W Krainie Trolli i Wikingów

44 wpisów / 0 nowych
Ostatni wpis
Strony
_Huragan_
Obrazek użytkownika _Huragan_
Offline
Ostatnio: 1 dzień 1 godzina temu
Rejestracja: 13 cze 2015

Te kozy to prawdziwe utrapienie tam,jak sie jezdzi po tych fiordowo-gorzystych regionach Norwegii-trzeba jako kierowca cholernie na te paskudy uwazac bo chodza sobie po ulicach i szosach jakby do nich nalezaly

Udanego wyjazdu,a raczej wyjazdow Piea

https://marzycielskapoczta.pl/

Napisz pocztowke ze swoich podrozy do chorych dzieci

mabro
Obrazek użytkownika mabro
Online
Ostatnio: 22 minuty 37 sekund temu
Rejestracja: 26 wrz 2013

Piea, dołączyłam do czytających Twoją relację i już nie mogę się doczekać dalszego ciągu! Bardzo fajnie piszesz, masz cudne zdjęcia i pamiętasz tyle szczegółów Yahoo Ja właśnie niedawno wróciłam z rejsu do Norwegii i z chęcią przypominam sobie znajome miejsca Biggrin Bardzo zazdroszczę Ci Drogi Trolli i wspaniałej widoczności - u mnie lało i nic nie było widać Sad Za to Drogę Orłów oglądałam przy wspaniałej pogodzie Biggrin Pogoda w Norwegii to jedna wielka loteria. 

Piea
Obrazek użytkownika Piea
Offline
Ostatnio: 2 dni 21 godzin temu
Rejestracja: 19 wrz 2017

Witaj Mabro, fajnie że zaglądasz do mojej Norwegii - ale Ciebie to juz pewnie nic tam nie zadziwi - w końcu - z tego co tu czytałam- byłaś tam już chyba minimum już ze 3 razy? , więc plasujesz się juz jako rasowa norwegomaniaczka  Yes 3 czyli dogłebny znawca norweskich tematów Good

Piea

Piea
Obrazek użytkownika Piea
Offline
Ostatnio: 2 dni 21 godzin temu
Rejestracja: 19 wrz 2017

no to kończmy ta Norwegię.....

Z Bergen musimy wrócić do Sandefjord - a to w końcu kawał drogi.... , który zajmie nam sporo czasu, ale dzięki temu zobaczymy jeszcze kilka fascynujących miejsc na mapie Norwegii 

przed nami kolejny cud natury - widoczny na zdjęciu po prawej stronie na górze

to Steinsdalfossen - przepiękny wodospad za którym poprowadzona jest ściezka, więc można sie schowac za welon wodospadu pozwalając mu nas obryzgać wodą  Sarcastic hand

ci to mają fajnie - tyle wody leje im się nosn stop na dach   Girl haha

no cóz...   Norwegia jest niesłychanie bogatym krajem jeśli chodzi o przyrodę (choć od jakichś 40 lat i nie tylko pod tym względem:)). Matka Natura nie poskąpiła temu kawałkowi Ziemi nieprzeciętnej urody! 

Wracając z Bergen, z miejsca, gdzie ze styku dwóch mórz (północnego i norweskiego) w kierunku południa kraju, trzeba przejechać przez region Telemark przez niezwykłą krainę: największy górski płaskowyż w Europie i jednocześnie największy park Narodowy w Norwegii- przez niezwykłej urody surową krainę Hardangervidda. 

Jadąc przez kilka godzin przez te ogromne tereny – można zauważyć jak bardzo zmienia się tu krajobraz i jak jest różnorodny - poprzez zielone, pagórkowate, zalesione tereny pełne rzek, bystrych strumieni i jezior obfitych w ryby, poprzez smagane wiatrem rozległe skaliste wrzosowiska aż do surowych księżycowych wręcz krajobrazów niesamowitej nieskalanej górskiej przyrody powyżej strefy drzew; miejscami jadąc przez Płaskowyż Hardangervidda ma się wrażenie że jesteśmy gdzieś na dalekiej Arktyce! , te arktyczne krajobrazy, ośnieżone góry wokół, totalne pustkowia pozbawione roślinności i smagane ostrymi wiatrami, gdzieniegdzie porozrzucane domki hytta i stadka reniferów widziane hen daleko w tle na horyzoncie... – to wszystko przenosi nas w jakiś nierealny, arktyczny świat; świat, który w wyobraźni miałam przed oczami już w czasach dzieciństwa zaczytując się w książkach Centkiewiczów o zimnych, dalekich krainach, które uwielbiałam czytać z wypiekami na twarzy już jako dzieciak. 

no i te słynne tunele- z podziemnymi rondami! 

jedziemy dalej...

