotel gościł wielu notabli odwiedzających Tajwan. Wśród nich byli między innymi: prezydenci USA - Richard Nixon (1913-1994) , Ronald Reagan (1911-2004), William Clinton, a także Margaret Thatcher (1925-2013), Nelson Mandela (1918-2013), Mohammed Reza Pahlavi (1918-1980), Lee Kuan Yew (1923-2015), Husajn bin Talal (1935-1999), Benigno Simeon Aquino (1932-1983), Shigeru Yoshida (1878-1967). W 1968 roku hotel został uznany przez amerykański magazyn "Fortune" za jeden z najlepszych 10 hoteli na świecie. Każde z pięter hotelu reprezentuje styl innej chińskiej dynastii cesarskiej, co ma odbicie w jego malowidłach ściennych i pozostałej warstwie dekoracyjnej. Hotel posiada łącznie blisko 500 pokoi. Z okien wychodzących na południe roztacza się wspaniały widok na Taipei.

National Revolutionary Martyrs' Shrine to mauzoleum, poświęcone pamięci poległych w walce o niepodległość Republiki Chińskiej. Zbudowane zostało w 1969 roku na wzgórzu Chingshan w dzielnicy Zhongshan. Jego architektura nawiązuje do Pawilonu Najwyższej Harmonii w Zakazanym Mieście w Pekinie.Kompleks upamiętnia bisko 400.000 poległych, którzy oddali życie za Republikę Chińską w walce z cesarstwem, okupacją japońską i komunistami. Większość z nich jest wymieniona z nazwiska na jednej z wielu drewnianych tabliczek, z których każda zawiera 75 nazwisk.W 1988 roku na terenie Mauzoleum odbyły się uroczystości pogrzebowe prezydenta Czang Czing-kuo, syna Czang Kai-szeka.

Zmiana warty honorowej w National Revolutionary Martyrs' Shrine.

Chiang Kai-shek Memorial (Mauzoleum Czang Kai-szeka). Wniesiono je w latach 1976-1980. Na zdjęciu widoczna jest Brama Wielkiego Pietyzmu (lub Wielkiej Pobożności), która prowadzi na teren parku od strony Ai Kuo East Road. Jest to jedna z trzech bram, przez które można wejść na teren otaczającego mauzoleum parku.

Autorem projektu architektonicznego Mauzoleum Czang Kai-szeka był Yang Cho-Cheng (1914-2006).Ośmiokątny dach pawilonu mauzoleum wznosi się na wysokość 76 m i pokryty jest niebieskimi płytkami ceramicznymi. Niebieskie i białe kolory budynku oraz czerwony kolor otaczających pawilon kwietników nawiązują do barw flagi Republiki Chińskiej. Ośmiokątny kształt nawiązuje do popularnej w Azji symboliki oznaczającej obfitość i pomyślność.Do głównego wejścia prowadzą dwa rzędy białych schodów liczące po 89 stopni, co symbolizuje ilość lat prezydenta Czang Kai-szeka w momencie jego śmierci. W wejściu znajduje się para wysokich na 16 m drzwi, ważących 75 ton, przez które wchodzi się do głównej sali. Znajduje się w niej wielki brązowy pomnik siedzącego, uśmiechniętego Czang Kai-szeka, ubranego w tradycyjny chiński strój.

Zmiana warty honorowej w Mauzoleum Czang Kai-szeka.

Kompleks Mauzoleum Czang Kai-szeka - Chung Shan South Road i Brama Wielkiej Uwagi i Doskonałej Uczciwości, która jest jedną z trzech bram, prowadzących na teren otaczającego mauzoleum parku.

Młoda para na schodach Mauzoleum Czang Kai-szeka.

Aleja Hołdu na terenie kompleksu Mauzoleum Czang Kai-szeka, po bokach której znajdują się ozdobne gazony i przystrzyżone krzewy.

Muzeum Narodowe (National Palace Museum). Jest zlokalizowane na przedmieściach Taipei - w Waishuanxi. Jego zbiory sztuki chińskiej należą do najbogatszych w świecie i obejmują eksponaty z całej historii Chin - od epoki neolitu aż do schyłkowych lat ostatniej, mandżurskiej dynastii T'sing (Qing), panującej do 1912 roku. Muzeum powstało w Pekinie w 1925 roku. W latach 30. XX wieku jego zbiory zostały wywiezione do innych miast Chin, by uchronić je przed dostaniem się w ręce najeźdźców japońskich. Obecne muzeum w Taipei funkcjonuje od 1965 roku i eksponuje dzieła sztuki i artefakty wywiezione z Chin kontynentalnych przez ewakuujące się władze Kuomintangu i wojska Czang Kai-szeka po przewrocie komunistycznym w 1949 roku. Zbiory muzealne, które pozostały na kontynencie są wystawiane w Palace Museum w Zakazanym Mieście w Pekinie.Muzeum posiada bogate zbiory sztuki z różnych epok i z różnych regionów Chin, obejmujące blisko 700 tys. eksponatów. Muzeum otrzymało nazwę "Chung-Shan Museum" ku czci ojca-założyciela Republiki Chińskiej - doktora Sun Yat-sena (1866-1925) i zostało otwarte dla publiczności w 100-rocznicę urodzin Sun Yat-sena. Główny budynek National Palace Museum został zaprojektowany przez Huanga Baoyu (1918-2000) i zbudowany w latach 1964-1965. Z uwagi na niewystarczającą powierzchnię do zaprezentowania zbiorów, muzeum zostało rozbudowane w 1967, 1970, 1984 i 1996 roku. W latach 2002-2007 miała miejsce istotna modernizacja gmachów i sal muzealnych.

