...

 


 


Mauritius widziany moimi oczami ))) już myślę o powrocie

39 posts / 0 nowych
Ostatni wpis
Strony
Żeluś
Obrazek użytkownika Żeluś
Online
Ostatnio: 1 min 44 sekundy temu
Rejestracja: 25 kwi 2016

Radek....w tym rejonie dno jest bardzo piaszczyste-jak na Malediwach.Tylko  gdzie niegdzie są jakieś kawałki rafy,których wcale się nie wyczuwało o pływy są minimalne.

O zanzibarskich atrakcjach można zapomnieć-Zanzibar jest tylko jeden Biggrin

Żeluś
Obrazek użytkownika Żeluś
Online
Ostatnio: 1 min 44 sekundy temu
Rejestracja: 25 kwi 2016

Tuż przed  basenami Beachcombera kończy się ciąg leżaków a zaczyna dosyć szeroka,mocno zapalmiona plaża gdzie można sobie wynająć sprzęty.Goście hotelowi maja je oczywiście w cenie.Nie wiem tylko czy jest tutaj łódz ze szklanym dnem tak jak mielismy to w innych hotelach.

Znajduje sie tutaj też malutkie molo,które jest chyba najczęsciej fotografowane na wyspie Biggrin ale nie ma się co dziwić bo widoczki przy nim i z niego bardzo fajne.

Żeluś
Obrazek użytkownika Żeluś
Online
Ostatnio: 1 min 44 sekundy temu
Rejestracja: 25 kwi 2016

Plaża Tou Aux Biches ciągnie się dalej aż do Le Cardinal Exlusive Resort więc koniecznie trzeba też tam się przespacerować.Piaseczek nie jest już tutaj taki mięciutki i jest w nim sporo potłuczonej rafy ale spokojnie boso mozna spacerować.

Widać też tutaj sporo duzżych kamieni ale głazy te nadają tylko urok tej plaży.Zresztą takich plaż na Mauritiusie jest sporo i włąśnie przez to stają się bardzo malownicze.

Dno do kąpieli jest idealne.

Żeluś
Obrazek użytkownika Żeluś
Online
Ostatnio: 1 min 44 sekundy temu
Rejestracja: 25 kwi 2016

Tutaj Trou Aux Biches się kończy i zaczyna się mały lasek.

Mieliśmy stąd jechać na Mont Choisy bo nie chciało nam się iśc ulicą.Ale skoro za laskiem widać ocean to musiało być jakieś przejście ,żeby spróbować dalej iść plażą.

Szybki rekonenas i przejście odnalezione.

Przed nami około 4 km drogi bo postanowiliśmy ,ze dojdziemy do cypla Mont Choisy gdzie zaczyna się Cannonier Beachcomber Golf Resort&Spa.To tam na końcu tego cypla Biggrin

Widoczki po drodze malownicze.Mijamy jakieś przystanie,rezydencje,hoteliki.Co jakiś czas plaża się kończy i trzeba troszkę pobrodzić w wodzie.Pot po tyłku się leje.Piwa zdążyło zabraknąć ale bylismy w swoim żywiole Biggrin

Żeluś
Obrazek użytkownika Żeluś
Online
Ostatnio: 1 min 44 sekundy temu
Rejestracja: 25 kwi 2016

Gdzieś po drodze chyba bliżej Mont Choisy napotkaliśmy ichnie ołtarzyki nad samym brzegiem oceanu.Dowiedzieliśmy się kilka dni pózniej w świątyni ,że w piątki hindusi na plażach świętują i maja jakieś ceremonie więc pewnie ma to tez coś z tym wspólnego.Ale czy każdy piątek to nie wiem bo nie udało nam się tego świętowania zobaczyć.

Żeluś
Obrazek użytkownika Żeluś
Online
Ostatnio: 1 min 44 sekundy temu
Rejestracja: 25 kwi 2016

Zaraz za tymi ołtarzykami zaczyna się Mont Choisy Beach.

