Biała Pustynia (Egipt)

102 wpisów / 0 nowych
Ostatni wpis
Strony
Dana_N
Obrazek użytkownika Dana_N
Offline
Ostatnio: 2 dni 11 godzin temu
Rejestracja: 07 paź 2013
Biała Pustynia (Egipt)

Jadę na przełomie marca i kwietnia znów do Egiptu. Tym razem lot z Warszawy do Kairu regularnymi liniami. W planie spokojne odwiedzenie paru miejsc w Kairze,/innych, niż te, które są w planie 1-dniowych wycieczek fakultatywnych z Sharm, czy Hurghady.../, wycieczka z lokalnego biura w celu zobaczenia Białej Pustyni, Czarnej Pustyni, Kryształowej Góry i Oazy Baharija /3 dni i 2 noce..jedna w hotelu w oazie, druga na Białej Pustyni w namiocie, lub "pod gwiazdami"./ Następnie powrót do Kairu i wycieczka do Aleksandrii/ 2 dni i jedna noc, /w hotelu w Aleksandrii/. Chętnie zabiorę na tę wycieczkę normalnego, mądrego faceta/ najlepiej 40+...,który nie będzie trząsł portkami z powodu pierwszego, lepszego zagrożenia...i który cokolwiek już o Egipcie wie.../Całość j 9 dni...jeżeli ktoś z tego forum jest zainteresowany, proszę o pilny kontakt na priv...Decyzje należy podjąć szybko... najdalej w ciągu kilku dni. Według mojej kalkulacji wyjazd niskobudżetowy, nie powinien przekroczyć 2000 zł. Zakwaterowanie w Kairze w hotelu 3*, 1 km od Placu Tahrir...w odległości niewielkiej od różnych atrakcji...i jednocześnie wystarczająco dużej, gdyby tam były zamieszki w tym czasie.

Napisałam wcześniej o mojej podróży tyle, że teraz moim obowiązkiem wobec forumowiczów jest napisać więcej... i tu jest problem... Nie potrafię jeszcze o tym pisać, a może w ogóle nie potrafię snuć podróżniczych opowieści... ???Nie znajduję słów do opisania miejsc, które widziałam...nie potrafię opisać emocji, jakie temu wyjazdowi towarzyszyły...Wiem jedno...spełniłam marzenie... :-). Mój towarzysz podróży przygotowuje relację z naszej podróży ze zdjęciami, a ponieważ wiem, że ma do tego talent , nie na sensu, żebym się siliła na moją. Jak jego będzie gotowa, wszyscy będą mogli ją przeczytać.
Ja natomiast mogę napisać krótko gdzie byliśmy i co widzieliśmy...bo okres urlopowy za pasem...i być może komuś przyjdzie do głowy spędzić wakacje w podobny sposób.
Wyjazd tak jak pisałam na początku był niskobudżetowy, założeniem było, żeby nie przekroczyć 2000 zł. Według dat wycieczka trwała 11 dni...w rzeczywistości 9 i pół.
Bilety na samolot kupiliśmy w promocyjnej cenie, Warszawa-Kair-Warszawa za 678 zł. Podczas wycieczki, na wszystko...noclegi, jedzenie, transport/ taksówki, metro, autobusy,pociągi/, bilety wstępu...i wycieczkę na pustynię na 3 dni i 2 noce wydaliśmy po 350$.
Trasa wycieczki była taka:
Z Warszawy polecieliśmy do Kairu LOT-em, na 2 noce zatrzymaliśmy się w hotelu w Kairze. Następnie pojechaliśmy do Oazy Baharija i na pustynię, wróciliśmy do Kairu, już do innego hotelu, stamtąd pojechaliśmy zobaczyć stare piramidy do Dahshur, Sakkary i Memphis. Podczas kolejnych 2dni włóczyliśmy się po Kairze...dotarliśmy do "Miasta Umarłych", gdzie zobaczyliśmy dokładnie jak wygląda życie w grobowcu, ponieważ zostaliśmy zaproszeni do takiego domu. Zobaczyliśmy też "Miasto śmieciarzy" u podnóża góry Mukattam...miejsce, które na mnie zrobiło prawie takie wrażenie, jak Biała Pustynia, a świątyni wykutej w skale nie zapomnę nigdy...Po tym pojechaliśmy pociągiem na 2 dni do Aleksandrii i stamtąd do Wadi El Natrun, gdzie są 4 koptyjskie klasztory, a w jednym z nich 2 tygodnie wcześniej pochowano papieża koptów Shenoudę III. Wróciliśmy jeszcze na dzień do Kairu...i przylecieliśmy do Polski. Wydawało się, że 9 dni, to dużo czasu...ale okazało się, że z wielu rzeczy trzeba było zrezygnować. Mieliśmy spędzić więcej czasu na pustyni...mieliśmy pojechać do Oazy Fajum i Wadi El Hitan. , mieliśmy zobaczyć Abu Rowash...ale nie udało się. Woleliśmy smakować Kair z jego mieszkańcami, słuchać ich opowieści, jeść w ulicznych knajpach, tak jak oni... Może następnym razem zobaczymy inny kawałek Egiptu...