Pomnik Kǒng Fūzǐ - Konfucjusza (551-479 p.n.e.) stojący przed Muzeum Narodowym. Ten żyjący w czasach dynastii Zhou wybitny filozof i myśliciel, nie pozostawił żadnych pism - jego nauczanie zebrano w księdze "Dialogi konfucjańskie". Głównym tematem rozważań Konfucjusza było codzienne życie ludzi i stabilność społeczeństwa. Jego zdaniem, podstawowymi cnotami są: humanitaryzm, praworządność, poprawność, mądrość i lojalność. Cnoty te realizują się w pięciu powinnościach, czy też fundamentalnych relacjach społecznych: między panującym i urzędnikiem, ojcem i synem, starszym i młodszym bratem, mężem i żoną oraz między przyjaciółmi.

W parku otaczającym Muzeum Narodowe.

W różnych miejscach Taipei.

Widok miasta Keelung na północy Tajwanu. Liczy ono około 380.000 mieszkańców. Wraz z New Taipei City i Taipei wchodzi w skład aglomeracji, skupiającej ok. 7 mln mieszkańców. Po Kaohsiung, jest drugim co do wielkości portem Tajwanu. Jego dawna nazwa "Kelang" oznacza w języku chińskim klatkę (kojec) koguta. Tłumaczono to tym, że okoliczne wzgórza przypominają kształtem taką klatkę, Bardziej prawdopodobnym jest jednak, że nazwa ta pochodzi od pierwszych mieszkańców tych terenów - ludu Ketalagan, którego nazwę Chińczycy Han uprościli na "Ke-lâng". W 1875 roku za czasów dynastii Tsing (Qing) nazwę miasta zmieniono na "Jilong", oznaczającą "dostatni grunt" i jest ona oficjalną nazwą do dziś, choć powszechnie używa się i dawnej nazwy Keelung. W 1626 roku, w miejscu nazwanym Santisima Trinidad, Hiszpanie zbudowali tu fort San Salvador, stanowiący wysunięta placówkę terytoriów, określanych mianem Hiszpańskich Indii Wschodnich (Indias Orientales Españolas), których stolicą była Manila. W roku 1642 zostali oni jednak wyparci przez Holendrów, którzy przebudowali placówkę i przemianowali ją na Fort Noort-Holland. Zbudowali oni także w okolicy trzy inne mniejsze fortyfikacje. Pod kontrolą holenderskiej Zjednoczonej Kompanii Wschodnioindyjskiej (Vereenigde Oost-Indische Compagnie) Keelung pozostawał do roku 1661, gdy zajęły go lojalne wobec chińskiej dynastii Ming oddziały Cheng Ch'en-Kunga (1624-1662). Holendrom udało się odzyskać Keelung w 1663 roku, lecz ponieważ placówka nie przyczyniła się do rozwinięcia handlu z Chinami, opuścili ją dobrowolnie w 1668 roku. Dwa wieki później, w roku 1863 za panowania cesarza Tongzhi (1856-1875) z mandżurskiej dynastii Tsing (Qing), port w Keelung został otwarty dla statków zagranicznych. W czasie wojny chińsko-francuskiej w latach 1884-1885, Keelung był okupowany przez Francuzów, a w rejonie miasta toczyły się walki pomiędzy Armią Północnej Formozy dowodzoną przez Liu Ming-ch'uana (1836-1896) i francuskim korpusem ekspedycyjnym pułkownika Jacquesa Charlesa René Achille’a Duchesne’a (1837-1918). Po pierwszej wojnie chińsko-japońskiej (1894-1895), na mocy traktatu pokojowego z Shimonoseki, Tajwan przeszedł pod panowanie Japonii. W okresie tym nastąpił systematyczny rozwój miasta, które wkrótce uzyskało status najważniejszego portu na wyspie. W czasie II wojny światowej Keelung, stanowiący ważną bazę marynarki japońskiej, był wielokrotnie celem nalotów alianckich i doznał poważnych zniszczeń. Po zakończeniu wojny w okolicach miasta funkcjonowały kopalnie węgla kamiennego, a kolejne przyspieszenie rozwoju nastąpiło w wyniku rozbudowy portu, który w latach 80. XX wieku stał się 7. kontenerowym portem świata. W porcie są dobrze wyposażone stocznie i warsztaty naprawcze oraz trzy suche doki.

Biała statua Guanyin (22,5 m wysokości), znana jako Wielki Budda z Keelung wznosi się w Zhongshan Park, położonym nad miastem i wejściem do portu. W istocie jest to przedstawienie Bogini Miłosierdzia, największe w całej Południowo-Wschodniej Azji. Wewnątrz posągu znajdują się schody prowadzące na jego szczyt. Obok znajduje się buddyjska świątynia Chu Pu Tan. Na drugim zdjęciu widoczny jest posąg Buddy, ustawiony przed świątynią Chu Pu Tan.

Plantacja herbaty w pobliżu Keelung.

Wybrzeże Pacyfiku koło Yehliu na północy Tajwanu.Yehliu jest długim na 1700 m przylądkiem, położonym u stóp góry Datun. Gdy patrzy się na niego z góry, przypomina gigantycznego żółwia zanurzającego się w morzu. Dlatego też, jest on nazywany także "Żółwiem Yehliu".

Zerodowane formy skalne koło Yehliu (tzw. Yehliu Rocks). Ponieważ skały na brzegu zawierają piaskowiec, są one podatne na erozję w wyniku oddziaływania morza, wiatrów i ruchów skorupy ziemskiej. Stąd też miejsce to charakteryzuje się oryginalną scenerią wybrzeża z wieloma fantazyjnymi formami skalnymi o nazwach takich, jak Głowa Królowej (Queen's Head), Czarodziejski Bucik (Fairy's Shoe), Świeczka (Candle) czy Głowa Smoka (Dragon's Head).

Park Narodowy Yangmingshan zlokalizowany jest na terenie górskiego wulkanicznego łańcucha pomiędzy Shilin i Beitou na północy Tajwanu. Obszar ten określany jest także jako Geothermal Valley (Dolina Geotermalna), znana także, jako Hell Valley (Dolina Piekielna). Znajdują się tu naturalne gorące źródła siarkowe, w których temperatura wody sięga 100°C. Liczne szlaki piesze pozwalają podziwiać gorące źródła i występujące tu inne zjawiska geotermalne (np. fumarole) i relaksować się na łonie przyrody.