Piea

Piea
Obrazek użytkownika Piea
Offline
Ostatnio: 2 dni 21 godzin temu
Rejestracja: 19 wrz 2017

Aż jedna trzecia płaskowyżu Hardangervidda jest pod ochroną Parku Narodowego, a pozostały obszar to rezerwaty przyrody. Na tym płaskowyżu znajdują się najbardziej popularne wodospady norweskie jak Vøringfossen, Latefossen, Steinsdalsfossen i Skjeggedal, oraz lodowce Hardangerjøkulen i Folgefonna, który jest trzecim największym lodowcem w Norwegii.

Dla mnie przejazd przez te tereny był mega przeżyciem i długo zapamiętam te nieziemskie wręcz krajobrazy, które mocno mnie zauroczyły. Miłym przerywnikiem tutaj były dwie dodatkowe atrakcje: jak wizyta w Centrum Handargervidda (kolejna, druga już atrakcja za Dalsnibbę:), gdzie zwiedzaliśmy sympatyczną wystawę przyrodniczą w tamtejszym muzeum oraz oglądaliśmy fantastyczny wizualizacyjny film w kinie panoramic 180o , gdzie „lataliśmy śmigłowcem” Biggrin nad fjordami i po dolinach Norwegii….; a kolejną był przystanek w malowniczym miejscu Płaskowyżu, gdzie wiatr hulał jak wściekły

kolejna atrakcja przed nami- jego Wysokość- Voringfossen....

Wodospad Vøringsfossen (182 m) na   płaskowyżu Hardangervidda jest w Norwegii jedną z kilku najczęściej odwiedzanych atrakcji turystycznych.

maleńki hotel Fossli nad wielkim wodospadem Vøringsfossen

przy wyzoomowanym zdjęciu widać oberwane i zabezpieczone miejsce; niedawno przed naszą wizytą zdarzył się tu wypadek, wpadł w tę czeluść kierowca autokaru, który zginął na miejscu)

są znaki ostrzegawcze; no... żartów nie ma....

tutaj naprawdę żartów nie ma - dla niektórych takie podchodzenie pod krawędź źle się skończyło...

przerwa na kawkę i buszowanie po sklepiku 

i w drogę.... 

Park Narodowy Hardangervidda:
Obszar: 3422 km2
Rok założenia: 1981.
Położenie: około 200 kilometrów na zachód od Oslo w rejonie Hordaland i Telemark.

To największy płaskowyż górski w Europie.

mieliśmy tu też miłą wizytę w klimatycznym norweskim schronisku, gdzie mogliśmy się ogrzać, wypić kawę i herbatę do woli i popróbować pysznych norweskich wafli zwanych tu vafler z ubitą śmietaną i musem ze świeżych malin i borówek (nasz Franek opłacił to wszystko z kaski, która została za Dalsnibbę, a była to trzecia i już ostatnia atrakcja za nieudaną Dalsnibbę:). 

Norweskie vaflery to rodzaj po prostu bardzo chrupiących gofrów pieczonych z troszkę innego rodzaju ciasta, często jadane na różnych norweskich piknikach, spotkaniach i różnych świętach; są po prostu taką zwykłą, popularną przekąską w tym kraju i to na tyle, że pod koniec marca obchodzi się tutaj nawet Międzynarodowy Dzień Gofra:)

Jak już jestem przy norweskiej kuchni to wspomnę tylko, że oczywiście poza rybami serwowanymi w dziesiątkach wariantów (w hotelach na śniadania również) chętnie próbowałam tu różnych wariacji lokalnego sera „żółtego” , który jest bardziej brązowy jak żółty i ma dość specyficzny smak; mnie nawet smakował, mojemu Mężowskiemu jednak niekoniecznie:); a mowa tu dokładniej o „ norge goldenchees”, zwanym Gjetost (Getmesost) – specjał, który bardziej przypomina wyrób cukierniczy niż ser jako taki; a wytwarza się go z koziego mleka barwionego karmelem; posiada on specyficzny słodkawy smak i ma dość mocno zwartą strukturę ale bywają też takie bardziej miękkie odmiany tego sera, które dają się nawet rozsmarować.

wyspa Utøya nad Tyrifjorden - miejsce potwornej masakry.... przy udziale Breivika

i to w zasadzie jest juz koniec moich norweskich opowiesci.......