Dana_N
Obrazek użytkownika Dana_N
Offline
Ostatnio: 2 dni 11 godzin temu
Rejestracja: 07 paź 2013
 

Jeszcze nikt tu nie pisał o takiej podróży jak moja...więc jako pierwsza spróbuję...

Zdjęcia, które będę tu prezentować zostały zrobione przez "Bartka", mojego Towarzysza Podróży...albo przeze mnie. Będzie uczciwie, jak od razu powiem, że te lepsze, są 'Bartka"... zamieszczam je za jego zgodą... Smile

  Najbardziej znane miejsce na Białej Pustyni "grzybek i kurczak" zostało niedawno ogrodzone i nie można już podejść blisko.... Sad   Biała Pustynia jest miejscem niezwykłym...można się wsłuchać w dźwięki ciszy....              
momita
Obrazek użytkownika momita
Offline
Ostatnio: 8 miesięcy 4 tygodnie temu
Rejestracja: 03 wrz 2013

Dana, wiesz, że ta relacja należy do jednych z moich ulubionych? Miasto Smieciarzy najbardziej zapadło mi w pamięć Good

Dana_N
Obrazek użytkownika Dana_N
Offline
Ostatnio: 2 dni 11 godzin temu
Rejestracja: 07 paź 2013

Dzięki :-). Próbuję sobie poradzic ze skopiowaniem...ale coś mi średnio idzie Smile

Dana_N
Obrazek użytkownika Dana_N
Offline
Ostatnio: 2 dni 11 godzin temu
Rejestracja: 07 paź 2013
W Kairze na początku mieszkaliśmy w Dahab Hostel, niespełna kilometr od placu Tahrir. za noc w 2-osobowym pokoju z łazienką płaciliśmy 120 egipskich funtów, to jest około 70 zł. Również z tego hostelu mieliśmy wykupiony transfer z lotniska /samolot z Warszawy ląduje w Kairze o 03.20/ i to nas kosztowało 65 LE. Stara łada mknęła przez kairskie puste ulice z prędkością 110/h. Wrażenia jak na początek podróży bezcenne... Smile     Hostel Dahab mieści się na 7 piętrze starej kairskiej kamienicy, na górę można wjechać zabytkową windą Shindlera bodajże, z 18siedemdziesiątego któregoś roku, w dół zawsze schodziliśmy po schodach, bowiem sposób przywołania windy na górę do dziś pozostaje dla nas tajemnicą :-).Hostel bardzo skromny, ale jak na egipskie warunki czysty, nie strach się dotknąć do ręczników, położyć do łóżka, z kranu leci ciepła woda, klimatyzacja nie była potrzebna, więc nie wiem, czy działała, wi-fi w okolicy recepcji działało, robactwa nie zauważyłam...ale i nie specjalnie się starałam zauważyć Smile Od 7.30 można było się napić smacznej kawy za 3 LE i nawet zjeść śniadanie, ale śniadania nie próbowałam.. Niestety duża ilość kotów...i to w formie powodującej podejrzenia, że miejsce jest raczej rodzajem hospicjum...niż ośrodkiem wypoczynkowym dla nich. W tym hotelu kupiliśmy wycieczkę na pustynię.Zapłaciliśmy po 550 LE od osoby, ponieważ przypadkiem spotkaliśmy dwie kolejne osoby zainteresowane taka wycieczką, co odrobinę obniżyło koszty. Gdybyśmy chcieli jechać tylko we dwoje, wycieczka kosztowałaby po 600 LE od osoby.       W hostelu Dahab, na dachu kamienicy

    Biała Pustynia znajduje się na Pustyni Libijskiej, a konkretniej na Pustyni Zachodniej/Western Desert/, bo tak nazywana jest część tej pustyni, która należy do Egiptu. A jeszcze konkretniej...około 500 km na południowy zachód od Kairu Smile
Dana_N
Obrazek użytkownika Dana_N
Offline
Ostatnio: 2 dni 11 godzin temu
Rejestracja: 07 paź 2013