Krajobraz wnętrza wyspy gdzieś pomiędzy Keelung i Taipei.

W parku w Cihu koło Taoyuan, w którym znajduje się pawilon z grobem Czang Kai-szeka. Jest to tymczasowe miejsce jego pochówku. Zmarły prezydent wyraził bowiem życzenie by jego ostateczny pochówek odbył się w rodzinnej miejscowości Fenghua w prowincji Zhejiang, gdy Kuomintang powróci do władzy w Chinach kontynentalnych.Prezydent często przebywał tu za życia, gdyż miejsce to, otoczone pięknym parkiem, przypominało mu rodzinne Fenghua. Miał on tu rezydencję, której nadał nazwę "Cihu", oznaczającą "życzliwe jezioro". Rezydencja została zaprojektowana przez architekta Yang Cho-chenga (1914-2006) w stylu przypominającym budowle z okolic Fenghua, a po śmierci Czang Kai-szeka została przekształcona w mauzoleum. Sarkofag z czarnego marmuru znajduje się wewnątrz rezydencji. Niestety, nie wolno tam robić zdjęć. Następca Czang Kai-sheka, jego syn Czang Czing-kuo spoczywa w podobnym mauzoleum w pobliskim Touliao.

Gdzieś na północy Tajwanu. Niestety, nie pamiętam już nazwy tej miejscowości ani nazwy tego sztucznego jeziora.

W Leo Foo Park w Guanxi.

Posąg Buddy w jednej z miejscowości na północy Tajwanu, której nazwa też nie zachowała się w mojej pamięci.

Skalna kapliczka w Wulai. Jest to małe miasteczko, położone niedaleko Taipei, znane z wodospadów, gorących źródeł oraz kultury pierwotnej ludności tych terenów.Nazwa miejscowości pochodzi z języka plemienia Atayal i oznacza "gorący i trujący". Nie powinno to jednak odstraszyć turysty, bo miejsce jest naprawdę urocze. Tzw. "Ścieżka Kochanków" (The Lovers’ Path), z której roztaczają się spektakularne widoki na miasteczko i płynącą głębokim wąwozem rzekę doprowadza do widocznych na zdjęciach wodospadów.

-----

Japonia

W Japonii miałem okazję być tylko raz w grudniu 1984 roku i tylko w stolicy - Tokio. Pobyt nie był długi. Trwał jedynie 5 dni, ale dzięki temu, że obowiązki zawodowe nie absorbowały mnie w takim stopniu jak pozostałych członków delegacji, miałem trochę czasu, aby na tyle, na ile to było możliwe, zapoznać się z tą metropolią.

Obecne Tokio powstało w XII wieku jako osada rybacka w pobliżu zamku Edo. Ieyasu Tokugawa (1543-1616) - założyciel dynastii shogunów - uczynił z Edo faktyczną stolicę kraju. Pozostawało ono siedzibą dynastii Tokugawa do "Rewolucji Meiji" w XIX wieku. W 1868 roku miasto otrzymało nową nazwę Tokio, co znaczy "wschodnia stolica", i oficjalnie stało się siedzibą cesarza. W końcu XIX wieku, po wielkim pożarze, rozpoczęto przebudowę Tokio. Powstała wówczas zbudowana w stylu zachodnim Ginza i park Ueno, a charakterystyczne drewniane mosty na rzece Sumida zastąpiono konstrukcjami stalowymi. Modernizacja miasta na większą skalę, nastąpiła przy okazji budowy dzielnicy rządowej, usytuowanej wokół pałacu cesarskiego. Kolejna przebudowa miała miejsce po wielkim trzęsieniu ziemi, które nawiedziło Tokio w 1923 roku. Zasypano wówczas wiele kanałów miejskich, i przeznaczono je pod ulice lub zabudowę, postawiono wiele gmachów w stylu zachodnim i rozpoczęto budowę metra. W czasie II wojny światowej miasto zostało zniszczone przez bombardowania amerykańskie, w szczególności - przez wielki pożar, wywołany nalotem w marcu 1945 roku. Po zakończeniu działań wojennych podjęto odbudowę, a zorganizowane w Tokio w 1964 roku Igrzyska Olimpijskie również wpłynęły na modernizację miasta. W latach następnych nastąpił wyraźny rozrost aglomeracji tokijskiej.

W czasie mojego krótkiego pobytu miałem okazję odwiedzić piękną świątynię Sensoji i otaczającą ją barwną dzielnicę Asakusa, park i świątynię Meiji Shrine, ruchliwą, ożywioną Ginzę i Shinjuku a także Ueno, Ameyoko i Akihabarę. Obejrzałem również (oczywiście tylko z zewnątrz) pałac cesarski, w pobliżu którego mieścił się nasz hotel. Największe wrażenie zrobiły na mnie dwie świątynie Sensoji Temple Meiji Shrine. Sensoji jest najstarszą buddyjską świątynią w Tokio. Jest ona poświęcona Kannon - bogini miłosierdzia. Wedle legendy posąg tej bogini został znaleziony w VII wieku w nurtach rzeki Sumida przez dwóch braci rybaków - Hinokuma Hamanari i Hinokuma Takenari. Pierwsza światynia powstała tu w 645 roku. Pierwszy shogun z dynastii Tokugawa uznał Sensoji za świątynię opiekuńczego bóstwa dla całego klanu Tokugawa. Do światyni prowadzi piękna zewnętrzna brama Kaminarimon (Brama Grzmotu) i wewnętrzna - Hozomon (Brama Skarbca). Szintoistyczna świątynia Meiji jest stosunkowo nowa. Została otwarta w 1920 roku i jest poświęcona, uznanym za bogów, duchom cesarza Mutsuhito (1852-1912), nazwanego po śmierci Meiji, oraz jego żony, cesarzowej Shoken (1849-1914). Otacza ją piękny, nastrojowy park, będący oazą ciszy i spokoju. Droga do niej wiedzie przez charakterystyczne drewniane, japońskie tori (bramę). Zniszczona w czasie nalotów w 1945 roku świątynia została odbudowana w 1958 roku.