Podsumowując całość moich norweskich opisów; - sama zadaję sobie pytanie: co mi się w tej Norwegii podobało najbardziej? oczywiście niesamowita przyroda i fascynujące na każdym kroku widoki!- ale to przecież wiadomo…. , w końcu głównie po to przyjeżdża się w ogóle do tego kraju, ale co poza walorami przyrodniczymi.....?

- no chyba najbardziej ujęła mnie tu prostota architektury wręcz fantastycznie wkomponowana w otaczający krajobraz, rzucająca się w oczy harmonia zabudowy; te kolorowe drewniane domeczki na tle zwykle potężnych gór wyglądają jak kolorowe klocki poukładane gdzie nie gdzie w ładzie i składzie; te eko domy z trawą na dachu – są po prostu urzekająco wspaniałe i nie mogłam się na nie tu napatrzeć. Nawet te wszystkie najbardziej nowoczesne projekty architektoniczne (słynny zespół Snøhetta) silnie inspirowane są przyrodą, a myślą przewodnią w architekturze jest tu funkcjonalność i prostota. 

Życie w Norwegii zawsze płynęło spokojnie i w zgodzie z rytmem natury – i tak też budowano tu domy, gdzie naturalnym budulcem od zawsze było drewno, którego w tym kraju na szczęście nie brakuje i jest tutaj bardzo łatwo dostępne; ale budulec ten posiada jedną bardzo poważną wadę – łatwo się pali, więc norweskie miasta trawiły pożary przez całe wieki po kilkanaście/ kilkadziesiąt razy, nie zachowując dla potomnych zbyt wiele spuścizny pod postacią trwałej architektury; dlatego tak mało jest tu zabytków; jeżdżąc przez kraj przez różne wioski i małe miasteczka, obserwując otoczenie zza szyby w oczy rzuca się nam ta niezwykła harmonia zabudowy i nawiązywanie do jednolitych, tradycyjnych wzorców.

Mimo tak licznych pożarów, zachowały się tu jednak drewniane zabytki, którym udało się przetrwać wiele wieków. To oczywiście są słynne norweskie kościółki słupowo-klepkowe (stavkirke), które stanowią bardzo istotny element norweskiej architektury a które powstawały tu już od X do XIII wieku; w czasach średniowiecza było ich ponoć ok. 1000 ; dziś przetrwało ich łącznie z tymi poza granicami Norwegii – 29 sztuk; My Polacy możemy mówić o sporym szczęściu, bo jeden taki oryginalny stavkirke możemy podziwiać u nas w Karpaczu bez konieczności podróży do Norwegii:).

Co mnie tu jeszcze zadziwiło? Na pewno nie miałam wcześniej bladego pojęcia o tzw. Przedszkolach Leśnych, o których dowiedziałam się na miejscu że występują tu już od wielu, wielu lat, i cieszą się ogromnym powodzeniem i ta formuła bardzo się tu sprawdziła; a cóż to takiego jest to leśne przedszkole? – idąc tropem nazwy – zdziwionko, ale wcale nie oznacza, że placówki znajdują się w lesie:) , bo tak naprawdę te przedszkola się w ogóle nie znajdują „nigdzie”:).

Na czym polega leśne przedszkole w Norwegii? Otóż dzieci całe dnie spędzają ze swoimi wychowawcami na dworzu, bo nie ma tam czegoś takiego jak budynek przedszkolny; jest oczywiście jakieś miejsce, gdzie dzieci jadają posiłki i odpoczywają, ale generalnie jest to jakiś duży namiot czy wiata a całe dnie dzieciaki spędzają na dworzu bawiąc się czy podczas jakichś zajęć dydaktycznych z opiekunami i to bez względu na pogodę: nawet jak leje i jest spory mróz- to też w odpowiednim ubraniu dzieciaczki dzień spędzają na powietrzu robiąc między innymi zabawki ( to też zdziwienie, ale dzieci w Norwegii nie dostają żądnych gotowców, tylko same produkują zabawki pod okiem opiekunów, co na pewno rozwija ich wyobraźnię i uczy kreatywności, natomiast sama formuła leśnych przedszkoli ma na celu hartowanie organizmu od małego. 

A co mówią badania?
Ponoć norweskie dzieci nie chorują w ogóle, przynajmniej statystycznie; takie znane nam zmory jak dziecięce choroby górnych dróg oddechowych czy jakieś alergie tu nie istnieją (przynajmniej w takiej skali, jaką my znamy) – taki jest właśnie cel wychowania na dworzu i stąd formuła leśnych przedszkoli, które podobno zaczynają otwierać się również w innych krajach (w tym również w Polsce, choć niestety z budynkami, więc to taki trochę pic na wodę a nie prawdziwe leśne przedszkola:)). 

