QUE RICO MEXICO !

78 posts / 0 nowych
Ostatni wpis
Strony
Piea
Obrazek użytkownika Piea
Offline
Ostatnio: 9 godzin 3 minuty temu
Rejestracja: 19 wrz 2017
QUE RICO MEXICO !

Jak to u mnie - po grudniowo-styczniowej harówce odnowieniowej w pracy - gdzieś tak w lutym włącza mi się z reguły szwędacz podróżniczy!, który w tym roku prawie wył do witaminki D3; w połowie lutego umyśliłam sobie więc jakis wypad; marzył mi się Wietnam lub coś podobnego w tej części świata, ale niepokojące wieści z Chin odnośnie koronawirusa - zupełnie zniechęciły mnie do jakiejkolwiek podróży do Azji, więc zaczęłam przyglądać się na oferty w odwrotnym kierunku; no i jak to u mnie bywa - nic niezaplanowane... nic nie kupione wcześniej... wszystko zawsze jest odwlekane do ostatniej chwili, więc malinowa cena lasta (tym razem na 2 dni przed wylotem) spowodowała błyskawiczne podjęcie decyzji - rezerwacja on-line na stronie R.pl i lecimy! - tym razem do Mexico!

Po zeszłorocznej kubańskiej wyprawie - wprawdzie to kierunek ”po sąsiedzku” więc nie będzie zupełnej zmiany klimatów, jak lubię najbardziej, ale w obecnej sytuacji taka decyzja wydawała się bezpieczniejsza. (wtedy jeszcze mapa zasięgu koronawirusa obejmowała tylko Chiny i Włochy) .

Nie przypuszczałam jednak 26 lutego - jak kupowałam ofertę, że koronawirusowa bomba walnie tak znienacka kilka dni później! bo dosłownie wstrzeliłam się ”w ostatniej chwili”, wróciłam tydzień temu- w sobotę 7 marca, a za 3 dni po powrocie się zaczęło....; od czwartku zamknięcie szkół, w piątek decyzja o zamknięciu granic.... teraz już bym na pewno nie pojechała... a jeśli wyjazd byłby tydzień później, to wróciłabym wprost w kwarantannę  Wacko 2 .

Oczywiście mój Małż-Panikarz nie chciał słyszeć o jakimkowiek wyjeździe, kiedy " tak groźny wirus panuje na świecie" i na nic nie zdały się moje tłumaczenia, że przeciez nie wybieram się do Chin ani Włoch! , mało tego, przekonywałam, że to "ostatni moment" bo potem.... niewiadomo jak ? i czy ?się to rozwinie i rozprzestrzeni.... - no i trafiłam w dziesiątkę... bo to BYŁ ostatni moment; teraz to już jest totalna kicha wyjazdowa  Wacko 2

Pakujemy się więc z moją kumpelą "od podróżowania"  i lecimy..... do Mexico!!! Cactus

Lecimy dokładnie taką samą trasą jak rok wczesniej na Kubę - łukiem tzw. dystansu wielkiego koła - nad Islandią, Grenlandią i wschodnim wybrzeżem Am.Północnej; lot niestety długi i męczący - niecale 12 godzin, ale trafione w gratisie miejsce przy oknie i ładna pogoda za Europą powodują "widoczki" więc ciut mniej nudy; obejrzałam kilka starych filmów, które juz wczesniej widziałam, porozwiązywałam krzyżówki, przeczytałam prawie cały "Kalejdoskop", podrzemałam jak mysz pod miotłą i jakoś zleciało..... 

gdzieś nad Grenlandią....

 

nad Zatoką Meksykańską...

no i w końcu , wreszcie lądowanie w Cancun

umęczeni podróżą jedziemy do hotelu ok 30 minut od lotniska; hotel z serii raczej skromnej, za to pokoje- to wielkie i wygodne apartamenta z dobrem wszelakim hotelowym (kosmetyki, suszarka, kapciuszki, kawka (ekspres) , żelazko deska do prasowania, nawet mikrofala + duży metraż i wygodne wielkie łóżka (pojedyńcze łóżka hotelowe w Meksyku mają taki wymiar jak moje w sypialni (co najmniej 1,5-1,6 szerokości!) 

pomnik Muszli w Cancun

nasz pierwszy ( i również ostatni) hotel:

Piea

Nel
Obrazek użytkownika Nel
Online
Ostatnio: 6 minut 26 sekund temu
admin
Rejestracja: 04 wrz 2013

Piea, rzeczywiście podróż w ostatniej chwili !! miałaś na prawde farta 

Super ,że zdążyłas naładować baterie w mega słonecznym jak sie domyslam Mexico Cactus

Zdjęcie Grenlandii z góry piekne 

Fotki 1 i 3 nie widzę, reszta ok. Album udostepnilas ?