Wszystkie prezentowane zdjęcia są skanami slajdów.

-----

W pobliżu świątyni Sensoji w dzielnicy Asakusa na ulicy Nakamise-dori i przy Bramie Grzmotu (Kaminarimon).

Na terenie świątyni Sensoji. Świątynia ta niszczona była ponad 10 razy przez trzęsienia ziemi i pożary. Główny budynek został odbudowany w 1649 roku przez szoguna Tokugawa Iemitsu (1604-1651). Świątynia została zniszczona w czasie nalotów w 1945 roku. Odbudowano ją w 1958 roku.

W dzielnicy Shinjuku w centralnej części Tokio.

Meiji Shrine w dzielnicy Shibuya to shintoistyczna świątynia poświęcona cesarzowi Mutsuhito, nazwanemu pośmiertnie Meiji i jego żonie, cesarzowej Shōken. Otoczona jest pięknym parkiem. Zbudowana w latach 20. XX wieku, została zniszczona w czasie amerykańskich nalotów na Tokio w 1945 roku. Odbudowana w 1958 roku.

Mieszkańcy Tokio, których spotkałem w parku przy Meiji Shrine, niosący dziecko do ceremonii nadania imienia.

Widoki z okien naszego hotelu. Na pierwszym zdjęciu widoczny jest Pałac Cesarski w dzielnicy Chiyoda - główna rezydencja cesarza Japonii. Wraz z otaczającym go parkiem, pałac zajmuje powierzchnię 341 ha (równą powierzchni nowojorskiego Central Parku). Dla publiczności jest dostępny tylko dwa dni w roku: w urodziny cesarza oraz z okazji Nowego Roku (2 stycznia). Na trzecim zdjęciu widoczny jest budynek japońskiego parlamentu (Kokkai-gijidō). Budynek wzniesiono w latach 1920-1936 wg projektu Watanabe Fukuzo (1870-1920), opartego na wcześniejszych planach architektów niemieckichWilhelma Böckmanna (1832-1902) i Hermanna Gustava Louisa Ende (1829-1907).

Ameyoko - znana dzielnica tanich sklepów, rozciągająca się pomiędzy stacjami metra Ueno i Okachimachi.

Na ulicach dzielnicy Ueno.

Yoyogi National Gymnasium - hala sportowa w parku Yoyogi, zaprojektowana przez słynnego architekta Kenzō Tange (1913-2005) i wybudowana w latach 1961-1964 z myślą o Letnich Igrzyskach Olimpijskich w Tokio w 1964 roku.

Na ulicach dzielnicy Akihabara. Gdy byłem w Tokio, w dzielnicy tej było zlokalizowane bardzo wiele sklepów z urządzeniami elektronicznymi i sprzętem RTV.

Nocny widok jednej z ulic Ginzy - najbardziej znanej, prestiżowej dzielnicy Tokio.

-----

Chiny

Do Chin miałem okazję pojechać w czerwcu 1995 roku. Pracowałem 8 dni przy obsłudze stoiska targowego w Szanghaju, a w drodze powrotnej do kraju miałem okazję spędzić kilka godzin w Hongkongu.

-----

Szanghaj

Do Szanghaju trafiłem na międzynarodowe targi "Metaltech-95", na których firma, w której wówczas pracowałem, organizowała własne stoisko. Leciałem z przesiadkami w Amsterdamie i Hongkongu i w każdym z tych portów mój bagaż ręczny wywoływał duże poruszenie i zainteresowanie służb odpowiedzialnych za bezpieczeństwo. Przyczyna była bardzo prozaiczna - wiozłem z sobą kilkanaście kilogramów półwyrobów z metali (blachy, taśmy, pręty, płaskowniki itp.), które miały być eksponatami. Oczywiście każda lotniskowa "bramka" czy rentgen od razu to wyłapywały i kończyło się to detaliczną kontrolą. Ale poza tą kołomyją, podróż była całkiem przyjemna.

Szanghaj zrobił na mnie ogromne wrażenie tłumami na ulicach i widocznym boomem budowlanym. Właściwie spora część tego najludniejszego miasta Chin (wówczas 8,5 mln - samo miasto i ok. 16 mln - cała aglomeracja) była wielkim placem budowy. Wznoszono dziesiątki nowoczesnych i eleganckich wysokościowców, mających pomieścić banki, biura wielkich korporacji, hotele i urzędy. Budowano estakady, po których miano poprowadzić drogi dla rosnącej liczby samochodów. Oczywiście, zachowało się jeszcze sporo starych budynków, ale los tych, które nie stanowiły cennych zabytków stał pod dużym znakiem zapytania. Sporym utrudnieniem w poruszaniu się po mieście była słaba, generalnie rzecz biorąc, znajomość języków obcych wśród jego mieszkańców. Recepcjoniści hotelu, w którym mieszkaliśmy radzili, żeby nosić przy sobie jego wizytówkę z adresem napisanym po chińsku, którą w razie czego można będzie pokazać taksówkarzowi. Na szczęście drugiego dnia, przyleciał z Singapuru pracownik naszej spółki, Chińczyk, który pomagał nam w obsłudze klientów. Było to dla nas dużym ułatwieniem. David - bo takie było jego europejskie imię (Chińczycy, oprócz właściwego chińskiego imienia używają często w relacjach z cudzoziemcami imion europejskich) też nie rozumiał w 100% języka mówionego, którym posługiwano się w Szanghaju, ale wówczas przechodził na "krzaczki" i zapis pozwalał mu rozwiać wątpliwości. Jak to bywa w podróży służbowej, większość czasu absorbowały sprawy zawodowe, ale późne popołudnia i wieczory były wolne. Chodziliśmy więc sporo po mieście i próbowaliśmy wyśmienitej kuchni. Najbardziej zapadła mi w pamięci pyszna potrawa z młodziutkich węgorzy, podanych w gęstym i bardzo pikantnym sosie (nazwy, niestety nie zapamiętałem) i kaczka po pekińsku.