Nie każdemu ta plaża przypadnie do gustu bo nie ma tutaj palm tylko iglaki a właśnie palmy większości kojarzą się z rajskimi plażami.

Nas ta plaża oczarowała.

Bielutki piaseczek ciągnący się z dwa kilometry albo więcej.Krystalicznie czysta woda prawie przy całej plaży.Zero łódek czy jachtów.Dopiero w okolicy cypla wszystko zaczynało się zmieniać.Pełno łodzi,wodorostów i ostrej rafy na dnie oceanu.

Sporo tutaj piknikujących miejscowych ale chyba tez dzięki temu klimat tego miejsca nam się jeszcze bardziej spodobał.Miejscowi nie hałasują,nie bałaganią tylko podobnie jak my czerpali radośc z pobytu w tym miejscu.

W lasku,który dzieli plażę od ulicy jest kilka bud z jedzeniem.Można tutaj też zakupić drinki czego nie było przy plazy w Trou Aux Biches.Są tutaj tez czyściutkie toalety i prysznice.

Ceny przyzwoite a pinacolada przepyszna i najtańsza jaką piłam na wyspie -150 rupii Yes 3

Z plaży do hotelu nie chciało nam się już wracać pieszo to za 11 rupii pojechaliśmy autobusem )) Przystanek znajduje się zaraz za laskiem a do hotelu mieliśmy jakieś trzy przystanki.

Żeluś
Obrazek użytkownika Żeluś
Online
Ostatnio: 1 min 44 sekundy temu
Rejestracja: 25 kwi 2016

Okoliczne plaże już zaliczone to została nam jeszcze w okolicy świątynia,o której wspominalam wczesniej -Maheswarnath Mandir.Jest to swiątynia hinduistyczna gdzie przewodnim bustwem jest Shiwa.Według legendy podczas budowy świątyni znaleziono ogromny garnek ze złotymi i srebrnymi monetami zakopany w miejscu, gdzie budowano świątynię. Wielu uważa, że ​​to złoto musiało należeć do piratów z Oceanu Indyjskiego z poprzedniego wieku, który zwykł atakować statki firm z Indii Wschodnich za swoje złoto i inne cenne towary. Znalezione pieniądze wykorzystano następnie do budowy świątyni.

Swiatynia jest jedną z większych i ładniejszych na wyspie.Wstęp jest bezpłatnty ale zawsze znajdzie się "opiekun przewodnik",który zechce oprowadzic i poopowiadać o danym miejscu więc trzeba byc przygotowanym na co łaska Yes 3 Warto jednak się skusić na tekiego przewodnika bo wizyta tutaj nabiera wtedy formę małego przedstawienia.

Swiątynia miesci się w pięknym parku ...

 
Dana_N
Obrazek użytkownika Dana_N
Offline
Ostatnio: 5 dni 10 godzin temu
Rejestracja: 07 paź 2013

No...i właśnie zamiast dalej pisać relację...to sobie czytam Blum 3 Ja też prędzej, czy później tam dotrę..ale plany na przyszły rok już zamknięte.

Będę dalej czytać i marzyć Smile

Żeluś
Obrazek użytkownika Żeluś
Online
Ostatnio: 1 min 44 sekundy temu
Rejestracja: 25 kwi 2016

Po kilku dniach penetracji okolicy i nabijania kilometrów po plażach ruszamy na wycieczki.Pogoda wycieczkowa więc dzień wybrany idealnie.

Umówione wcześniej autko przyjeżdża punktualnie o 9-tej i ruszamy w drogę.W planach mamy południe wyspy więc dojazd trochę czasu nam zajmie.Mimo,że to niedziela korki duże więc przejechanie 50 km zajmuje nam prawie dwie godziny.