Punktualnie o 7.00 hotelowy kierowca zawiózł nas na dworzec Turgoman, skąd o 08.00 odjeżdżał nasz autobus linii Upper Egypt. Droga do Bawiti w oazie Baharija trwa około 5 godzin...mniej więcej w połowie jest przystanek, 20 min na kawę, herbatę, czy skorzystanie z toalety. I o ile kawa, czy herbata nie wzbudza emocji, jak zwykle w Egipcie nie za dobra, ale za to za słodka....tak toaletę można porównać wyłącznie z tą w klasztorze św. Katarzyny na Synaju/ ci co byli wiedzą, o czym mówię :-)/Szczęśliwcy z dużą pojemnością płuc mają szansę...może zdążą :-D...jak braknie wdechu...jest ciężko....

Nasz autobus linii Upper Egypt Travel był poobijany z każdej strony, miał potłuczone światła z przodu...ale dojechał bezawaryjnie.

Dana_N
Obrazek użytkownika Dana_N
Offline
Ostatnio: 2 dni 11 godzin temu
Rejestracja: 07 paź 2013
Kiedy dojechaliśmy do Bawiti, oczekiwał nas Tamer, sympatyczny młody człowiek, jak się później okazało nasz przewodnik, kierowca i kucharz podczas wycieczki na pustynię. W Bawiti trafiliśmy do Ahmed's Safari Camp, gdzie dostaliśmy skromny lunch przed wyruszeniem na pustynię i gdzie spędziliśmy jedną noc po powrocie z pustyni. Miejsce godne polecenia, obsługa mówiąca po angielsku, pokoje czyste, z łazienkami, ciepła woda, w pobliżu ciepłe źródełko, gdzie można się wykąpać :-).       Stąd po lunchu pojechaliśmy na zakupy, w cenie wycieczki nie mieliśmy napojów...i dalej na Czarną Pustynię, do Kryształowej Góry i na Białą Pustynię, gdzie był przewidziany nocleg "pod gwiazdami". Czarna Pustynia mnie rozczarowała... Sad .Pamiętałam inne, wyraźniejsze zdjęcia z internetu. Poza tym wiał dość mocny wiatr...więc i sesja zdjęciowa nie bardzo się udała, bo fryzury odmawiały posłuszeństwa. Tylko mój towarzysz podróży ma stąd ładne zdjęcia...no cóż...jak ktoś ma piękne włosy...to wcale nie musi mieć dużo.... :-).               Kiedy dojechaliśmy do Kryształowej Góry, pamiętałam przeczytane wcześniej relacje, że miejsce przereklamowane. Podeszłam bez zainteresowania bliżej...i usiadłam...Słońce świeciło ostro, odbijało się w tysiącach kryształów ustawionych pod różnym kątem, sprawiało wrażenie że wszystkie kryształy się poruszają w stroboskopowym migotaniu...Myślałam wtedy, że to wrażenie chwili...ale nie...nasze zdjęcia z Kryształowej Góry należą do najlepszych z całej wycieczki...                         Po dłuższej chwili krajobraz się zaczął zmieniać...było coraz jaśniej...aż w końcu zaczęły się pojawiać formacje skalne znane z internetowych zdjęć. Nie mówiliśmy wiele...nie dało się...zmienialiśmy się tylko za kierownicą naszej Toyoty/ za zgodą Tamera :-)/, bo każdy chciał choć przez chwilę być panem sytuacji...panem wszechświata, chciałoby się powiedzieć...i jechać prosto przed siebie, wśród białych, grzybopodobnych rzeźb. Czuliśmy wolność..                 ...jadąc po Białej Pustyni...      
Dana_N
Obrazek użytkownika Dana_N
Offline
Ostatnio: 2 dni 11 godzin temu
Rejestracja: 07 paź 2013

Jedną noc spędziliśmy na Białej Pustyni, "pod gwiazdami", nie mieliśmy namiotów i dobrze!!!, bo tak świecących gwiazd tuż nad głową nie ogląda się często... :-). Nasze obozowisko "zorganizowane" przez Tamera, to była Toyota i wsparty na niej stelaż z rozwieszonymi kocami, które osłaniały nas od wiatru, od zachodu...na piachu rozłożone patchworkowe pledy, na nich materace...i koce z wielbłądziej wełny do przykrycia...Nad ranem wystarczyło otworzyć oczy...i obserwować co wstające słońce wyrabia z kredowymi "grzybkami"...jak je oświetla coraz intensywniej, coraz cieplejszymi barwami....jak z minuty na minutę czyni je żywszymi...choć ciągle nieruchomymi...Nie potrafię zamienić wrażeń na słowa....to trzeba zobaczyć...