Miasto Szanghaj ma blisko 1000-letnią historię, co jak na Chiny, nie jest może zbyt imponujące. Pierwsze wzmianki mówią o nim, jako o małej wiosce, położonej w prefekturze Suzhou (sama miejscowość Suzhou jest pięknym, zabytkowym miastem, położonym około 100 km na zachód od Szanghaju). Dopiero w roku 1553 Szanghaj został otoczony murami i tę datę uważa się za założenie miasta. Jako ważny, strategiczny port morski i ośrodek handlowy Szanghaj zaczął rozwijać się dopiero w XIX wieku za sprawą Europejczyków, którzy po tzw. pierwszej wojnie opiumowej (1839-1842) i podpisaniu kończącego ją układu nankińskiego uzyskali gwarancje otwarcia portu dla międzynarodowego handlu. Kolejne traktaty zapewniły Wielkiej Brytanii, Francji, USA i Japonii eksterytorialne koncesje. Na początku XX wieku Szanghaj stał się największym centrum finansowym na Dalekim Wschodzie. W styczniu 1932 roku miasto zostało zajęte przez Japończyków, którzy okupowali je do 1945 roku. Począwszy od roku 1992, rząd chiński nadaje ulgi podatkowe i wprowadza rozmaite ułatwienia, aby zachęcić przedsiębiorców z Chin i z zagranicy do lokowania inwestycji w mieście.

Wiedząc, że nieprędko będziemy mieli okazję do ponownej wizyty w Państwie Środka postaraliśmy się tak zorganizować pracę na stoisku, by każdy miał przynajmniej jeden dzień na zwiedzanie. Ja swój czas wykorzystałem na odwiedzenie pięknej Świątyni Jadeitowego Buddy, ogrodów Yuyuan oraz spacer po Bundzie, reprezentacyjnej alei położonej nad odnogą Jangcy. Świątynia Jadeitowego Buddy nie należy do najstarszych. Została założona w 1882 roku, by pomieścić dwa jadeitowe posągi Buddy, przywiezione do Szanghaju z Birmy. Została ona zniszczona podczas rewolucji, która obaliła dynastię Tsing (Qing). Oba posągi na szczęście ocalały, a nowa świątynia została wzniesiona na obecnym miejscu w latach 1918-1928. Ogrody Yuyuan, zlokalizowane w centrum starego Szanghaju, niedaleko historycznej świątyni Chenghuangmiao, pochodzącej z wczesnego okresu dynastii Ming (przełom XIV i XV wieku) są uważane za jedne z największych i najpiękniejszych ogrodów chińskich w regionie. Zostały założone w II połowie XVI wieku. Obok pięknych ogrodów i pawilonów w skład kompleksu wchodzi również wymieniona wyżej świątynia, zwana także Świątynią Bóstw Miasta oraz współczesne, ale utrzymane w tradycyjnym chińskim stylu centrum handlowe z dziesiątkami sklepów i restauracji. Bund to z kolei reprezentacyjna aleja, ciągnąca się wzdłuż rzeki Huangpu, jednej z odnóg Jangcy. W tym rejonie miasta osiedlali się niegdyś Europejczycy. Na przełomie XIX i XX wieku powstały tu siedziby wielu banków, kompanii handlowych, redakcji gazet itp. Roztacza się stąd ładny widok na leżącą po drugiej stronie dzielnicę Pudong z charakterystyczną wieżą telewizyjną Oriental Pearl Tower. Bulwar jest zawsze pełen ludzi, zarówno miejscowych, jak i turystów.

-----

Nanking Road (ulica Nankińska) to jedna z głównych ulic Szanghaju.

Na ulicach Szanghaju.

Karawana barek rzecznych w porcie, na Huangpu, jednej z odnóg rzeki Jangcy.

Bulwar Bund i nowe wieżowce na brzegu Huangpu. Bund jest szeroką, reprezentacyjną aleją, ciągnącą się wzdłuż rzeki Huangpu. W tym rejonie miasta osiedlali się niegdyś Europejczycy. Na przełomie XIX i XX wieku powstały tu siedziby wielu banków, kompanii handlowych, redakcji gazet itp.

Z bulwaru Bund roztacza się ładny widok na dzielnicę Pudong z charakterystyczną wieżą telewizyjną Oriental Pearl Tower, mierzącą 468 metrów i będącą trzecią pod względem wysokości wieżą telewizyjną na świecie. Tak otoczenie wieży wyglądało w 1995 roku. Obecnie miejsce to zmieniło się nie do poznania. Dziś, wieża dosłownie otoczona jest drapaczami chmur.

A tu mieściło się nasze miejsce pracy (stoisko na targach "Metaltech-95") - budynek trochę w stylu warszawskiego Pałacu Kultury i Nauki, tyle że nieco niższy i okraszony akcentami chińskimi.