Kierowca podpowiada gdzie nas może zaweiść my jednak mamy swoje upatrzone miejsca i prosimy żeby się do tego dostosował.Nie było z tym żadnego problemu więc robiliśmy punkt po punkcie według naszego planu.Szkoda,że nam tylko nie podpowiedział,że rozlewnia rumu jest w niedzielę czynna tylko do 13-tej i już tam nie zdążyliśmy bo w planach mieliśmy ją po wszystkich atrakcjach,żeby spokojnie można było tego rumu pokosztować Biggrin tym sposobem wycieczka się troszkę skruciła a rum kosztowaliśmy na plaży przy zachodzie słońca tyle,że zakupiony w supermarkecie.

Pierwsza nasza atrakcja w tym dniu to Jezioro Grand Bassin,które przywitało nas mżawką i temperaturą jakiej na Mauritiusie byśmy się nie spodziewali.Na całe szczęście szybko wiatr przewiał chmury i wyszło słonko-potem juz było tylko lepiej.

Jadać samochodem nagle zobaczyliśmy przed nami ogromny posąg górujący nad pejzażem, tylko 33 m. wysokości. Zbliżając się ujrzeliśmy posąg Siwy z brązu, jeden z Trimuti tworzonej wraz z Winszu i Brahme. Centralne miejsce na posągu zajmowała święta kobra. Podeszliśmy do posągu i oglądaliśmy go z bliska. Pierwsze co nas ujęło to twarz dumna, pełna powagi z lekkim uśmiechem, była to twarz mężczyzny. Drugie spojrzenie zatrzymało się na kobrze i na trójzębie trzymanym w dłoni. Kolos który stał przed nami przewyższał swoją wielkością i monumentalnością, a zarazem był tajemnicą innej kultury tego świata.

Spod posągów ruszamy dalej w kierunku kompleksu świątyń.

Miejsce to nas oczarowało.

Grand Bassin to  naturalne jezioro, które umiejscowiło się w kraterze wygasłego wulkanu. Woda w jeziorze uważana jest za świętą i do Grand Bassin pielgrzymują do niego hindusi i w dniu święta Maha Shivaratree przybywa tu z pielgrzymką około trzysta tysięcy pielgrzymów. Na brzegu jeziora znajduje się wiele świątyń hinduistycznych. Z nad jeziora można wejść schodami na górę Piton o wysokości 828 m n.p.m. Po zachodzie słońca jezioro odbija blask tysięcy palących się olejowych lampek.

My bylismy tutaj w niedzielę więc wiernych był ogrom.Fajnie było obserwować te ich ceremonie i modlitwy.

Centralne miejsce zajmuje jezioro, które dla hindusów ma uzdrowicielską moc, wchodzą do niej boso, obmywają się, nabierają wody do pojemników. My stanęliśmy nad brzegiem i przyglądaliśmy się temu rytuałowi. Robią to bardzo powoli, z wielkim namaszczeniem, jakby byli w transie.

Przed jeziorem jest kilka figur - bogów: Ganga, Gangesz, Hammanu. Przed bóstwami znajdują się małe cokoły, na których hindusi składają dary w postaci pożywienia: banany, pomarańcze oraz kwiaty, zapalają małe kosteczki sprasowanej kamfory. Podchodzą do posagu dotykają ręką stopy, a następnie tą samą ręką swojego czoła, tak kilka razy. My tylko patrzyliśmy zachwyceni.

Żeluś
Obrazek użytkownika Żeluś
Online
Ostatnio: 1 min 44 sekundy temu
Rejestracja: 25 kwi 2016

Będąc w tym miejscu nie mozna sobie oczywiście odmówić wejścia do świątyń.Oprócz świątyni głównej jest też kilka małych.

Do świątyń oczywiście wchodzimy boso.

Każda z tych świątyń jest przepiękna a roznoszący się zapach kadzidełek nadawał im magi.Ciężko było nam się dokładnie rozejrzeć bo w każdej odbywały się jakieś ceremonie,na które serdecznie nas zapraszali.

Strony

Wyszukaj w trip4cheap