Dana_N
Obrazek użytkownika Dana_N
Offline
Ostatnio: 2 dni 11 godzin temu
Rejestracja: 07 paź 2013

Nie spałam dobrze na pustyni...pewnie z wielu powodów. Świadomość, że mam tam tak mało czasu była pewnie jednym z nich, tysiąc tematów do przemyśleń, bo wydawało mi się, że TAM spojrzenie na odległą rzeczywistość będzie świeższe, a znalezienie rozwiązania problemów łatwiejsze, kolejnym...nie chciałam stracić ani chwili. Było mi zimno...a może to dreszcze z emocji były? Fakt, temperatura w nocy na pustyni spada...tak na oko, bo rzecz jasna termometru nie mieliśmy...to myślę, że było około 10-12 stopni...Już jak dojechaliśmy na miejsce noclegu, przywitały nas fenki...miłe pustynne liski, które wcale się nas nie bały. Najpierw zadowoliły się naszymi niedojedzonymi kanapkami, jeszcze z Polski...później poczekały aż skończymy jeść kolację, przygotowaną przez Tamera. Zupa "pomidorowopodobna", ziemniaki z soczewicą, chyba Smile w pomidorowym sosie i kurczak pieczony na ognisku smakowały wybornie. Do tego beduińska herbata..i rozmowy przy blasku ogniska...ech, czego chcieć więcej?

Tamer, nasz kierowca i kucharz

"Tamerowa" kolacja...pyszna... Smile

Pustynne liski fenki w ogóle się nas nie bały....

Nasz "dom" na Białej Pustyni

Dana_N
Obrazek użytkownika Dana_N
Offline
Ostatnio: 2 dni 11 godzin temu
Rejestracja: 07 paź 2013

Rano, po sesji fotograficznej podczas wschodu słońca, zjedliśmy przygotowane przez Tamera śniadanie, wypiliśmy po łyku kawy...i zaczęliśmy się żegnać z Białą Pustynią. Czy na zawsze...nie jestem pewna....

Teraz była pora na mistrzowskie popisy naszego kierowcy w jeżdżeniu po pustyni Aqabat. Wybuch śmiechu spowodował stojący samotnie wśród "grzybków" znak drogowy...ograniczenie prędkości do 30km/h... :-))))Widoki piękne, wszystko w żółto-brązowym odcieniu piasku....ale piasek momentami zdradliwy. Można biec, zakopując się po kolana w miękkim jak mąka...by za chwilę poobijać pięty, bo trafia się na tak twardy jak asfalt...a wygląda tak samo...

Na lunch dojechaliśmy do naszego hotelu w oazie Baharija, gdzie mieliśmy spędzić kolejną noc. Lunch niestety już nie tak smaczny, jak "tamerowe" jedzenie na pustyni...Ja i mój Towarzysz Podróży uzupełnialiśmy się w kwestiach żywieniowych idealnie. Dla mnie pół porcji, dla niego 1,5...i wszyscy zadowoleni....ale tak naprawdę, to dla normalnego, zdrowego faceta porcje proponowane przez hotel są niewystarczające...i mało urozmaicone. Ogórek, pomidor, jakiś biały ser...coś jak feta...jakaś zupa nie wiadomo z czego...:-)...i oczywiście chipsy...wyjątkowo paskudnie i śmierdzące... :-). Bartek żałował, że nie wiadomo jakie to są, bo gdyby takie przywieźć do Polski, to dzieci z pewnością oduczyłyby się jedzenia chipsów Smile

Ahmed's safari camp, hotel w oazie Bahariya, gdzie spędziliśmy noc

Dana_N
Obrazek użytkownika Dana_N
Offline
Ostatnio: 2 dni 11 godzin temu
Rejestracja: 07 paź 2013
Kolejny dzień spędziliśmy podziwiając uroki oazy Bahariya...\          

Gebel Dist...góra w kształcie
stożka...a nie piramida...jak się ją często określa....
Pod tą górą amerykańscy paleontolodzy znaleźli kości jednego z największych w dziejach świata dinozaura. Gad mierzył ok. 25m wysokości i 32m długości przy masie 50-80 ton...i żył 99-93 milionów lat temu....

Strony

Wyszukaj w trip4cheap