Położona w zachodniej części Szanghaju Świątynia Jadeitowego Buddy (Yufo Si) nie należy do najstarszych. Została założona w 1882 roku, by pomieścić dwa posągi Buddy, przywiezione z Birmy za panowania cesarza Guangxu (1871-1908) z dynastii Tsing (Qing) przez opata klasztoru na Mount Putuo, noszącego nazwisko Hui Gen. Odbył on pielgrzymkę do Tybetu, odwiedzając po drodze słynne chińskie ośrodki monastyczne: na górze Wutai (Qingliang Shan), oraz na górze Emei. W drodze powrotnej z Tybetu odwiedził Birmę, gdzie mieszkający tam Chińczyk o nazwisku Chen Jun-Pu podarował mu dwa jadeitowe posągi Buddy, które Hui Gen przywiózł do Szanghaju.Hui Gen za otrzymane środki zbudował świątynię i wkrótce potem zmarł. Świątynia została zajęta i zniszczona w czasie narodowej rewolucji, która obaliła cesarstwo w 1911 roku, lecz oba posągi ocalały. W następnych latach opat o nazwisku Ke Chen zbudował nową świątynię na obecnym miejscu, na działce ofiarowanej przez Shenga Huaixuana. Ofiarodawca był wcześniej wysokim urzędnikiem na dworze dynastii Tsing (Qing), a jego ojciec i wuj byli pobożnymi buddystami. Budowa nowej świątyni zajęła dziesięć lat i trwała od 1918 do 1928 roku. Po jej otwarciu opat Ke Chen zaprosił znanego kaznodzieję, wielebnego Di Xiana z klasztoru na górze Tiantai do wygłoszenia serii wykładów na temat buddyzmu.W 1956 roku, w świątyni odbyły się uroczystości, zorganizowane przez Szanghajskie Zrzeszenie Buddystów z okazji 2500 rocznicy oświecenia Siddhārthy Gautamy (Buddy). W latach 60. XX wieku, w czasie prowadzonej przez władze komunistyczne tzw. rewolucji kulturalnej mnisi świątyni utrzymywali się ze sprzedaży wyrobów rękodzielniczych. Odnowa działalności sakralnej, prowadzenie regularnych wykładów i medytacji nastąpiło w połowie lat 80. XX wieku.Symetryczne rozmieszczenie sal i dziedzińców, odwrócone okapy i pomalowane na jasny, żółty kolor ściany świątyni nawiązują do architektonicznego stylu dynastii Song, panującej w latach 960-1279.Najważniejszymi pomieszczeniami świątyni są: Izba Czterech Niebiańskich Królów (Fēng Tiáo Yǔ Shùn), Wielka Sala oraz Pokój Jadeitowego Buddy.

Posągi, od których bierze swą nazwę świątynia wykonane są z jadeitu. Ten połyskliwy i krystalicznie czysty minerał nadaje wyrzeźbionym postaciom piękno, boskie dostojeństwo i ożywia je. Większy z posągów, przedstawiający siedzącego Buddę w momencie medytacji i doznanego oświecenia, ma wysokość 195 cm i ozdobiony jest agatami i szmaragdami. Postać leżącego na sekwojowym łożu Buddy, którą przedstawia druga rzeźba, ma długość 96 cm. Stateczna twarz Buddy wyraża spokojny nastrój "sakyamuni", towarzyszący mu w odejściu z tego świata. Częstym ornamentem w świątyniach buddyjskich są swastyki, widoczne także na tym zdjęciu.Opisane dwa jadeitowe posągi Buddy, od których świątynia wzięła swą nazwę, nie są jedynymi, godnymi uwagi obiektami na jej terenie. Ściany sal wyłożone są między innymi tekstami około 7000 buddyjskich sutr, a wnętrza świątyni zdobią także inne rzeźby, meble i wyroby z porcelany. Znajduje się tu także inny posąg, przedstawiający leżącego Buddę. Postać ma 4 m długości, a rzeźba została przywieziona z Singapuru przez 10. opata światyni w 1989 roku.Na terenie świątyni działają dwie wegetariańskie restauracje - ogólnodostępna, oraz służąca wyłącznie mnichom i wolontariuszom pracującym na rzecz świątyni. Mieści się tam również biblioteka.Teren świątyni zamieszkuje dziś około 70 mnichów.

Świątynia Chenghuangmiao w pobliżu ogrodów Yuyuan. Powstała jako świątynia Boga Jinshan. W 1403 roku, za czasów dynastii Ming przekształcono ją w świątynię Bóstw Miasta.

Ogrody Yuyuan zlokalizowane są w centrum starego Szanghaju, niedaleko historycznej świątynii Chenghuangmiao pochodzącej z wczesnego okresu dynastii Ming, panującej w latach 1368-1644. Są one uważane za jedne z największych i najpiękniejszych ogrodów chińskich w całym regionie.Zostały założone w 1559 roku jako prywatne ogrody przez Pan Yunduana dla jego ojca Pan Ena, wysokiego urzędnika na dworze cesarskim. Mianowanie Pan Yunduana na gubernatora Syczuanu zahamowało prace przy urządzaniu ogrodów na 18 lat - do roku 1577. Po ukończeniu, były one największym i najbardziej prestiżowym obiektem tego rodzaju w ówczesnym Szanghaju, ale prawdopodobnie wydatki związane z ich budową zrujnowały Pan Yunduana. W następnych latach, ogrody zostały odziedziczone przez męża jego wnuczki Hanga Zhaolina, a następnie miały wielu kolejnych właścicieli. W części ogrodów funkcjonowała przez krótki czas "Akademia Czystości i Harmonii" (Qīng-Hé Shūyuàn) i "Park Duchowy" (Líng Yuàn), zorganizowane przez Zhanga Shengqu, część zaś kupili lokalni notable w 1709 roku.W 1760 roku zaniedbane tereny ogrodów zostały uporządkowane i odnowione przez grupę kupców, a w roku 1780 Ogród Zachodni został otwarty dla publiczności. W XIX wieku ogrody doznały wielu zniszczeń. Pod koniec pierwszej wojny opiumowej (1839-1842) armia brytyjska wykorzystywała leżącą na terenie ogrodów herbaciarnię Huxinting, jako bazę do prowadzenia działań, zaś w czasie powstania tajpingów (1850-1864) dowództwo rebeliantów założyło kwaterę w pawilonie Dianchun i zanim wojska cesarskie odzyskały teren, ogrody uległy niemal całkowitej dewastacji. W 1942 roku były one ponownie zniszczone przez okupujących Szanghaj Japończyków. Teren ogrodów został odrestaurowany przez władze Szanghaju w latach 1956-1961.Ogrody Yu Yuan zajmują powierzchnię 2 ha, i są podzielone na sześć części, rozplanowanych i urządzonych w stylu Suzhou. Obecnie, obok pięknych ogrodów i pawilonów w skład kompleksu wchodzi również wymieniona i pokazana wcześniej na zdjęciu świątynia Chenghuangmiao, oraz współczesne, ale utrzymane w tradycyjnym chińskim stylu centrum handlowe z dziesiątkami sklepów i restauracji.