Oczywiście w kwestii dobra dziecka istnieje tu też dość silnie rozwinięty Barnevernet, czyli Norweski Urząd Ochrony Praw Dziecka, ale to temat na zupełnie inną i bardzo obszerną dyskusję (dla mnie niektóre, jak nie większość tych „przepisów” Barbevernetu – są wręcz chore)

Co do życia zgodnego z naturą - dorośli Norwegowie po zimnym wychowie w przedszkolach leśnych:)- mają autentycznego bzika na punkcie spędzania czasu na wolnym powietrzu uprawiając przeróżne sporty i tzw. aktywny tryb życia; 

W zasadzie wszyscy mają tu jakieś małe domki weekendowe (tzw. hytta) gdzieś w górach czy nad jeziorami i masowo wyjeżdżają na weekendy, żeby pobyć wspólnie razem na łonie przyrody, jeżdżąc na rowerze, wędkując, pływając, większość obywateli ma jakieś własne łódki bądź inne mniejsze lub większe łodzie, którymi żegluje się i pływa z całymi rodzinami; większość wspina się po skałkach, chodzi po górach i obowiązkowo wszyscy jeżdżą na nartach, czyli krótko mówiąc: prowadzą bardzo zdrowy tryb życia, aktywnie spędzają wolny czas na łonie przyrody i z rodziną – czemu przyświeca idea jak powinno się spędzać czas wolny:)! 

Przy czym w Norwegii czas wolny (czytaj weekend) trwa aż całe 3 dni! - tak, tak, …. Norwegia - bogaty kraj ropą płynący- pracuje tylko 4 dni w tygodniu (od poniedziałku do czwartku), bo piątki, soboty i niedziele są tu wolne! W końcu stać ich na to Biggrin , choć jak jesteśmy już przy tym temacie, to warto wspomnieć, że to ich bogactwo trysnęło z ziemi raptem niewiele ponad pół wieku temu, kiedy to w latach 60-tych XX wieku czarne złoto zaczęło nagle dość gwałtownie bogacić biedną i zacofaną wówczas Norwegię i faktem jest, że gdyby nie ropa, Norwegia dzisiaj byłaby zacofanym krajem tak biednym jak np. Albania:), ale stało się inaczej i dziś jest to jedno z najlepszych pod względem poziomu życia miejsc na świecie. 

a poziom życia jest tu wysoki, kraj terytorialnie jest wielki; a obywateli jest garstka ( 5 mln mieszkańców w tym 600 tys emigrantów) ;zarobki są bardzo wysokie (średnia pensja ok. 40.000 NOK (=20,000 zł,), ale przy tych ich cenach- to wydaje się to i tak wcale nie dużo, ale wiadomo jak to jest ze średnią; duża część obywateli zarabia po prostu sporo więcej.

Widać, że ludziom żyje się tu dobrze i chociaż Norwegowie nie obnoszą się zupełnie ze swoim bogactwem (raczej mają skromne choć solidne domy, brak jest tu zupełnie krzyczących z daleka nowobogackich rezydencji z wieżyczkami i złotymi płotami, jakie znamy u nas:); choć przy skromnym drewnianym domeczku często stoi najnowszy merc do tego jakiś terenowy smok, np BMKa i obowiązkowo elektryczna tesla:)) a przy jeziorku za domkiem zacumowany kołysze się jakiś fajny jachcik za np. czesto 1mln USD:) , - albo nawet prędzej skromna drewniana łódeczka, bo jachcik stoi w jakiejś marinie Biggrin 

 wróciliśmy do sandefjord, wielorybniczego miasteczka w którym bylismy juz pierwszego dnia; troszke krecimy sie po mieście w oczekiwaniu na lot do domu 

Pomnik Dzieci Norweskich

 

punkt Informacji Turystycznej 

i inne "koronkowe" domki 

jakis harpun wielorybniczy 

Ratusz w Sandefjord jest zzdecydowanie bardziej urodziwy niz ta paskuda w Oslo  Man in love

i małe buszowanko po sklepikach 

 

i czas do domu...niestety...

i wita nas nasza WISŁA 

Dziekuję bardzo Wszystkim czytającym; 

Wiem, że tych co byli w Norwegii - moja relacja nie zachwyci- bo żadne zdjęcia nie oddają urody tego kraju, ale może zainspiruje do odwiedzin Norwegii tych - co się tam wybierają i wciąż odkładają - jak my....  Biggrin

Dzięki Kochani za uwagę, 

Piea

Nel
Obrazek użytkownika Nel
Online
Ostatnio: 9 minut 8 sekund temu
admin
Rejestracja: 04 wrz 2013

Piea, super było wrócić z tobą ponownie do Norwegii. Bo wiesz,ja też jestem zakochana w tych cudnych widokach, i choć byłam w kilku miejscach tego długiego kraju ,to wciąż jeszcze wiele do odkrycia.Chocby miejsca o których dzis pisałaś, zupełnie mi nieznanne.