No trip no life

Piea
Obrazek użytkownika Piea
Offline
Ostatnio: 9 godzin 3 minuty temu
Rejestracja: 19 wrz 2017

oczywiście że udostępniony! - nie wiem co się dzieje.... ; daj znac jak bedzie dalej? 

Piea

Nel
Obrazek użytkownika Nel
Online
Ostatnio: 6 minut 26 sekund temu
admin
Rejestracja: 04 wrz 2013

to 1 i 4 zniknely, może wstaw jeszcze raz ?

No trip no life

Piea
Obrazek użytkownika Piea
Offline
Ostatnio: 9 godzin 3 minuty temu
Rejestracja: 19 wrz 2017

nazajutrz rozpoczynamy naszą wycieczkę; koleżanka nie zgodziła się na opcję "Wielkiej Konkwisty" z powodów kosztowych; nie bardzo też dała radę z opcją 2-tygodniową (wycieczka +wypoczynek w Cancun/lub na Riviera Maya); wykupiłyśmy więc tylko samą wycieczkę (impreza Rainbow pt: "Hasta la vista Mexico!" ) taka oto trasą: 

Piea

Nel
Obrazek użytkownika Nel
Online
Ostatnio: 6 minut 26 sekund temu
admin
Rejestracja: 04 wrz 2013

Trasa fajna, mnóstwo ciekawych miejsc !! nawet Palenque

wszystkie foty są, Grenlandia jeszcze piekniejsza 

No trip no life

Piea
Obrazek użytkownika Piea
Offline
Ostatnio: 9 godzin 3 minuty temu
Rejestracja: 19 wrz 2017

Do Meksyku wybierałam się już od kilku lat…. od zawsze ten kraj znajdował się wysoko na mojej podróżniczej liście marzeń, ale w ostatnich latach tak się składało, że co się „zasadzałam” na ten Meksyk, to zawsze coś nie pasowało: a to termin nie ten, a to ważniejsze priorytety uniemożliwiały wyjazd, a to cena niezbyt atrakcyjna, a to program nie taki … i tak odkładaliśmy ten Meksyk w nieskończoność…, kilka lat temu  już prawie pojechaliśmy tam, ale znajomi z którymi się wtedy wybieraliśmy na wyjazd woleli Tajlandię, więc odłożyliśmy Meksyk na kiedyś tam…. a w kolejnym roku już prawie miałam „ptaszka w garści” – zarezerwowałam nawet wycieczkę w Rainbow pt: „Trzynaście poziomów Majańskiego nieba”, ale nasz nie potwierdzony termin wycieczki odwołano nam z powodu zbyt małej liczby uczestników i nie pojechaliśmy…. zmieniając wtedy nasz niedoszły Meksyk na Sri Lankę; potem „13 poziomów majańskiego nieba” nagle zupełnie zniknęło z oferty R.pl i już się nigdy nie pokazało, a sam Jukatan mimo atrakcyjnych cen wydawał nam się „zbyt krótki”– jak na trasę meksykańskich Must See,  no i tak ten Meksyk wciąż czekał… aż się w końcu doczekał, tyle, że teraz Małż spanikował przed koronawirusem i za nic nie chciał nigdzie ze mną jechać; pukał się nawet w głowę co do moich pomysłów wyjazdowych z koleżanką; ale skoro nie chciał - to pojechałam z moją niezawodną rezerwą – wyjazdową przyjaciółką  Girl blum , która nie mogła jednak sobie pozwolić na opcję ”Wielkiej Konkwisty” z powodów kosztowych; nie bardzo też dałaby radę z opcją 2-tygodniową (tańsza wycieczka + wypoczynek w Cancun/lub na Riviera Maya);
Wybrałyśmy więc tylko program objazdowy „Hasta la vista Mexico!” i fru…
Witaj meksykańska Przygodo! – w myśl zasady - jak to się mówi: lepiej mniej i krócej, niż w ogóle Biggrin