-----

Hongkong

W Hongkongu miałem okazję być tylko jeden dzień. I to nawet niecały. Ot, taki przerywnik w podróży powrotnej z Szanghaju do Europy. Czasu starczyło tylko na tyle, żeby wziąć taksówkę, pojechać do centrum i oddać się zakupom. Był rok 1995 i wówczas nad Hongkongiem powiewała jeszcze brytyjska flaga.

Ciekawa jest najnowsza historia tego miasta. Otóż, 29 sierpnia 1842 roku podpisano w Nankinie traktat kończący pierwszą wojnę opiumową (1839-1842). Jednym z jego postanowień było przejęcie Hongkongu, znajdującego się dotąd w rękach chińskich, przez Wielką Brytanię. Obszar Hongkongu został następnie powiększony o tzw. Nowe Terytoria, wydzierżawione Wielkiej Brytanii w 1898 roku na 99 lat. Terytoria te objęły północną część półwyspu Kowloon, tereny na południe od rzeki Shenzhen oraz liczne wyspy (największe z nich to: Lantau, Lamma, Cheung Chau oraz Peng Chau). Znajduje się tu też najwyższy szczyt terytorium Hongkongu - Tai Mo Shan, wznoszący się na wysokość 957 m n.p.m. Nieoficjalną stolicą Hongkongu zostało miasto Victoria. Hongkong rozwinął się znacznie w II połowie XX wieku, stając się swoistym pomostem gospodarczym i kulturalnym między światem zachodnim i komunistycznymi Chinami. Z powodu małej ilości miejsca, nadającej się na wznoszenie nowych budynków, nie pozostało w Hongkongu zbyt wiele kolonialnych zabytków. Miasto jednakże odznacza się dużą liczbą nowoczesnej zabudowy. Na mocy umowy chińsko-brytyjskiej zawartej w roku 1984 ustalono warunki, na których Hongkong powrócił do Chin po upływie okresu dzierżawy w 1997 roku. Chiny zobowiązały się pozostawić władzom Hongkongu do roku 2047 dużą autonomię we wszystkich sprawach, z wyjątkiem polityki zagranicznej i sił zbrojnych. 1 lipca 1997 roku ChRL objęła w posiadanie Hongkong.Potęga gospodarcza Hongkongu została zbudowana na wieloletnim rozwijaniu wymiany towarowej ChRL ze światem. Miasto od lat pełni rolę jednego ze światowych centrów handlowo-finansowych i jest siedzibą wielu wielonarodowych organizacji, banków i firm. Niebagatelną rolę w gospodarce Hongkongu odgrywają rzesze turystów, przyjeżdżających z całego świata, głównie do wolnocłowych sklepów po zakupy. Hongkong jest międzynarodowym węzłem komunikacji morskiej - posiada 9 portów. W roku 1998 oddano też do użytku nowy międzynarodowy port lotniczy, zlokalizowany w Chep Lap Kok, w pobliżu wyspy Lantau. Ciekawostką jest to, że Hongkong jest pierwszym krajem w światowym rankingu pod względem IQ. Średnia krajowa wynosi 107. W mieście działa kilkanaście wyższych uczelni.

-----

W centrum miasta. Wówczas Hongkong był jeszcze kolonią brytyjską, dziś jest Specjalnym Regionem Administracyjnym ChRL, liczącym około 7 mln mieszkańców. Jego nazwa oznacza dosłownie "pachnący port".

Dziękuję za uwagę.

Góra strony
ndz., 23/08/2020 - 08:54

Piea Obrazek użytkownika Piea Offline Ostatnio: 2 dni 13 godzin temu Rejestracja: 19 wrz 2017 Wpisy: 1426 P Achernar, ależ nam tu zaserwowałeś swoistą "podróż w czasie"!!!  - Niesamowite!!!

wtedy zwiedzać świat (jak wszyscy siedzieliśmy "zamknięci" w szaro-burej Komunie i o świecie wiedzieliśmy tyle co z książek , filmów i radia Wolna Europa! ....!) to dopiero musiałobyć przeżycie!

Mój sporo starszy brat cioteczny, pracował w tamtym czasie (na przełomie lat 70-tych/80-tych XX w) w jakiejś Centrali Handlu Zagranicznego.....i też sporo jeździł służbowo po zupełnie "nieznanym" nam wówczas świecie;  ja byłam wtedy straszna małolata - jeszcze w podstawówce, ale do dzis pamiętam jak z wybałuszonymi gałami słuchało się godzinami jego opowieści .... to było tak egzotyczne i nierealne, że az trudno opisać te towarzyszące emocje...., przywoził jakieś gadżety, którymi nas obdarowywał... Jezu! te pyszne czekolady w przepięknych, kolorowych  opakowaniach...., te pachnące, egzotyczne  kawy dla mamy, jakieś inne "światowe" pierdoły, które traktowało się wtedy jak prawdziwe skarby!  - to wszystko bardzo mocno wryło mi się w pamięć..... ; kolejny kuzyn wyjechał przez ówczesny chyba Polservice do pracy na statkach.... głownie pracował w Zatoce perskiej, - to kolejny z rodziny, dzięki któremu dowiadywaliśmy się niestworzonych historii o świecie! 

dziś wszystko się zglobalizowało, stało łatwo dostępne, a świat nie jest juz tak odległy.... i dobrze, ale jednak zobaczyc świat przed globalizacja oi masową turystyką - to musiało być chyba wielokrotnie bardziej "silne przeżycie" - niz jakakolwiek podróz dzisiaj.... !!!! 