Poza tym bardzo lubię Norwegów, mam wsród nich troche przyjaciól , bo wiele lat temu miałam przyjemność razem z nimi pracować. Przyznam,że z żadną inną nacją nie pracowało mi sie tak dobrze jak z Norwegami. Lata minęły a my wciąż mamy kontakt..

Piękne fotki Piea Good, super pokazałaś naturę tego kraju 

  Znalezione obrazy dla zapytania ruchomy obrazek dziękuję gif

No trip no life

Piea
Obrazek użytkownika Piea
Offline
Ostatnio: 2 dni 21 godzin temu
Rejestracja: 19 wrz 2017

Dzięki Neluś  Give rose

Aaaa! przypomniało mi sie na koniec: jeszcze  pokażę Wam troszkę cen w norweskich sklepach i kilka ciekawostek

wołowina w kawałkach 250 NOK za paczkę (50dkg)- jakieś 130zł

polędwiczka wołowa (ale z Urugwaju) - 400 NOK/kg- 200PLN

130 zł za 200 gram łososia wędzonego w kraju łososia! normalnie skandal! Biggrin

taka paczuszka boczku ok 35 zł/ za paczkę 400 g

pierś kurza w przyprawach 130zł /kg

277 NOK za 3/4! a za literek Dworkowej 190zł Biggrin

Absolut jest też w dobrej cenie 424,90Nok (212zł)   Crazy

norweska okovita (ponoć bardzo dobra) - produkcja limitowana z regionu Oppdal - z dodatkiem jałowca, żurawiny i soku z górskich brzóz. - 339,50Nok (170zł) za butelczynę:)

Piea

mabro
Obrazek użytkownika mabro
Online
Ostatnio: 22 minuty 37 sekund temu
Rejestracja: 26 wrz 2013

Piea, dzięki za wspaniałą relację Give rose Chociaż w Norwegii byłam już 3 razy (jak dobrze policzyłaś!) to wiele z pokazywanych miejsc jest mi nieznana. W innych zaś, np. w Oslo, byłam tak dawno, że z chęcią przypomniałam sobie jak wyglądają Biggrin Moim marzeniem jest kolejny wyjazd do Norwegii ale teraz zdecydowanie na północ czyli Lofoty i Nordkapp Biggrin

Asia-A
Obrazek użytkownika Asia-A
Offline
Ostatnio: 10 godzin 17 minut temu
Rejestracja: 01 wrz 2015

Bardzo ciekawa relacja. Pokazałaś piękną, surową przyrodę i przekazałaś ciekawe informacje. Najbardziej zaciekawiły mnie te ostatnie (w tym leśne przedszkola). Norwegii nie znam wcale. A Skandynawię liznęliśmy w zeszłym roku będąc na weekendowym wypadzie w Szwecji w rejonie Göteborga (Basia jest autorem relacji). Skandynawia to bardzo ciekawy rejon Europy.

_Huragan_
Obrazek użytkownika _Huragan_
Offline
Ostatnio: 1 dzień 1 godzina temu
Rejestracja: 13 cze 2015

Super relacja-widze,ze nie tylko pilot wam sie udal,ale ze i pogoda dopisala.Mnie Hardangervidda tez zafascynowala swoja surowoscia klimatu,chociaz przejezdzalem przez nia  prawie caly czas w ulewnym deszczu,co normalnie troche uroku krajobrazom odbiera,ale mimo wszystko te widoki, jak napisalas prawie arktyczne, fascynuja.

Odnoscie cen w Norwegiii,to rzeczywiscie jak czlowiek pierwszy raz przyjezdza z Polski i wchodzi do norweskiego sklepu to mysli,ze to jakas "ukryta kamera" i zaraz zza regalu wyjdzie ekipa telewizyja informujaca cie,ze dales sie nabrac,ale nie-po chwili realizujesz,ze te ceny to na serio  Biggrin . Ale jest tez piekna strone tego przeczycia-jak wracasz do Polski i idziesz u nas do Biedry to sie czujesz jak milioner ,bo wszystko nagle takie tanie  Lol

Super fotka nota bene.Pieknie udaje uroki krainy fiordow

https://marzycielskapoczta.pl/

Napisz pocztowke ze swoich podrozy do chorych dzieci

Strony

Wyszukaj w trip4cheap