Meksyk wita nas szerokim uśmiechem  Blum 3

Meksyk – z pewnością jeden z najbardziej fascynujących krajów świata, który od lat przyciąga całe rzesze turystów z całego świata; ten niezwykły kraj oferuje bowiem wyjątkowe zabytki okresu prekolumbijskiego i czasów kolonialnych, oferuje fascynującą kulturę Majów i Azteków, urzekającą przyrodę, różnorodną kuchnię i rajskie plaże – tych akurat tym razem nie dostąpiłyśmy, ale my nie aż takie znowu plażowiczki, więc przełknęłyśmy ten ich brak bez żalu, choć taka 1-dniowa opcja (dzień wypoczynku) jaka trafiła nam się na koniec kubańskiej wycieczki – byłaby tu miłą niespodzianką.

Imprezę objazdową zaczynamy od Chichen Itza – prekolumbijskiego miasta Majów, które od 1988 roku znalazło się na liście Unesco, miasta znanego i rozpowszechnionego w świecie dzięki tysiącom zdjęć zdąbiących pocztówki, Albumy i foldery turystyczne;

Nazwa Chichen Itza - oznacza „Źródła Ludu Itzá” albo „Wrota do studni Itzá” , powstanie tutaj osady datuje się mniej więcej na lata wieku IV-VI n.e, a był to najważniejszy ośrodek polityczny na Jukatanie i taką pozycję miasto utrzymywało do końca XIII wieku. Największym i najbardziej rzucającym się w oczy obiektem jest Piramida Kukulkana- zwana również El Castillo, ogłoszona jednym z 7 nowych Cudów Świata, a sam Kukulkan, znany w Krainie Majów bardziej jako Quetzalcoatl (Pierzasty Wąż) był jedną z najbardziej szanowaną i ważną postacią wśród wierzeń Majów;

Schodkowa Piramida Kukulkana jest ogromna i już z daleka robi naprawdę duże wrażenie; mierzy 30 metrów wysokości; a 365 stopni schodów, odpowiadających liczbie dni wg kalendarza słonecznego - prowadzą na jej szczyt ze wszystkich czterech stron; każdy bieg schodów posiada 91 stopni , razem jest ich więc 364 a ostatni, 365 –ty stopień stanowi wejście do świątyni, na dole schodów znajdują się rzeźbione wyobrażenia głów Upierzonego Węża, które strzegły wejścia do świątyni. ;

Na terenie kompleksu Chichen Itza, oprócz wspomnianej Piramidy znajduje się sporo innych obiektów, m.in. Obserwatorium Astronomiczne Majów (El Caracol), Świątynia Wojowników wraz z grupą Tysiąca Kolumn, Ołtarz Wenus, Ruiny Świątyni Xtoloca czy niesamowicie ozdobiony reliefami majańskimi - Kościół ( La Iglesia); 

Ołtarz Wenus

La Iglesia- czyli po prostu Kościół– niewielka, ale bardzo bogato zdobiona reliefami ciekawa świątynia

Piea

Piea
Obrazek użytkownika Piea
Offline
Ostatnio: 9 godzin 3 minuty temu
Rejestracja: 19 wrz 2017

kolejny ciekawy obiekt: to El Caracol ( Ślimak) , którego nazwa wzięła się od spiralnych schodów wewnątrz wieży; uznano że owa budowla służyła Majom jako Obserwatorium Astronomiczne

tuz obok znajduje się Świątynia Wojowników 

z lasem Tysiąca Kolumn....

pomiędzy poszczególnymi obiektami trochę zakłócają spokój i kontemplację miejscem -  liczni sprzedawcy, których wpuszczono na teren kompleksu Chichen Itza; a wyglada to tak, że pomiedzy Światyniami i piramidami porozstawiali swoje kramiki i handelek trwa tu w najlepsze i rozprasza uwagę zwiedzajacych 

wracamy do zwiedzania obiektów Chichen Itza

Na terenie kompleksu Chichen Itza, znajduje się słynna Ściana Czaszek z ołtarzem czaszek (Tzompantli) robiąca niesamowite wrażenie na co wrażliwszych osobnikach, bowiem przedstawiono tam kamienne czaszki - głowy ofiar przeznaczonych do brutalnych rytuałów ku czci majańskich Bogów oraz jeńców wojennych i różnych ofiar religijnych – biedaków, których nadziewano na pale i wystawiano na widok publiczny. Dopiero tutaj dochodzi do naszej świadomości jakimi rzeźnikami byli Majowie, choć w porównaniu z Aztekami – ich „działalność” w składaniu ofiar nie była aż tak krwawa i okrutna, ale o tym napiszę Wam później, jak przyjdzie czas na Azteków.