Bardzo Ci dziekuję! Give rose - z wielką przyjemnością (i prawdziwą ciekawością)  pooglądałam fotki z nieistniejącego już świata..... 

Piea

Góra strony


ndz., 23/08/2020 - 11:17

Asia-A Obrazek użytkownika Asia-A Offline Ostatnio: 2 godziny 22 minuty temu Rejestracja: 01 wrz 2015 Wpisy: 2920 PW Znajomy  

Tak, podróż w czasie, te miejsca zapewne wyglądają teraz nieco inaczej. Niewiele ludzi w tamtych czasach miało okazję pooglądać tak dalekie zakątki świata. Od tego czasu w miastach wyrosły wieżowce, a i ludzie inni. Przyglądałam się zdjęciom z Bangkoku, który odwiedziliśmy nie tak dawno. Szczególnie rejs po kanałach wygląda teraz zupełnie inaczej.

Bye Zobacz mnie na Facebooku Relaks na drutachYes 3

Góra strony


ndz., 23/08/2020 - 11:32

fragola Obrazek użytkownika fragola Online Ostatnio: 1 godzina 13 minut temu Rejestracja: 02 mar 2014 Wpisy: 204 PW Znajomy  

W niewiele miejsc udało mi się pojechać zanim wkroczyła tam masowa turystyka: południowa Etiopia, Birma. Paryż z 1990 byl inny niż to, co teraz. Pamiętam, że ze 30 lat temu marzyło mi się, że w wieku okoołoemerytalnym będę sobie jezdzic na wyspy greckie, gdzie na wysepce kilkanaście osób, parę domków, jedna rodzinna knajpka. Chyba nie do osiagnięcia teraz, a do emerytury sporo. Chyba łatwiej jest o taki klimat na jakiejś tajskiej wysepce (Koh Samet 4 lata temu na 3 dni to było prawie to), ale urok miał polegać na niewielkiej odległości.

Góra strony


wt., 25/08/2020 - 02:16

achernar51swiat Obrazek użytkownika achernar51swiat Online Ostatnio: 45 sekund temu Rejestracja: 01 cze 2020 Wpisy: 215    

Piea, ja - podobnie jak Twój cioteczny brat - też w latach 80. i 90. pracowałem w jednej z central handlu zagranicznego, stąd te wyjazdy służbowe do wielu egzotycznych krajów (pracowałem wówczas w dziale eksportu łożysk do krajów zamorskich i zajmowałem się rynkami Afryki i Azji. Masz rację, że w tamtych czasach większość tak odległych krajów była raczej niedostępna dla indywidualnych turystów z naszej części Europy, przede wszystkim z przyczyn ekonomicznych (przeciętne pensje w tych czasach w przeliczeniu na waluty wymienialne były bardzo mizerne). Dziś sytuacja jest zupełnie inna. I bardzo dobrze... Pozdrawiam. Biggrin

Góra strony


wt., 25/08/2020 - 02:24

achernar51swiat Obrazek użytkownika achernar51swiat Online Ostatnio: 45 sekund temu Rejestracja: 01 cze 2020 Wpisy: 215    

Asiu, masz rację. Dziś wiele miejsc wygląda zupełnie inaczej. Pamiętam np., że w Singapurze i Kuala Lumpur na początku lat 80-tych przeważała jeszcze stosunkowo niska zabudowa, z której dziś niewiele pozostało... Pozdrawiam.:)

Góra strony


wt., 25/08/2020 - 02:28

achernar51swiat Obrazek użytkownika achernar51swiat Online Ostatnio: 45 sekund temu Rejestracja: 01 cze 2020 Wpisy: 215    

Fragola, nie znam wysp greckich, ale trzy lata temu spędzaliśmy urlop w kontynentalnej Grecji - głównie na Peloponezie. I tam spotyka się jeszcze takie miejscowości, o jakich marzysz. Oczywiście, jeśli zboczy się ze szlaków opanowanych przez komercję... Pozdrawiam. Biggrin

Nel
Obrazek użytkownika Nel
Offline
Ostatnio: 1 dzień 7 minut temu
admin
Rejestracja: 04 wrz 2013

Achernar, bardzo ciekawa i nietypowa relacja. Taka podróż do przeszłości Wacko do świata, który już daleko za nami. Fajny pomysł, gratki. A to ,że zdjęcia innej jakości wcale nie przeszkadza, wręcz ma swój speccyficzny urok jak i te stare autka na fotkach.

Rzeczywiście cięzko nam sobie teraz wyobrazić np Kuala Lumpur bez wież he he ...

Plakat gończy za Andropowem widzę pierwszy raz.. szok 

Ginza w Tokio jest calą dzielnicą, nie ulicą .

Ale najwięszky szok wywołuje chyba Szanghaj.. jak tu pusto ! teraz jest tu mnóstwo pięknie oświtelonych w nocy wieżowców

 

Dzięki za to podróż do przeszłości, ale największy szok to chyba ty przeżyjesz jak się do tych miejsc ponownie po tylu latach wybierzesz. Planujesz ? 

Uwaga techniczna: za dużo krajów i za duży mix tematów w jednym poście. Podzieliłabym to jakoś np 1 post 1 kraj.

No trip no life

achernar51swiat
Obrazek użytkownika achernar51swiat
Offline
Ostatnio: 20 godzin 10 minut temu
Rejestracja: 01 cze 2020

Nel, masz rację. Ginza jest dzielnicą. Zaraz poprawię podpis. Teraz nie robię już takich miksów i rozbijam podróż na kilka postów. Ta relacja ukazała się wcześniej, lecz dopiero wczoraj przeniosłem ją do "relacji". Pozdrawiam. Biggrin

Wyszukaj w trip4cheap