 i na koniec Chichen Itza- mieszkańcy - zielone legwany

Piea

alamed
Obrazek użytkownika alamed
Online
Ostatnio: 8 minut 2 sekundy temu
Rejestracja: 11 kwi 2017

Witaj Piea Preved czyli dobrze ,że przyjaciółka nie mogła być dłużej, bo wtedy mogłybyscie mieć problem z powrotem do domu ?

Oczywiście zasiadam do czytania Twojej relacji Drinks

 

Przyszłość to marzenia, przeszłośc to wspomnienia

Piea
Obrazek użytkownika Piea
Offline
Ostatnio: 9 godzin 3 minuty temu
Rejestracja: 19 wrz 2017

Witaj Alamed, 

nawet gdybyśmy zostały tydzień dłużej na wypoczynku, wróciłybyśmy wczoraj rano (samolot przyleciał, sprawdzałam na flightradar.24) , więc w ostatniej chwili by się jeszcze udało Smile , ale stres byłby na pewno znacznie większy

Piea

Piea
Obrazek użytkownika Piea
Offline
Ostatnio: 9 godzin 3 minuty temu
Rejestracja: 19 wrz 2017

jeszcze na terenie Chichen Itza znajduje się ciekawa niewielka piramida- jako Grobowiec Kapłana - zwieńczona u podstawy wizerunkami - a jakże - oczywiście węży! 

Jeszcze wspomnę tylko słówko o majańskiej grze w piłkę, bo wiadomo, chłopcy na całym świecie od zarania dziejów uwielbiali i uwielbiają wszelkie wariacje na temat wszelakich form gry w piłkę, a ta jest po dziś dzień ich ulubioną zabawką  Yes 3  a dla niektórych to wręcz religia! - nie inaczej było i z Majami, też mieli swoją zabawę w piłeczkę – Jugeo de Pelota, gra znana fachowo jako Ullamaliztli - to mezoamerykańska gra w piłkę o podłożu rytualnym.

U Majów grę tą nazywano ówcześnie Pok-ta-pok, Aztekowie nazywali ją Tachtli, tak czy siak zasady były takie same: po rynnowym boisku (przy czym wymiary boiska bywały różne w różnych miastach) -  biegały dwie rywalizujące ze sobą drużyny, których zadaniem było trafienie sporej, gumowej piłki do kamiennej obręczy zawieszonej wysoko na bocznych murach boiska (czasami było to na trzech a czasami nawet na  siedmiu metrach wysokości!) rzecz polegała na tym, że piłkę można było odbijać tylko biodrami, udami, barkami bądź łokciami – no zabawa jak zabawa, chłopcy lubią takie rzeczy, ale tu kontrowersje wzbudza sam „system punktacji” drużyny zwycięskiej czy też przegranej  Wacko 2

Yes 3

W Chichen Itza znajduje się największe boisko do gry w ullamaliztli

Gra często bywała ceremonialnym zwieńczeniem  zwycięstwa jak to w prawdziwej wojnie ( w którą chłopcy też lubią się bawić  Girl haha )  i to nierzadko dla gospodarzy, bo już w tamtych czasach znane było” ustawianie” meczyków, ale istotne jest wspomnieć, że owy „system punktacji” polegał na tym, że kapitanowi drużyny przegranej leciała ścięta głowa, choć w innej wersji tej gry to żywot lidera  drużyny zwycięskiej kończył się śmiercią! Shok 

Wiem, że dla nas współczesnych brzmi to wręcz makabrycznie i trudno sobie wyobrazić podobne „zasady gry” , ale pamiętajmy, że Majowie postrzegali to zupełnie inaczej; dla Majów śmierć była  najwyższym aktem poświęcenia, wierzono, że była zwiastunem odrodzenia się słońca i zwycięstwa nad siłami ciemności a dla samej  ofiary – ponieść śmierć na boisku  do ullamaliztli było wielkim  zaszczytem i gwarancją życia wiecznego.  Tam wciąż trwa widoczny na licznych pamiątkach nieustanny kult śmierci.

a tak to mniej więcej wyglądało w czasach Majów....

Jeszcze wspomnę o majańskich maskach – jako pamiątkach chętnie i często zwożonych przez turystów ze świata – wiem od naszego przewodnika, że z maskami bywa tak samo jak z wszelkimi innymi pamiątkami: wśród tysięcy lichej jakości wyrobów i podróbek wszelakich  istotne jest, żeby umieć wybrać wyroby nieco lepsze od powszechnej tandety.

Te tańsze (w cenie w granicach 200-400 pesos) często są z lichego drewna, malowane wątpliwej jakości farbkami, nacierane benzyną (śmierdzą faktycznie ropopochodnie) – z czasem zaczną pękać a tani barwnik zacznie się łuszczyć i kruszyć; sprzedawca chcący sprzedać coś takiego  za 1000 pesos – w rytuale targowania szybko schodzi z ceny i godzi się opchnąć nam to za 300 pesos, wtedy możemy mieć raczej na pewno 100% gwarancję, że to lichota Man in love ;

wyroby te znacznie lepszej jakości – w zasadzie odróżnimy już na pierwszy rzut oka - po samym wygladzie, coś co jest starannie wykonane, ze szlachetnego materiału, od razu wygląda solidniej i nikt nam nie zejdzie z ceny więcej jak 100 pesos, za takie maski musimy zapłacić jednak sporo więcej- ok 800-1200 pesos w zależności od wielkości, ale sa naprawdę piękne, solidne, pachnące drewnem i naturalnymi barwnikami.

Na zdjęciu róznic rzecz jasna nie widać, ale jak weźmiecie w ręce - od razu zauważycie o co tu  kaman  Yes 3

te tańsze na fotce wygladają całkiem przyzwoicie: 

a te droższe tutaj: 

Wśród setek pamiątek z Meksyku królują jeszcze wielkie meksykańskie sombrera - nie, żeby ktoś w nich u nas paradował latem Man in love , ale fajnie wygląda cóś takiego zawieszone na ścianie - ja kupiłam! - powieszę sobie do kolekcji obok tajskiego dǒulì (w typie wietnamskiego non-la), omańskiej kummy i albańskiego queleshe;

kolejną rzeczą wartą rozważenia są  kolorowe i bardzo ładne majańskie kalendarze w przeróżnych wersjach wykonane z drewna, kamienia, malowane na skórze ale też gipsowe, plastikowe, itd…mniejsze i większe tańsze i droższe - każdy na pewno znajdzie coś dla siebie;

 kolejną bardzo fajną rzeczą są też słynne jukatańskie hamaki, uważane za jedne z najlepszych na świecie; wyplatane ręcznie z nici bawełnianych z dodatkiem włókien sizalowych; ja mam już 3 hamaki : jeden olbrzymi podwójny, jeden lniany wykończony nicianym koronkowym splotem z frędzelkami  (chyba z Ikei lub Jyska) i jeden oryginalny z Brazylii, jako prezent od znajomych, więc na czwarty już się nie skusiłam  Wacko  , bo na co mi tyle tych hamaków? , ale jeśli ktoś nie ma, a ma gdzie powiesić  - to warto to sobie zakupić, bardzo fajna, wygodna, dobra jakościowo i piękna rzecz do letniego ogrodu, czy nawet na taras lub na duży balkon; są rózne do wyboru: rozmiary i  wielkości do wyboru , rózne kolory, sploty i ceny, grubsze i cieńsze - na kazdą kieszeń 

można oczywiście przywieźć z Meksyku masę innych fajnych rzeczy: przyprawy, sosy salsa w małych buteleczkach, oczywiecie tequilę, mezcal z robakiem, obsydianowe noże- ostre jak samurajskie miecze  czy słynne kapelusze panamy – jest tu tego wszystkiego od groma….

ręcznie haftowane tradycyjnie sukienki huipil

Piea

Strony

Wyszukaj w trip4cheap